Facebook Google+ Twitter

Wstyd i żenada, czyli obraz częstochowskich Juwenaliów

Był 7. dzień maja, kiedy do Częstochowy zawitały trwające cztery dni Juwenalia. Impreza, która w założeniu połączyć miała studentów miejscowych Akademii im. Jana Długosza oraz Politechniki Częstochowskiej, tradycyjnie okazała się wielkim niewypałem.

Plakat promujący Juwenalia 2008. / Fot. Samorząd studencki PCzJuż plejada zaproszonych „gwiazd” (wśród których wymienić można miejscowe: Nefre i Makle Kfuckle) mogła wskazywać na to, że organizatorzy – jak co roku – nie przyłożyli się do swojej pracy. Jakby dodać do tego fakt, że plakaty informujące o imprezie pojawiły się jedynie w kilku egzemplarzach na obu uczelniach i to na kilka dni przed samym 7 maja, otrzymujemy niemalże pełen obraz tego, jak praca organizatorów mogła wyglądać. Na dokładkę wspomnieć również należy, że (co w innych miastach się nie zdarza) w całym otoczeniu miejscowych akademików zarządzono prohibicję. Wprowadzili ją miejscy radni przed pięcioma laty. Powód? O ironio - zamieszki w trakcie Juwenaliów. Niestety, w dzisiejszych czasach nic tak nie zabija wśród młodych ludzi chęci do zabawy, jak brak alkoholu.

Opinie odnośnie tegorocznych Juwenaliów były podzielone. Jedni chwalili organizatorów za to, że cokolwiek udało się zorganizować, inni zaś nie szczędzili słów krytyki wobec nich, zwłaszcza, zwracając uwagę na niezbyt bogaty program rozrywkowy.
– To wstyd, że na tak ważną imprezę nikt nie jest w stanie zaprosić choćby jednej sensownej gwiazdy, którą znałoby więcej osób niż rodzina i kumple z osiedla. I jeszcze ta prohibicja... Lepiej było w ogóle nie brać w tej tragikomedii udziału – mówi Rafał, student budownictwa Politechniki Częstochowskiej.

– Co tu dużo mówić? Jak co roku wielka żenada – dodaje Tomek, student historii, Akademii im. Jana Długosza. – Miasto marne, uczelnie marne, to i imprezy dostosowane do ogólnego poziomu. Dawniej nie trzeba było się wstydzić studiowania tutaj. Teraz chyba każdy zauważa, jak wiele stracił, gnieżdżąc się w tej dziurze.

Ania, studentka zarządzania z politechniki uważa, że marudzić każdy potrafi, a jak trzeba się wziąć do roboty, wszyscy umywają ręce. – Juwenalia w naszym mieście są, jakie są i pewnie długo sytuacja się nie zmieni, przy tak przyjaznym nastawieniu braci studenckiej – ironizuje.

Krzysiek, który studiuje informatykę na politechnice, jest zdania, że we Wrocławiu czy Warszawie studenci znają repertuar Juwenaliów już pół roku wcześniej. – W Częstochowie sytuacja wygląda tak, że nawet na dwa tygodnie przed rozpoczęciem, organizatorzy nie mają jeszcze nic zaplanowanego, a potem desperacko szukają kogokolwiek, kto za marny grosz raczyłby wystąpić. Juwenalia w naszym mieście? Żenada – kwituje krótko.

Nikt z zapytanych studentów nie chciał podać swojego nazwiska, zapewne pamiętając problemy, jakie miały miejsce w Częstochowie przed rokiem. Wkrótce po pojawieniu się informacji mówiącej o odwołaniu Juwenaliów 2007, wśród studentów zawrzało. Obok wyraźnych słów krytyki, pojawił się pomysł sprzedaży koszulek, mających żałobny charakter. W "odwecie" rektor zarządził wyłączyć w jednym z akademików dostęp do internetu. Sprawa szybko trafiła do mediów i wywołała ogromną "burzę": zobacz relację stacji TVN.

Bez wątpienia Częstochowa nie należy do miast najbardziej przyjaznych młodym ludziom. Wydarzeń kulturalnych jest tu jak na lekarstwo, a i miejskie imprezy plenerowe goszczą w kółko te same „gwiazdy”. Żenująco niski poziom dorocznego święta studentów, zwykło się tu tłumaczyć niskim budżetem. Ale czy to naprawdę jest tak ogromny problem? Może przy większym zaangażowaniu kogokolwiek z ogromnej liczby żaków, udałoby się zorganizować w Częstochowie imprezę choć w połowie tak wychwalaną, jak te w Warszawie, Wrocławiu, czy Krakowie? Przecież „chcieć” znaczy „móc”, a - jak widać i słychać - „chcą” wszyscy...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

cyklicznie od wielu lat juwenalia w Częstochowie stoją na bardzo niskim poziomie, smutne ale prawdziwe (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Grease: uchwaly RM, nie ustawy"
Przepraszam, moja niewiedza :)

"blad! Nietradycyjnie."
W ostatnich latach raczej nic specjalnego się tu nie działo, w związku z czym nazwałam to już tradycją... Ale - jak przez mgłę - pamiętam stare czasy, kiedy byłam jeszcze dzieckiem, a na Juwenalia bardzo porywał się mój starszy brat... Wtedy kojarzyły mi się one z wielką, naprawdę udaną imprezą :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grease: uchwaly RM, nie ustawy

Komentarz został ukrytyrozwiń

"tradycyjnie okazała się wielkim niewypałem" blad! Nietradycyjnie. Jestem absolwentem i za moich czasow juwenalia byly impreza pelna geba. Niestety niz demograficzny robi swoje i uczelnie maja problem z wyselekcjonowaniem kandydatow, a co za tym idzie trudno wsrod nich znalezc ludzi bedacych dobrymi organizatorami z odpowiednia sila przebicia w senacie. Slaby samorzad, kiedys juwenalia organizowalo ZSP, kto teraz ma wladze? NZS?

Kiedy konczylem P.Cz. juwenalia organiozwala sam politechnika (AJD ograniczalo sie do balu, maratonu filmowego) i naprawde nie mozna im bylo nic zarzucic. Nigdy nie bylo zepsolow z czolowek chartsow ale zabawa zawsze byla swietna bo dobrze zorganiozowana. Niestety senat pieniedzy na juwenalia nie da po pamietnych zamieszkach kiedy to studenci ostro narozrabiali i dali sie sprowokowac kilku lokalnym idiotom, co do ktorych nie ma pewnosci, ze z uczelnia mieli cos wspolnego. Dla mnie klimat juwenaliow umarl ze smiercia silnika w UAZ'ie ...

Prohibicja na DK to wazna rzecz, mieszkam obecnie w okolicy akademikow i widze, ze po jej wprowadzeniu jest o wiele bezpieczniej i spokojniej. Studenci przyjechali tu na kilka lat, a ludzie zyja kilkadziesiat i caly czas musza ogladac efekty nieodpowiedniego zachowania zakow. Kazdy kij ma dwa konce. Zgromadzenie kilkunastu barow w okolicy zamieszkanej przez starszych ludzi z blokow i troche dziwne towarzystwo doprowadzilo do powtarzajacych sie ekscesow. Wygaszenie koncesji bylo madrym posunieciem. Jest tylko pytanie czy na pewno trzeba bylo zamknac wszystkie bary. Moim skromnym zdaniem wieksze zagrozenie dla zdrowia stanowi Hamburger Max, niz wizyta w Tower lub Tawernie (oczywiscie jesli nie bedziemy brali pod uwage przekroczonych norm zadymienia ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zależy dla kogo dobra. Znajomi mieli tam pub, w który wtopili mnóstwo kasy. Parę miesięcy później wprowadzono prohibicję i tak naprawdę od tamtego czasu można było zacząć naliczać straty...

Radni już niejednokrotnie chcieli znieść prohibicję, ale za każdym razem kończyło się na gadaniu, a ustawy nie przechodziły...

Komentarz został ukrytyrozwiń

3 dni abstynencji nikomu nie zaszkodzi:) Owszem, to tylko jednostki zaklocaja porzadek...ale jednak takie rzeczy maja miejsce, a prohibicja w okolicy ul. Dekabrystów to dobra rzecz...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bodek, nie każdy potrafi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Prohibicja w czasie juwenaliów? Przecież po to studenci na nie idą, aby wypić piwo w plenerze ze znajomymi i innymi studentami, wsłuchując się w raz lepsze, raz gorsze zespoły grające na scenie. Póki co w Warszawie juwenalia na bardzo dobrym poziomie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.