Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35876 miejsce

Wszołek: Wygraliśmy, ale to Francuzi są faworytami do złota


- Bez dwóch zdań Francuzi w dalszym ciągu w mojej opinii są faworytem do wygrania ME. Ponadto należy obawiać się Hiszpanów, Duńczyków czy Chorwatów. Więcej będzie wiadomo po pierwszych meczach w fazie zasadniczej turnieju.

Wtedy wykrystalizują się zespoły do walki w półfinale. ME to strasznie trudny turniej, o czym może świadczyć choćby fakt, że Białoruś awansowała kosztem Islandii, która zakładała walkę o wysokie cele. I jest mój czarny koń Niemcy - młody, waleczny zespół. Jakikolwiek krążek dla naszej drużyny będzie sukcesem– mówi Michał Wszołek, komentator piłki ręcznej w telewizji Eleven Sports Network.


Wygrywamy grupę z sześcioma punktami, ale nikt nie spodziewał się, że ogramy tak łatwo Francję (31:25). Po dwudziestu latach niemocy!

Zwycięstwo z Francuzami może wyglądać z perspektywy kibica na bardzo lekkie, łatwe i przyjemne. Wydaje mi się, że wpłynęło na to kilka czynników - przede wszystkim nasz zespół zagrał jedno z najlepszych spotkań pod batutą trenera Bieglera. Pojedyncze jednostki wzbiły się na niewyobrażalny poziom sportowy. To, co było podłogą dla nas, dla Francuzów okazało się sufitem. Ponadto dobre wejście w męcz poniekąd ułożyło całe zawody. Szybkie prowadzenie wybiło z rytmu gwiazdorów "Tricolores".

Można odnieść wrażenie, że kompletnie nie mieli na nas pomysłu. 

Francuzi mieli plan na powstrzymanie Michała Jureckiego, ale zapomnieli, że ze Karol Bielecki potrafi być piekielnie skuteczny z drugiej linii. W dodatku dobrze wyglądała współpraca z obrotowym Syprzakiem. Zresztą od początku turnieju jest w tym elemencie bardzo dobrze. Ponadto włączyli się znacząco do gry Krzysztof Lijewski i Przemysław Krajewski. Nie wspominając o Sławku Szmalu, który zagrał perfekcyjne zawody. Francuzi wypadli przy nich bardzo kiepsko w każdym elemencie handballa. Jakby zostali w autokarze przed spotkaniem. Wielcy tacy jak: Karabatić i Narcisse w tym sezonie patrząc na ligę francuska i rozgrywki Ligi Mistrzów nie notowali tak fatalnych występów. Z pewnością to był niemalże perfekcyjny mecz Polakow, a jeden z najsłabszych Francuzów.


„L'Equipe” już przed turniejem pisało, że jesteśmy poważnym graczem w sportach zespołowych...
Z pewnością taka opinia wykrystalizowała się na podstawie gry piłkarzy nożnych, którzy pewnie awansowali na Euro 2016, siatkarzy na MŚ i zespołu, który pokazał charakter w ostatnim turnieju o Rio. Piłkarze ręczni są na każdej imprezie w ścisłej czołówce. Jedno jest pewne - kiedy polska drużyna bez względu na dyscyplinę pojawia się na boisku lub parkiecie, to zawsze oddaje serce i walczy do ostatnich sekund meczu. 


Rozstrzyganie meczów w ostatnich sekundach to zresztą stara domena naszej kadry szczypiornistów, choć niezwykle ważny za każdym razem jest Sławomir Szmal między słupkami.

Bez dwóch zdań architekci sukcesów w 3 meczach to: Sławomir Szmal z 35% skutecznością w bramce po trzech meczach, Michał Jurecki, czyli prawdziwy motor napędowy naszego zespołu - wsparcie nie tylko boiskowe ale mentalne zespołu prawdziwy wulkan pozytywnej energii. Ponadto świetny turniej od początku rozgrywa obrotowy Barcelony Kamil Syprzak, mogący pochwalić się skutecznością w wysokości 93% i 14 bramkami. To musi robić wrażenie. Do gry włączają się też: Krzysztof Lijewski, który nie tylko szuka gry na kontakcie jeden na jeden, ale włącza się z rzutem z drugiej linii, a nie zawsze swój atut wykorzystywał. Wreszcie odpalił Przemysław Krajewski mający dobre mecze przed Euro, a na turnieju w rywalizacji z Serbią i Macedonią brakowało błysku. Z Francją byliśmy ten błysk już mogliśmy zobaczyć. No i warto pochwalić dowodzącego w defensywie Piotra Grabarczyka, u którego pojawia się pozytywna agresja do walki z rywalem i rozbijanie jego akcji. 


Trener Biegler chyba ostatecznie potwierdza, że warto było mu zaufać – z turnieju na turniej jego zespół gra coraz bardziej przekonująco. 

Zgadza się, wyniki go teraz bronią. Potrafi dać szansę zawodnikom, na których inny nie braliby pod uwagę. Wydaje mi się, że nie do końca Bieglerowi udało się wypracować w zespole kilka gotowych schematów w grze w ataku pozycyjnym. Niekiedy wydaje mi się, że gramy bez projektu akcji, często improwizujemy, a to jest woda na młyn dla rywali w defensywie. A mieliśmy czas na doszlifowanie tego, bo przecież od kilku miesięcy przed Euro było wiadomo, że nie zagra: Bartłomiej Jaszka czy Mariusz Jurekiewicz. 


Wreszcie nikt nie będzie narzekał, że selekcjonerowi wciąż czegoś brakuje? 

Trener Biegler nie miał zbyt wielu zwolenników, kiedy został selekcjonerem. I nic dziwnego, jeżeli pracował w przeszłości głównie w samych niemieckich klubach i to nie za długo. Owszem, był asystentem trenera kadry Niemiec, ale mowa o zupełnie innych czasach, bo latach 90-tych. Miał niby też doświadczenie z kadrą Brazylii, ale tylko w roli trenera bramkarzy. Cały jego warsztat opiera się na pracy z zespołami klubowymi zza naszej zachodniej granicy. Sam Biegler musiał odnaleźć się w zupełnie innych realiach. Praca klubie to praca codzienna, praca z kadrą to zupełnie inna bajka. Ważne, że trener stoi za zespołem i niepowodzenia bierze na siebie. To ważne dla zawodników.

Komunikat był jasny – za kadencji Bieglera trwające Mistrzostwa Europy miały być zdecydowanym priorytetem.

Najważniejsze jest walczyć w każdym meczu i prezentować taki poziom, aby zawodnicy po spotkaniu nie mieli do siebie pretensji o zmarnowanie wielkiej szansy zrobienia czegoś wielkiego na turnieju w swoim kraju. Cudownie byłoby zdobyć złoto, ale myślę, że jakikolwiek krążek dla tej drużyny będzie sukcesem. Tym bardziej patrząc na braki personalne. Przede wszystkim problem z obsadzeniem pozycji środkowego rozgrywającego. 



Według bukmacherów, w tym firmy Fortuna, Francuzi po porażce z nami dalej są faworytami do złota, a kurs na nich wynosi 3.5.

Bez dwóch zdań Francuzi w dalszym ciągu w mojej opinii są faworytem do wygrania ME. Ponadto należy obawiać się Hiszpanów, Duńczyków czy Chorwatów. Więcej będzie wiadomo po pierwszych meczach w fazie zasadniczej turnieju. Wtedy wykrystalizują się zespoły do walki w półfinale. ME to strasznie trudny turniej, o czym może świadczyć choćby fakt, że Białoruś awansowała kosztem Islandii, która zakładała walkę o wysokie cele. I jest mój czarny koń Niemcy - młody, waleczny zespół.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.