Facebook Google+ Twitter

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Kiedy tylko wysiadłam z samolotu, od razu poczułam się jak u siebie. Nasycony kolorami Rzym wydawał się uśmiechać do mnie na każdym kroku. Zostawiłam za sobą Polskę wraz z jej problemami i wystawiłam ramiona do słońca.

Widok z Ołtarza Ojczyzny / Fot. Agata LuśtykWdychałam ciepłe powietrze, które było jakby obojętne na liczbę samochodów przemieszczających się ulicami Rzymu. Pachniało kwiatami i świeżością – być może to zasługa drzew cytrusowych albo innych pięknych roślin, których nazw niestety nie znam. Wieczne Miasto tym się między innymi różni od wielu innych metropolii: jest w nim zielono.

Gdy tylko pojawiłam się we Włoszech, natychmiast otoczyło mnie magiczne słowo-klucz nagminnie używane przez wszystkich: allore. Nie warto jednak pytać Włochów, co ono znaczy; w odpowiedzi zrobią zamyśloną minę i zaczną powtarzać: „allore, allore”, szukając właściwej odpowiedzi. Skądinąd jednak wiem, że to oznacza tyle, co nasze ambitne „ten, teges”.

W pierwszej chwili Rzym wydaje się być jedną wielką gmatwaniną – słychać różne języki, widać międzynarodowy tłum, a samochodów na ulicach jest co najmniej dwa razy więcej niż u nas. Kierowcy ignorują zasady ruchu drogowego (może dlatego, że podczas robienia prawa jazdy można popełnić więcej błędów niż u nas i mimo to zdać egzamin), a piesi odpłacają się im pięknym za nadobne. Mimo wszystko istnieje chyba jakaś siła czuwająca nad porządkiem – mimo bałaganu wszyscy się do siebie uśmiechają i Koloseum / Fot. Agata Luśtykpozdrawiają się, a na ulicach... nie ma korków. Nigdy nie widziałam korka we Włoszech, tu ruch przebiega płynnie. Podróżowanie po Rzymie jest więc łatwe, autobusy kursują co chwilę, a metro (w którym gra zawsze przyjemna muzyczka, podobnie jak w całych podziemiach) dojeżdża w każde ważne miejsce (są jednak tylko dwie linie metra, trzeciej ciągle nie można zbudować, ponieważ gdy tylko zaczynają się prace, budowlańcy trafiają na jakieś zabytki, przez co muszą rezygnować z budowy). Wędrując po mieście, powinniśmy też pamiętać, że pytanie o drogę może nam zaszkodzić. Jeśli zapytamy jedną osobę, ona zapyta pięć innych i tworzy się dyskusja, która trwa długo, a często nic nie wnosi.

Jest także coś, co szczególnie pozytywnie mnie zaskoczyło – życie na równi ludzi zdrowych i niepełnosprawnych. Każda ulica, knajpka, restauracja czy jakiekolwiek inne miejsce jest przystosowane do potrzeb osób poruszających się na wózkach. Autobusiarze zawsze mówią niewidomym, jaki autobus prowadzą i w jakim kierunku on jedzie, natomiast przechodnie zatrzymują się przy tych, którzy wydają się potrzebować pomocy. Osoby z niepełnosprawnością są też zatrudnione w wielu miejscach – czasem są to prace porządkowe, czasem w muzeach czy galeriach; często też różne instytucje zatrudniają ich do wskazywania drogi zwiedzającym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Moi przyjaciele z Włoch wytłumaczyli je w sposób, który podałam, widocznie nie jest to jedyne znacznie. Bardzo się cieszę, że tak wnikliwie przeczytałaś mój tekst, ale trochę się boję, że będę musiała teraz bronić każdej tezy:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jezeli chodzi o slowo powtarzane wciaz przez Wlochow "allore", to zle je zrozumialas chodzi o ALLORA, co oznacza: no wiec, wiec

Komentarz został ukrytyrozwiń

Byłam tam zaledwie cztery dni i spisałam swoje subiektywne obserwacje:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jezeli nie widzialas korkow w Rzymie, to chyba tak naprawde w nim nie bylas. W centrum jezdzi o wiele mniej pojazdow niz poza nim. O autobusach tez nie wspomne, mnie zdarza sie czekac na jeden nawet 40/45 minut. Tu nie istnieja rozklady jazdy... Mieszkam w Wiecznym Miescie 15 lat i poiekne sa twoje slowa, ale tak do konca niestety nieprawdziwe

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.05.2009 17:43

Nareszcie jakiś optymistyczny artykuł, a nie ciągłe wypadki, kłótnie w polityce...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.05.2009 17:42

Ujmujący artykuł i bardzo pozytywna puenta:) Jeszcze nie byłam we Włoszech, ale skoro tam się wraca wielokrotnie... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam w klubie rozkochanych w słonecznej Italii:) Też tam "wpadam", gdy tylko nadarzy się okazja...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.04.2009 14:29

ciągle zapominam o tej rączce z kciukiem w górę :D

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.04.2009 14:28

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, tak było dawniej i jest i dziś, jestem zakochany w tym mieście i mimo zmieniajacych się uwarunkowań przynajmniej raz na parę lat "wpadam" to tego czarującego miasta i pewnie już cały portfel także znalazł się w fonntanie di Trevi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.