Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38962 miejsce

Wstrząsający "Shooting dogs"

Brytyjsko-niemiecki „Shooting Dogs” to mocne zakończenie filmowego roku. Ten mało rozreklamowany film, bez nazwisk i twarzy wielkich gwiazd, wstrząsa widzem. Po wyjściu z kina długo nie mogłam wrócić do swojej kolorowej, spokojnej rzeczywistości.

Shooting Dogs, zdjęcia: Ivan StrasburgMiędzy kwietniem a lipcem 1994 r. zamordowano 800.000 Rwandyjczyków. Tego ludobójstwa dokonali ich sąsiedzi, mieszkańcy tego samego kraju. Filmu opowiadającego o jednej z największych tragedii XX w., porównywanej z holocaustem, nie można zrozumieć bez pobieżnej chociaż znajomości historii.

Dziel i rządź

Rwanda (co znaczy Kraj tysiąca wzgórz) zamieszkiwana jest przez dwa plemiona: TutsShooting Dogs, zdjęcia: Ivan Strasburgi i Hutu. Nie wiadomo dokładnie skąd wziął się ten podział. Prawdopodobnie na tych ziemiach pierwsi byli Hutu, którzy w XV-XVI w. zostali podbici przez Tutsi. W ciągu kolejnych setek lat plemiona mieszały się ze sobą i w czasach współczesnych nie było już wiadomo kto, z którego pochodził. Problemy zaczęły się, gdy Rwandę zaczął opanowywać biały człowiek. W wyniku pierwszej wojny światowej Belgowie odebrali te ziemie Niemcom. Nowi władcy prowadzili swoją politykę zgodnie z rzymską taktyką - dziel i rządź. Sporządzili spis ludności, w którym na nowo podzielili Rwandyjczyków na dwa plemiona. Wzięli pod uwagę takie kryteria jak szerokość nosa człowieka, czy ilość posiadanych przez niego krów... Zaczęto podsycać nienawiść pomiędzy plemionami, przypominać o historycznym podboju jednego plemienia przez drugie. Stąd już było tylko o krok od tragedii.

Shooting Dogs, zdjęcia: Ivan StrasburgAnglik w Afryce

Scenariusz filmu Michaela Caton-Jonesa oparty jest na prawdziwych wydarzenia. David Wolstencroft napisał go na podstawie wspomnień jednego z dziennikarzy BBC, który był naocznym świadkiem ludobójstwa w Rwandzie w 1994 r. Obraz ukazuje pierwsze dni tamtej tragedii. Film współtworzyli Afrykańczycy, którzy pamiętają tamte wydarzenia. Każdy z nich stracił wtedy kogoś z rodziny, niektórzy po kilkunastu-kilkudziesięciu bliskich. Biali bohaterowie filmu to ksiądz Christopher (John Hurt) i młody idealista Joe (Hugh Dancy), który zostaje nauczycielem w miejscowej szkole. Joe jest pełen zapału, wierzy, że ma misję do wypełnienia, pragnie działać. Jego przyjaciel jest o wiele starszy i lepiej doświadczony, mieszka też znacznie dłużej w Rwandzie i już nie jedno tam widział. Dla młodego nauczyciela podział na Hutu i Tutsi jest czymś abstrakcyjnym, całkowicie niezrozumiałym. Przyjaźni się z ludźmi z obu plemion, uczy wszystkie dzieci, które do niego przychodzą, nie zauważa antagonizmów między Tutsi i Hutu - przecież razem żyją, pracują mieszkają drzwi w drzwi.

Listy śmierci Shooting Dogs, zdjęcia: Ivan Strasburg

Kiedy dochodzi do zamachu na prezydenta Rwandy, który pochodził z Hutu, jego współplemieńcy zmieniają się w morderców. Okazuje się, że dysponują listami, na których wymienione są adresy zamieszkania wszystkich Tutsi, co jest dowodem na to, że zamach był od dawna przygotowywany. Zagrożeni ludzie w środku nocy przerażeni uciekają na teren szkoły, w której stacjonują wojska ONZ. Żołnierze Narodów Zjednoczonych mają strzec porządku, więc teoretycznie nikomu nic złego nie powinno stać się w szkole. Każdy Tutsi, który pozostaje poza jej bramami natychmiast ginie.

Inaczej pokazana przemoc

Shooting Dogs, zdjęcia: Ivan StrasburgTwórcom udało się nakręcić wstrząsający film, bez scen pokazujących same zabójstwa. Widzowie wiedzą, że w danej chwili mordowany jest człowiek, ale nie widzą tego, patrzą jedynie na zakrwawione maczety, którymi posłużyli się ludobójcy. Jednak to wystarczy, by poczuć grozę i zrozumieć tragedię, która wydarzyła się naprawdę. Wojna to także gwałty, których widz również nie jest świadkiem, jednak zdaje sobie sprawę z tego, co zaszło, patrząc kobiece ciała i stan ich odzieży.

Tragedia medianie atrakcyjna

Film ukazał bezsensowne i nieracjonalne działanie ONZ. Jak się okazało stacjonujące wShooting Dogs, zdjęcia: Ivan Strasburgojska miały tylko obserwować rozwój pokoju w Rwandzie. Kiedy doszło do wojny żołnierze chociaż chcieli, nie mogli nic zrobić, bo nie wydano im stosownych rozkazów. Nakazano im tylko przeprowadzić sprawną ewakuację potencjalnych ofiar zamieszek. Tylko białych ofiar zamieszek. W szkole wśród 2 500 ukrywających się osób z plemienia Tutsi, znalazło schronienie także 40 białych ludzi. Dlatego na miejsce przyjechała dziennikarka BBC - pokazanie garstki białych, w czarnej, ogarniętej wojną Afryce było bardzo widowiskowe.

„Shooting Dogs” i „Hotel Rwanda”

„Shooting Dogs” to nie jest film tylko o Rwandzie, ale o całym współczesnym świecie i jego zbrodniach. Jeszcze do niedawna Shooting Dogs, zdjęcia: Ivan Strasburgna Bałkanach sąsiad zabijał sąsiada, a argumenty jakich używał Hitler były bardzo zbliżone do tych, jakie zastosowano wobec Tutsi, co doskonale ukazali twórcy filmu. Obraz Michaela Caton-Jonesa daje o wiele więcej do myślenia, niż nakręcony w 2004 „Hotel Rwanda” - film bardzo dobry, ale moim zdaniem zbyt hoolywoodzki. W „Shooting Dogs” nie mamy krystalicznych mężnych bohaterów, którzy na pewno zwyciężą zło. Film nie daje jasnych i prostych odpowiedzi, nie wskazuje kto jest dobry, a kto z gruntu zły. Może właśnie dlatego jest dużo bardziej poruszający i prawdziwy.

Polska premiera: 29.12.2006

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.