Facebook Google+ Twitter

Wszyscy są równi. Kto jeszcze nas o tym nie przekonywał?

Aż strach wychodzić na ulice Krakowa. Strach, gdyż całkiem przypadkiem można zostać uderzonym kamieniem, jajkiem tudzież innym brudząco-kaleczącym przedmiotem.

Nigdy nie wiadomo kto tym razem nabierze ochoty manifestowania swojej orientacji seksualnej, wyznania czy też wyższości płci. Mój ukochany Kraków staje się powoli centrum obrzucania się błotem wszelkich antagonistycznie nastawionych do siebie grup społecznych. Niebawem Rynek Główny nie będzie już słynął z Sukiennic, Kościoła Mariackiego czy z otaczających go cudnych kawiarenek. W zamian za to będzie go można przedstawić jako arenę potyczek różnej maści demonstrantów, którzy stanowią całkiem realne zagrożenie dla spokojnie zwiedzających nasze miasto turystów.

O tolerancji mówiono dotychczas dużo i często, szczególnie w Krakowie. Co roku organizowane są w nim mniejsze i większe festiwale promujące pluralizm kulturowy. Nie zapomina się również o podtrzymywaniu polskich zwyczajów, takich jak Wianki czy też Rękawka. Jest to świadectwem na możliwość współistnienia wszelkich odrębności, nawet w granicach tak hermetycznego miasta jakim jest Kraków. Niestety, coraz częściej zdarzają się ludzie, którzy w bezczelny wręcz sposób wykorzystują popularność Krakowa do urządzania w nim żałosnych i nikomu niepotrzebnych maskarad. Jeszcze dobrze nie przebrzmiały ostatnie wygłupy faszystów i antyfaszystów a już do roboty zabrali się zwolennicy i przeciwnicy tolerancji seksualnej.

W moich oczach i jedni, i drudzy zasługują na wyśmianie. Zwolennicy – gdyż dla mnie równość bez względu na wszystko jest prawdą oczywistą, bezsporną i bezdyskusyjną, natomiast przeciwnicy – gdyż nikt nie dał im prawa do decydowania o tym co jest moralne a co nie. Szczególnie żal mi jest uczestników marszu tolerancji, ponieważ walcząc w słusznej sprawie, strzelają sobie samobójczą bramkę. Skoro tak żywiołowo i nieraz nachalnie udowadniają innym, że homoseksualizm jest normalny, to być może sami nie do końca w to wierzą. Dodatkowo prowokując kontrmanifestacje swoich przeciwników biorą udział w zakłócaniu jakże cennego w dzisiejszych czasach spokoju.

Mam nadzieję, że ten zalew pochodów i przepychanek rozgorączkowanego tłumu niedługo zniknie i znów będę mogła spokojnie wyjść w sobotę na spacer. Spokojnie, czyli bez ryzyka zostania pobitą, poszturchaną czy też zwyzywaną. A skoro wszyscy tak chcą tolerancji, to ja poproszę o tolerancję dla siebie – zmęczonej już całą tą śmiesznością, na jaką naraża się moje miasto.

Relacje fotograficzne dziennikarzy obywatelskich znajdziesz
tu
i tu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (89):

Sortuj komentarze:

Mogłabym w sumie poprosić o jakieś cytaty...ale niech będzie - do następnej:)

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak i przekonywanie Ciebie.
To co, do następnej ciekawej dyskusji?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Akurat w tej kwestii chyba nie ma co dyskutować, bo ja mam swoje zdanie na temat własnego systemu poglądów a Ty masz swoje (na temat mojego), więc przekonywanie Ciebie i tak nie miałoby sensu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja też bym nie widział sprzeczności, gdybyś przedstawiła w tej dyskusji konsekwentny system poglądów. Nie przedstawiłaś, więc założyłem, że dopiero Ci się on wyrabia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja wcale tego nie odebrałam jako zarzut :)

Nie zgodziłabym się z "konfliktem" i "grupą, z jaką się utożsamiam". Utożsamiam się przede wszystkim z umiarkowaniem. Moim zdaniem można popierać pewną ideę a jednocześnie krytykować niektóre ( bo nie wszystkie przecież) działania aktywistów. Nie widzę tutaj sprzeczności.

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

""Problem w tym, że tak długa dyskusja zmienia odbiór artykułu, bo na to, co w nim napisałaś, nakładają się Twoje wypowiedzi w komentarzach." = Zgadzam się, ale tłumaczę to koniecznością odpowiadania na zadawane mi pytania, dlatego dyskusja zeszła z tematu".
Przecież nie zrobiłem z tego zarzutu...

Thuringwethil - chyba jeszcze mało widziałaś.
Nie nazwałbym Natt tak po prostu przeciwniczką równości. Dla mnie to po prostu konflikt między tym, co chce się głosić, a tym, do czego się przywykło i z jaką grupą się utożsamia - stąd zauważalne nielogiczności i uniki. Dla mnie ważniejsze jest to, co Natt deklaruje, mimo że jestem uczulony na brak spójności w wypowiedziach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widocznie nie czytałaś moich wypowiedzi, ani tym bardziej tekstu, skoro uważasz mnie za przeciwniczkę równości:

"dla mnie równość bez względu na wszystko jest prawdą oczywistą, bezsporną i bezdyskusyjną"

"Szczególnie żal mi jest uczestników marszu tolerancji, ponieważ walcząc w słusznej sprawie, strzelają sobie samobójczą bramkę"

"natomiast przeciwnicy ( w domyśle - tolerancji)– gdyż nikt nie dał im prawa do decydowania o tym co jest moralne a co nie"

Już nie wspomnę o innych komentarzach......

Komentarz został ukrytyrozwiń

Natt, obserwuję tę dyskusję z rosnącym zdumieniem. Daaawno nie widziałam takiego wykręcania kota ogonem jak w Twoich wypowiedziach. Jeśli sądy i opinie wszystkich przeciwników równości są tak nielogiczne i sztywne, cóż, otwieram szampana z okazji naszego zwycięstwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Problem w tym, że tak długa dyskusja zmienia odbiór artykułu, bo na to, co w nim napisałaś, nakładają się Twoje wypowiedzi w komentarzach." = Zgadzam się, ale tłumaczę to koniecznością odpowiadania na zadawane mi pytania, dlatego dyskusja zeszła z tematu.

Zastraszanie może przyjmować różne nasilenia, czego przykładami są zarówno podany przez Ciebie jak i przeze mnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, tekst istotnie jest o bijatykach i burdach - oraz o manifestacjach (ale nie "właśnie o nich", bo jest różnica między działaniami a działającymi). Problem w tym, że tak długa dyskusja zmienia odbiór artykułu, bo na to, co w nim napisałaś, nakładają się Twoje wypowiedzi w komentarzach.

Z całym szacunkiem dla zrozumiałej niechęci do bycia zrównana z ludźmi bardzo anty za wypowiedzenie opinii "niepoprawnej politycznie" - myślisz, że Twoje poczucie strachu może się równać z moim?
"Jeśli powiem coś takiego, wyrzucą mnie z pracy" nie jest przecież obawą przed przemocą fizyczną czy słowną, tylko tym, o czym piszesz. Konsekwencje natomiast są zupełnie inne: ja mogę stracić aktualnie jedyne źródło utrzymania, Ty - poczujesz się niesprawiedliwie oceniona i dotknięta.

Odpowiedziałaś bardzo ogólnie, że Polska zmierza w dobrym kierunku. Napisałaś też, że chcenie rewolucji jest złym pomysłem, bo trzeba ewolucji. Nie wynikało z tego dla mnie, które dokładnie działania uważasz lub uważałabyś za dobre. Teraz wiem, że - na przykład - festiwal kultury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.