Facebook Google+ Twitter

Wszechwidzące oko Saurona w XXI wieku

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-11-03 19:03

„Módl się, aby nie wybrali Ciebie! Jesteśmy wszędzie" – tak tajemniczo kończy się zwiastun filmu „Eagle Eye” w reżyserii D.J. Caruso. Czy nowa amerykańska produkcja pełna spiskowych teorii spodoba się polskiemu widzowi?

Plakat filmowy / Fot. www.filmweb.plJerry pracuje w punkcie ksero, rzucił studia, od kilku lat nie wdział swojej rodziny głównie dlatego, że jego ojciec uważał go za gorszego od jego brata. Teraz gdy brat umarł, Jerry jedzie na pogrzeb i zostaje wplątany w spisek służb wywiadowczych, dla których pracował jego brat bliźniak. Gdy wraca z rodzinnej uroczystości do domu, okazuje się, że ktoś przelał na jego konto bankowe ogromną sumę. To jednak nie wszystko. Gdy Jerry wraca do mieszkania okazuje się, że jest ono pełne materiałów wybuchowych używanych przez terrorystów. Wtedy dzwoni telefon…

Rachel to rozwódka. Jej mały synek pojechał właśnie do stolicy na konkurs wraz z orkiestrą muzyczną. Matka ma wreszcie czas dla siebie i wybiera się z przyjaciółkami do baru. Wtedy dzwoni telefon. Rachel odbiera, a głos w słuchawce mówi jej, że jeśli go nie posłucha to pociąg z jej synkiem wykolei się. Zrozpaczona matka jest gotowa zrobić wszystko, czego żąda tajemnicza kobieta.

Powtarzanie w kółko amerykańskich fobii życia codziennego – to największy zarzut jaki można postawić produkcji Caruso. Reżyser funduje nam wszystko: terroryzm, inwigilację, rządowe i wojskowe spiski, nadzwyczajne technologie mogące rządzić światem. Wszystko to wydaje się nam mało oryginalne, ale co się dziwić skoro możemy codziennie śledzić podobne wątki w mediach. Nie wspominając już o dziesiątkach filmów na ten temat.

Dobre efekty specjalne, które oglądamy z ciekawością i szczerym zaangażowaniem to z jednej strony wielki plus a z drugiej minus. Niestety kolejny raz sprawdza się stare powiedzenie : „co za dużo, to nie zdrowo”. I tutaj jest podobnie, bo w połowie filmu od nieprzerwanego ciągu efektów robi się nam niedobrze i nudno.

D.J. Caruso dysponował sporym budżetem więc nie zmarnował okazji do angażu wielu gwiazd. Niestety ani świetny Le Beouf ani, troszkę słabsza Monaghan ani nawet Bill Bob Thornton nie mogą sobie „pograć”. Nie odnajduję w filmie ani jednej sceny dla tak dobrych aktorów. Dlaczego? Bo najwyraźniej obowiązuje zasada reżyser płaci i wymaga. Caruso tym razem od sław wymaga biegania, skakania, turlania się, a posłuszni aktorzy nie mają wyjścia. Szkoda, że mając tak ogromny aktorski potencjał Caruso nie umie go wykorzystać.

Niebywałym sukcesem reżysera jest trzymające od pierwszych minut napięcie i szybka akcja. Wszystko objęte dość dobrym scenariuszem, który jak na film akcji jest logiczny i spójny. A za sprawą niezłych, podkręcających atmosferę zdjęć polskiego operatora Dariusza Wolskiego i dynamicznej muzyki film nie wypada najgorzej.

„Eagle Eye” nie jest na pewno godnym następcą „Wroga publicznego”, a raczej jego bladym cieniem. Czy podróbką, której wątpliwą jakość rozpozna każdy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Film momentami przesadzony... Choć sama idea przejęcia władzy przez komputery wydaje się być do przyjęcia! Irytowały mnie zbyt chaotyczne ruchy kamerą. Moim zdaniem, całość nie warta biletu w piątkowy wieczór, ale późniejszego obejrzenia na DVD.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.11.2008 00:07

zawsze coś znajdziesz ! ;) powinno być i juz poprawiam ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

czy w tytule czasem nie powinno być "...w XXI wieku"? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mi się podobał w tym filmie tylko ten moment jak bohater tego filmu wchodzi do pokoju i widzi co ma w mieszkaniu:) A całemu filmowi dałbym trzy gwiazdki. Akcja filmu tak bardzo dobra nie jest!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.