Facebook Google+ Twitter

Wstrzymajmy się z paniką

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2014-12-22 15:18

W zeszłym roku konkursy w Engelbergu były dla Polaków fantastyczne. Tym razem było inaczej, ale zachowajmy spokój, bo forma u chłopaków w końcu musi przyjść – mówi Wojciech Skupień, były reprezentant Polski w skokach narciarskich.

Jak ocenia początek sezonu w wykonaniu polskich zawodników?
Mamy do czynienia z sezonem poolimpijskim i na pewno było trochę rozluźnienia po najważniejszej imprezie czterolecia. Wiadomo, że w skokach każdemu zdarza się słabszy okres, a jeśli spojrzymy na ścisłą czołówkę obecnej klasyfikacji Pucharu Świata, z medalistów z Soczi zobaczymy tylko Petera Prevca. Myślę, że w przypadku naszych zawodników z miesiąca na miesiąc powinno być lepiej, a przecież docelowym terminem jest druga połowa lutego i mistrzostwa świata w Falun.
Problem w tym, że w naszej ekipie wszyscy jakby „hurtowo” wyraźnie obniżyli loty…
Trudno mi zabierać głos w pewnych sprawach, bo nie jestem na co dzień przy kadrze. Nie widziałem, jak trenowali chłopcy przed sezonem i jakie teraz panują wzajemne relacje w reprezentacji. Uważam, że jednak nie ma co jeszcze wszczynać paniki. Moim zdaniem, jest kwestią kilku tygodni, kiedy nasi zawodnicy wreszcie się obudzą i zaczną ponownie osiągać zadowalające wyniki.
Czyli podczas walki o medale w Falun wstydu nie będzie?
Nie wiem, czy chłopcy odegrają na mistrzostwach wiodące role, ale przypuszczam, że najlepsi uplasują się co najmniej w dziesiątce.
Za niecały miesiąc kolejne konkursy Pucharu Świata w Polsce. Fatalne ostatnio wyniki naszych zawodników mogą wpłynąć na frekwencję i atmosferę na trybunach w Zakopanem i Wiśle?
Nie sądzę. Skoki same w sobie zrobiły się w naszym kraju dość popularne i niezależnie od rezultatów biało-czerwonych publiczność dopisze zarówno na Wielkiej Krokwi, jak i na Malince.
Po poprzednim weekendzie trwała ożywiona dyskusja, czy jest sens, aby Polacy startowali w Engelbergu. Jak ocenia pan kadrowe decyzje naszego sztabu szkoleniowego?
Jakby trener chciał podjąć decyzję o odpuszczeniu startów w najbliższy weekend, zawsze do dyspozycji miał kadrę B, której zawodnicy czekają na możliwość zebrania kolejnych doświadczeń i pokazania się w elicie. Doczekaliśmy w końcu takich czasów, że utalentowanych skoczków mamy sporo i jest kim ewentualnie zastępować przedstawicieli pierwszej reprezentacji, którzy mogą potrzebować dodatkowego treningu. Inna sprawa, że obecnie poza Zakopanem nie ma gdzie za bardzo trenować w okolicy ze względu na warunki pogodowe. Bo lecieć w tej chwili do Skandynawii, aby spokojnie poskakać, nie ma chyba większego sensu.
Pan, gdy nie szło, wolał zrobić sobie przerwę od startów i potrenować w spokoju, czy też szukał przełamania metodą startową?
Za moich czasów sytuacja była zupełnie inna, bo nie mieliśmy jeszcze w Polsce takiego zaplecza i nie było młodszych zawodników, którzy w razie potrzeby mogliby nas zastąpić. Teraz realia na szczęście się zmieniły i jak najbardziej jestem za tym, aby dokonywać zmian, kiedy chłopakom nie idzie.
Andrzej Wąsowicz, wiceprezes PZN-u, w jednym z niedawnych wywiadów powiedział, że „tak źle w polskich skokach jeszcze chyba nie było od 20 lat”. Co pan na to?
Czy ja wiem, czy akurat od 20 lat? My jak skakaliśmy, to też rewelacji wielkiej nie było. Nie licząc oczywiście Adama Małysza, który robił wyniki. Teraz Kamil Stoch akurat ma problemy z nogą i nie może skakać, bo gdyby był w pełni sprawny, pewnie zajmowałby miejsca w czołówce i przypuszczam, że nikt nie widziałby żadnego problemu.
Kamil to taki „bufor bezpieczeństwa” dla reszty kadrowiczów, który potrafi sobą odwrócić uwagę i daje poczucie komfortu kolegom z kadry?
Coś w tym jest. Przy dobrych skokach Kamila nie byłoby teraz takiej presji na pozostałych chłopaków – zarówno ze strony kibiców, jak i mediów.
Pomijając osobę Kamila, któremu z naszych zawodników daje pan mimo wszystko największe szanse na to, aby w tym sezonie jeszcze zaistnieć w pojedynczych zawodach o Puchar Świata?
Zawsze mocno liczyłem na Piotrka Żyłę i dalej liczę, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa w tym sezonie. Piotrek jest już doświadczonym skoczkiem i jego słabsze obecnie skoki na pewno nie wynikają z tego, że przerosła go presja związana z funkcją lidera kadry pod nieobecność Kamila Stocha. Tak się po prostu ułożyło, że na razie przeżywa słabszy sezon i dopiero będzie z weekendu na weekend wracał do lepszej formy.
Całe to zamieszanie pozasportowe – wszystkie te wywiady, sesje zdjęciowe i kampanie reklamowe – też przyczyniło się do kryzysu formy w naszej drużynie?
Nigdy nie miałem takiej sytuacji i po prostu nie wiem jak te wszystkie historie wpływają na zawodnika. Za moich czasów liczba konferencji i tego typu rzeczy była bardzo znikoma w porównaniu do tego, co jest obecnie. Naprawdę ciężko mi zatem odnosić się do tego. To już sami zawodnicy muszą odpowiedzieć na to pytanie.
Aktualna kolejność w czołówce klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zaskakuje pana w jakiś sposób? Według firmy bukmacherskiej Fortuna, trudno wskazać zdecydowanego faworyta całego cyklu...
Ten Norweg, Anders Fannemel, wyskoczył znikąd i radzi sobie na razie rewelacyjnie. Reszta gdzieś już się kiedyś przewijała, a teraz najwyraźniej przyszła pora, aby pokazać się w większym wymiarze. Każdy chce jak najlepiej wykorzystać swoje pięć minut… Za wcześnie jest jednak, aby ferować wyroki odnośnie przyszłego zdobywcy Kryształowej Kuli. Do zgarnięcia jest bowiem jeszcze za dużo punktów.
(Mat Pras)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: skupień


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.