Facebook Google+ Twitter

Wszystkich Świętych: święto zmarłych czy popkultury?

Pierwszy listopada to dla nas dzień zadumy, pełen przemyśleń i refleksji, na które na co dzień nie mamy czasu. Niestety niewielu z nas zdaje sobie sprawę jak łatwo w ten dzień przejść ze świata zadumy w świat popkultury.

Każdego roku pierwszego listopada spotykamy się przy grobach bliskich, aby ich powspominać, oddać przez ten ułamek czasu hołd swoją obecnością, choć na chwilę zadumać się, zastanowić nad życiem. Niewątpliwie jest to dla nas dzień zadumy, pełen refleksji i przemyśleń, na które nie mamy czasu na codzień.
Jak bardzo jest to dla nas ważne święto mogą świadczyć wielodniowe przygotowania. Sprzątanie grobów, kupowanie zniczy czy kwiatów to norma w szykowaniu grobów do święta zmarłych. Jednak w ferworze tych przygotowań wpadamy w tzw. "gorączkę przedświąteczną", tak dobrze znaną nam z grudniowych dni. Niestety niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak łatwo w ten dzień przejść ze świata zadumy w świat popkultury.

Bo dobry strój to kwestia dodatków...

Tak... to zdanie również można podczepić pod święto zmarłych. Bo czy nie ulegamy modzie na różne, że tak powiem bajery związane z grobami? Bezsprzecznie moda dotyczy nawet takich rzeczy jak wystrój pomników. I jak to zwykle w modzie bywa, ciągle się zmienia.

Pamiętam jak dwa lata temu cmentarze zostały osaczone przez wielkie, przezroczyste znicze ze sztucznymi kwiatami w środku. Nie było grobu, na którym taki znicz by się nie znalazł. Jednak jak można było przypuszczać w następnym sezonie ów znicze były już passe. Przegrały batalię z choinkowymi zniczami. Co jest trendy w tym roku? W tym roku dominują wielkie znicze w iście królewskim stylu. Im większy przepych, tym lepiej. Wskutek tak wielkiego popytu na płonące kolosy, ze sklepów niemal zniknęły malutkie, odkrywane znicze, które tak wielu osobom kojarzą się ze szkolnymi wycieczkami na cmentarz przed pierwszym listopada i obowiązkowym zapaleniem znicza na grobie żołnierza.

Jednak znicze to nie wszystko. Czymże byłby modny pomnik bez kwiatów? Z biegiem lat można zauważyć jak kwiaty doniczkowe wypchnęły z obiegu cięte. A zasada taka sama jak przy zniczach: im większe, tym lepsze.

Kupujcie,kupujcie! Wisiorki,breloczki,koraliki sprzedam

Najciekawszym według mnie zjawiskiem jest jednak wyprawa na cmentarz. Kiedyś przed miejscem spoczynku zmarłych stali handlarze zniczy, którzy umożliwiali spóźnialskim kupić symboliczną lampkę, ewentualnie harcerze zbierający pieniądze na szczytny cel. Kto stoi dzisiaj? Dzisiaj mijamy stragany z balonami dla dzieci, dmuchanymi żyrafami, tudzież handlarzy precli, rzeczy wprost niezbędnej do dopełnienia duchowej uczty, której doświadczymy przekraczając bramy cmentarza.

Tak oto wyglądają przygotowania do dnia Wszystkich Świętych w wielu polskich domach. Dnia, w którym najważniejsze powinno być nasze odczucia i refleksje. Czy przyczyną naszego zachowania jest wpływ Zachodu, dla którego uczucia coraz częściej schodzą na dalszy plan czy amerykanizacja społeczeństwa, która z każdym rokiem gości się coraz wygodniej w naszych domach i umysłach? Czy jednak my sami doprowadziliśmy do takiego stanu? Myślę, że prawda leży gdzieś pośrodku. Niewątpliwie jednak zanim pierwszego listopada
wybierzemy się na cmentarz, powinniśmy pomyśleć w jakim celu tam idziemy: czy aby mieć( ten najmodniejszy grób), czy być(przeżywać duchowo ten dzień)?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Uważam, że krytyczne opinie są trochę przesadzone. Owszem, może autorka nie wnosi niczego nowego, ale podoba mi się jej sprzeciw na to, co dzieje się z wszystkimi już chyba świętami, gdzie ich wymiar duchowy staje się najmniej ważny. Może ten prosty sposób przekazu zmusi kogoś do chwili zastanowienia? Czy potrzeba sięgać „do głębi” by zawołać o chwilę opamiętania? Czasem o najprostszych sprawach warto przypominać w najprostszy sposób właśnie. Niepokoi mnie zgoda czy też przyznawanie się do swego rodzaju bezsilności niektórych autorów komentarzy na proces, o którym mówi artykuł. Dlatego (+).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja na szczęście odwiedzam cmentarze, przy których nie ma ŻADNYCH stoist z balonikami, cukieraczkami i watą i zabaweczkami. Pamiętam moje zeszłoroczne zdziwienie, kiedy wieczorem wybrałam się na zabrzański cmentarz i zobaczyłam - po raz pierwszy w życiu - że koło cmentarza, w Dzień Zaduszny, kwitnie handelek takimi rzeczami... Ręce mi opadły ;(

Komentarz został ukrytyrozwiń

* to to/miało być:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

oj Maciek;]
bo informacja, że tot się rozkłada 400 lat, na mnie podziałała;]
ale ponoc Barbie i pampersy też, więc zaczynam weryfikowac swoje bezkompromisowe zdanie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

okropnie jest przeczytac o swoim tekście"kiepściutko", ale muszę się zgodzić z ossadem, tzn, z tym, co tu napisał. Tekst zawiera mnóstwo banalnych sformułowań typu:"Każdego roku pierwszego listopada spotykamy się przy grobach bliskich, aby ich powspominać", nie no, czy to szkolne zadanie domowe? teza, rozwinięcie, zakończenie?
że komercjalizacja?
no ale, że co z tego? możesz przecież nie kupować. A ja np. lubię wiedzieć, że nie muszę targać zniczy ze sklepu miesiąc wcześniej ich kupować, bo pod cmentarzem będzie jeszcze lepszy wybór. I lubię ten listopadowy kicz, nie widzę w nim nic złego, jeśli wybieram go świadomie.
Wolę taką wolnośc wyboru niż jakieś zakazy co do handlu tym czy tamtym, to smieszne.
Od wieków ludzie handlowali i wykorzystywali wszelkie okazje, żeby cos sprzedać, nie jest to jakiś wymysł naszych czasów, od wieków lubowlai się niektórzy w przesadzie, jak inni w ascezie.
po co nad tym wciąż deliberować?
Nie lepiej napisać coś o swoich refleksjach na temat przemijania?:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdo, ja też pewnie jestem konserwatywna. Dzisiaj tłumaczyłam córce, że nie kupię jej balona, bo "dziś nie jest święto do balonów, tylko od tego, żeby powspominać Babcię". I zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam, bo może dziecko będzie miało uraz, zamiast pozytywnych skojarzeń. O dziwo, syn, który jest starszy poparł mnie w tych "naukach". Może więc nie trzeba traktować dzieci jak małpy i wyrabiać w nich pozytywnych odruchów metodą Pawłowa. Może da się przekazać pewne postawy, choć moga się wydawać niewygodne, zwłaszcza dziecku. No, ale to jest sprawa indywidualna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest kilka prawd, które się nie wykluczają nawzajem. Pierwsza jest taka, że w dzisiejszym tłoku na cmentarzu i wśród ludzi pędzących we wszystkie strony, obładowanych kwiatami i zniczami - trudno było o autentyczną zadumę.
Wyrzekamy też, że przygotowania do tego święta są takie sztampowe, wszyscy nagle po roku rzucają się pucować nagrobki itp. Ale, tak jak napisała Survived w któryms komentarzu, lepiej, że choć raz w roku budzi się sumienie i poświęcamy tych kilka chwil i trochę pracy tym, których już nie ma.
A z drugiej strony, któż nam broni przezywać zadumę na cmentarzu w innym terminie, lub wspominać zmarłych przy zwykłych codziennych czynnościach, niekoniecznie na cmentarzu.
I jeszcze mi chodzi po głowie, że pewne czynności rutynowe czy też rytualne też mają swoją wartość. Tak jak mantra. Potraktujmy rutynę dnia Wszystkich Świętych jako pewien obowiązek, dzięki któremu lepiej się czujemy. I cieszmy się rodzinnymi spotkaniami z tymi, którzy jeszcze są. Ja na przykład świetnie się dzisiaj czuję po tym, jak okoliczności świąteczne mnie zmusiły do przygotowania obiadu dla szerszej rodziny i jak posiedzieliśmy wspólnie kilka godzin - przez chwilę nie galopując donikąd tak jak na codzień. Po prostu byliśmy razem, nic wielkiego, ale zwykle nie ma na to czasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ok,rozumiem Was,szanuję Wasze zdanie. Jednak tekst, który napisałam jest moim osobistym, subiektywnym zdaniem na temat Wszystkich Świętych. Zgadzam się, że słowo popkultura jest wyolbrzymione, ale świadomie. Kiedyś były tylko balony, później doszły jakieś straganiki z watą cukrową, preclami, czy czymś innym. Z roku na rok tych straganów jest coraz więcej. Od tego są odpusty czy tego typu rzeczy, aby rozwijać handel rzeczami drobnymi. Poza tym denerwuje mnie to "zastaw się ,a postaw się". Ludzie wydają masę pieniędzy byle tylko grób był wystawny. I tu właśnie jest problem:czy w tym momencie forma nie przerasta treści? Dlaczego nadrzędnym celem staje się dekoracja pomnika? Nie chciałabym, żeby za kilka lat ludzie zapomnieli po co idą na cmentarz. Żeby w czasie drogi nie zagubili się między tymi straganami i nie zgubili istoty tego święta. A artykuł napisałam dlatego, że bardzo razi mnie to zjawisko. Być może jestem zbyt konserwatywna w tych sprawach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiepściutko. Bierzemy na warsztat aktualne święto (jakiekolwiek), przyjmujemy tezę, że się skomercjalizowało i - stuku puk w kalwiaturkę, jaki to świat zły, jaki upadek obyczajów, jaka degeneracja norm. Tymczasem to o czym pisze Autorka to barokizacja - rozbudowane tandentne lampiony i sztuczne lub prawdziwe bukiety. Dzisiaj już cmokamy nad nagrobkami barokowymi, ale po gotyku to był skandal. Ja bradzo lubię, że wracając z cmentarza z rodziną kupujemy od wielu lat po drodze watę cukrową. A dzięki tym tandetnym lampkom cały cemntarz tonie w morzu świateł i fotografowie mają raj. O zmarłych myślę często w inne dni, ten dzień jest dla żywych, żeby rodzina się cementowała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.