Facebook Google+ Twitter

Wszystkie dzieci nasze są... Na pewno?

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2013-01-30 20:46

- Mamo zobacz co narysowałam! - Ślicznie Marysiu, to dla mnie? Kocham Cię córeczko. - Też Cię Kocham Mamusiu.... Tak. Marysia to dziecko urodzone za pomocą metody in vitro...

Jestem katoliczką. Od zawsze byłam. Nigdy się tego nie wstydziłam i nigdy nie będę. Staram się żyć wg przykazań. Różnie to bywa, ale staram się. Wiara. Ona zawsze mi wystarczała.

Jednak jakiś czas temu natknęłam się na bardzo obszerny artykuł o In Vitro. Była to dyskusja pomiędzy przedstawicielami medycyny, dziennikarstwa i Kościoła. Czytałam go z zapartym tchem, zainteresowaniem i złością, złością na... księży.
In Vitro - innowacyjna metoda pozwalająca "bezpłodnym" parom, na "zajście w ciążę". Polega ona na tym, że komórka jajowa kobiety zostaje zapłodniona nasieniem mężczyzny. Do zapłodnienia dochodzi jednak poza organizmem kobiety, dopiero zapłodniona komórka jajowa zostaje wprowadzona do organizmu kobiety i tam już się rozwija.

Jak dla mnie rewelacja. Sposób, który dla wielu par jest wybawieniem, nadzieją na stworzenie pełnej i szczęśliwej rodziny. Nagle z tekstu wyłania się głos "wysłannika" Kościoła: In Vitro to grzech! Kościół nie może się na to zgodzić. Dzieci powinny być poczęte metodą naturalną. Jeżeli jakaś para z różnych powodów nie może mieć dzieci, taka widocznie jest wola Boga.
Co jakiś czas w tekstu wyzierały słowa Księdza, którego jedynym argumentem , był tak naprawdę brak argumentów - taka jest nauka Kościoła, Boża wola, grzech, niedopuszczone przez Kościół... W koło jedno i to samo.

Inny ksiądz w innym artykule posunął się nawet dalej. Z kościelnej ambony straszył wiernych wiecznym potępieniem. Stwierdził, że ten kto popiera tę metodę nie ma prawa przystępować do Komunii Świętej, chyba, że pomodli się do Boga o mądrość i nawrócenie myśli... Wtedy zdałam sobie sprawę, jak Kościół jest zacofany, jakby zatrzymał się w średniowieczu.

Od dziecka uczono mnie czy to w domu, czy na katechezie, że Bóg dał ludziom wolną wolę, rozum i mądrość. Tymi przymiotami obdarował lekarzy, którzy wykorzystując swoją wiedzę, pomagają innym, leczą... W moim mniemaniu są oni narzędziami w rękach Boga, narzędziami, które mają za zadanie naprawiać. In Vitro jest jednym z wielu odkryć i dobrodziejstw współczesności. Należy jednak wspomnieć, że jest też jakby "ostatnią deską ratunku". Kiedy inne metody leczenia bezpłodności zawiodą, wtedy stosuje się In Vitro, jako ostateczność. Oczywiście nie jest lekarstwem, nie leczy bezpłodności. Jest jakby sposobem na "ominięcie" choroby.

Martwi mnie też opieszałość polityków, którzy nie mogą, albo nie chcą porządnie zająć się tą kwestią. Temat ustawy In Vitro przewija się w mediach od wielu lat (bodajże od 2006 roku), lecz stanowisko polityków wciąż jest niejasne. Teraz temat pojawił się na wokandzie znowu, bo Unia zaczęła domagać się od Polski konkretów, w przeciwnym razie grożą nam trybunałem. Skąd to ociąganie? Gdzie tkwi problem?

Wiem. Polski rząd składa się z partii bardzo konserwatywnych i bardzo nowoczesnych, to zawsze rodzi konflikty. Wiem. Przedstawiciele tych partii bardziej skupiają się na oczernianiu siebie nawzajem i wytykaniem sobie błędów. I wiem, że w polskiej polityce czynny udział bierze pewien duchowny "ojciec wszystkich ojców", który ma dużo pieniędzy i dużo wpływów. Może się go boją? Albo boją się utracić te wpływy?

Na lekcji religii uczono mnie także, że Bóg jest miłością. Czy zatem można potępiać tych, którzy zdecydowali się na in vitro, bo pragnęli mieć dziecko, kochać je, wychowywać, szanować? Czy to jest grzech? Czyli rodzic, decydujący się na tę metodę nie dostałby przy konfesjonale rozgrzeszenia? A ojciec, który regularnie bije swoje dzieci, żonę musiałby tylko mocno uderzyć się w pierś i może przyjąć Komunię Świętą? Prawdopodobnie nieco przesadziłam z tym porównaniem. Przynajmniej bardzo bym chciała przesadzić...

I jeszcze jedno. Na lekcji religii kolorowałam taki obrazek: Jezus siedzi na skale, a wokół niego biegają radosne dzieci, siedzą mu na kolanach, słuchają Go. Obrazek był piękny i napawał optymizmem. Podpisany był: "Wszystkie dzieci należą do Chrystusa". WSZYSTKIE DZIECI...
(Magda Tuśnio)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Pani Magdo, trafiłem na filmik z księdzem Pawlukiewiczem, w którym tłumaczy, że tacy ludzie jak Pani nie są katolikami. Ręce opadają! Nie podaję linka żeby Panią nie dołować...
Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo wzruszający tekst . Też mam taki obrazek . Dostałam na kolędzie . Proszę nie czekać na decyzje polityków , robić swoje . Uda się ! Pozdrawiam serdecznie .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.