Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1851 miejsce

Wszystkie kobiety Simona Mola

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-09-30 13:50

Jak doszło do zjawiska zarażania się wirusem HIV od Simona Mola? Skąd wziął się fenomen tego zjawiska? I kto jest odpowiedzialny za zaistniałą sytuację?

Simon Mol podczas procesu w 2007 roku. / Fot. PAP/Tomasz GzellNiedaleki czas temu sprawa Simona Mola, Kameruńczyka, który otrzymał w Polsce azyl jako dysydent polityczny, zarażającego swoje partnerki wirusem HIV, rozgrzewała całą Polskę. Wszyscy bulwersowali się tymi zdarzeniami, jednak debaty na temat tych zajść nie podjęto niemal żadnej. Relacje prasowe i medialne sprowadzały się do typowo sensacyjnego opisu charakterystycznego dla różnych nieszczęść i tragedii, z rzadka jedynie i wstydliwie
przeplatanych jakimiś analizami dotyczącymi samego Mola.

Natomiast w opisie jego partnerek dominował litościwy ton współczucia. To jak je typowo przedstawiano, dobrze oddają słowa Edyty Gietki wyrażone w artykule "Sekretne życie Simona Mola" ("Polityka"): "otwarte, wrażliwe, studentki kierunków humanistycznych" "totalnie nieasertywne, takie idealistki, lekko odklejone od ziemi". Napisać wprost, na jakie zachowania były otwarte, ani jakich zachowań nie potrafiły odmówić (czy też nie zaproponować),
już nikt nie śmiał. Każda taka "idealistka", wykształcona, młoda kobieta, miałaby według dziennikarzy zupełnie bezwolnie całkowicie tracić rozum przy ledwie sobie znanym mężczyźnie.

Podejmowane były też usilne starania, by ukryć fakt występowania pewnego ideologicznego profilu kobiet, które zarażały się wirusem HIV od Simona Mola. Czasem tego typu próby przeradzały się wręcz w zabiegi usiłujące przedstawić partnerki Mola jako konserwatystki i głęboko wierzące katoliczki, które zgubiło właśnie poszanowanie dla nauk Kościoła w kwestii antykoncepcji (bo przecież bez tej antykoncepcji Kościół nakazuje swawolić na prawo i lewo).

Jednocześnie podjęto zabiegi przedstawienia jako najzagorzalszych przeciwniczek Simona kobiet o światopoglądzie lewicowym, feministek, którym uwłaczał promiskuityczny stosunek Mola do kobiet oraz jego niechęć do prezerwatyw. Również przykłady wszystkich przedstawionych powyżej zabiegów można znaleźć we wspomnianym artykule "Polityki".

Być może w dobrej wierze (a nie np. z powodów ideologicznych) nigdzie w mediach nie podjęto żadnej polemiki z tą iluzoryczną kreacją partnerek Mola na zagubione niewiniątka, by nie narażać tych kobiet na jeszcze większe cierpienie niż to, w które się wplątały. Czy jednak chęć uśmierzania bólu dotychczasowych poszkodowanych zwalnia dziennikarza z podejmowania tematu, którego omówienie uchroni przed powtórzeniem ich błędu inne osoby?

Zamiast chować głowę w piasek, otwórzmy przyłbicę i nie tylko zmierzmy się z tematem niesłychanej skali infekcji wirusem HIV należącym do Simona Mola, ale posuńmy się jeszcze dalej i do naszej analizy wprowadźmy obliczenia matematyczne, które jednoznacznie pokażą, w jakie środowisko wdarła się epidemia wirusa przywiezionego przez Kameruńczyka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Anna U
  • Anna U
  • 18.09.2012 13:33

"...ani nie jest jasne czy Mol jest bardziej winny niż jego ofiary". To już przesada. Mol to zwyrodnialec, a jego
partnerki były po prostu lekkomyślne. Stawianie między nimi znaku równości jest chore.
Myslę, że przynajmniej 80-90% procent kobiet uprawiało kiedyś seks bez prezerwatywy i wcale nie koniecznie ze swoim mężem czy długoletnim partnerem. Takie błędy się popełnia, szczególnie gdy jest się bardzo młodym, a niektóre z nich były nastolatkami.

Komentarz został ukrytyrozwiń
AS
  • AS
  • 24.11.2010 15:49

z całej polski to chyba tylko w warszawce zapytanie murzyna z afryki czy nie ma aids jest uznawane za przejaw rasizmu ksenofobii i nietolerancji

Komentarz został ukrytyrozwiń
Maciej Witkowski
  • Maciej Witkowski
  • 15.11.2010 20:12

Dawno nie czytałem tak durnego artykułu. Sześć stron wyliczeń, spekulacji i taniego moralizatorstwa opartych na jednym błędnym założeniu, że ryzyko zarażenia wirusem HIV wynosi w przypadku tradycyjnego stosunku heteroseksualnego 0.1%. Skąd te dane? Z Wikipedii? W rzeczywistości ryzyko zależy od bardzo wielu czynników: wieku, fazy cyklu miesiączkowego kobiety, fazy rozwoju choroby mężczyzny-nosiciela itp. i nie tak łatwo je okraślić. Warto pamiętać, że kobiety statystycznie narażone są na zakażenie 8x bardziej niż mężczyźni w czasie stosunku. Znane są liczne przykłady, gdy jeden mężczyzna zaraził wiele kobiet, mimo, że z każdą odbył tylko JEDEN stosunek. Przed puszczeniem w ruch lawiny głupich dywagacji, należałoby się dokształcić. Jest całą masa anglojęzycznych informacji na ten temat. Również po polsku podstawowe informacje są ogólnie dostępne, np. tutaj:
http://www.aids.gov.pl/files/wiedza/3_sex_popr.pdf

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skoro tak: wpisu nie usunę, ale przyznam, że w związku z nieznajomoscia poprzednich, usuniętych totalnie wspisów - pozostaję jak "na tureckim kazaniu" jesli chodzi o przedmiot sporu.
Ludzie! Wyluzujcie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja proszę o usunięcie wpisu Pani Katarzyny. Inaczej będę musiał się bronić. Natabene czuję,że było tu gorąco w trakcie mojego wyjazdu, a ja nie wiem jakie słowa wobec mnie padały.

Na wszelki wypadek przedstawię sprawę na spokojnie.

1.Ja się,do czego mogłaby dojść,gdyby w inny sposób się wobec mnie zachowała,z Panią Kasią zgadzam,co do powielania artykułów.Swoje motywy jednak wyjaśniłem i wynika z nich,że puki jest to możliwe,staram się jak najbardziej rozpowszechniać pisane przez siebie treści.
2.I nie mam nic przeciw umieszczaniu przez Panią Kasię linków,o które jak się domyślam chodzi: http://interia360.pl/podglad/artykul link . Nie jątrzą one sporu,wręcz przeciwnie,wyjaśnią go.Pani Katarzyna oskarżyła mnie,że "co drugie zdanie z tych artykułów jest przeklejone jedno do drugiego i co więcej,pouczyła mnie o tym,że popełniłem plagiat.Tymczasem artykuły są co prawda prawie o tym samym (w trakcie pisania drugiego przyszło mi do głowy jeszcze parę rzeczy),ale były pisane zupełnie oddzielne,tj. nie tylko nic nie jest przeklejane,ale też pisząc drugi nie korzystałem z tekstu pierwszego,pisałam artykuły dzień po dniu i wszystko co chciałem zawrzeć,miałem w pamięci. Jako dowód plagiatu, Pani Katarzyna podała mi,nie wycofując się z zarzutów, to że cytaty w obu artykułach są takie same, tak jakby mi było wolno zmieniać cudze cytaty, by artykuły nie zawierały takich samych zdań... Ot i to jest ten nieznany kontekst sprawy,fabuła wydarzeń w komentarzach.
3.Dyskusji w komentarzach nie zacząłem ja.Była ona kontynuacją dyskusji z maili pociągniętą przez Panią Kasię.Zostałem oskarżony o coś w rodzaju "parcia na szkło". Samo w sobie oskarżenie to nie byłoby może zbyt zjadliwe i wystarczyłoby wyjaśnić, że staram się w warunkach kompletnej pustyni pod tym względem, rozpropagować pewne idee, nie czuję się wielkim dziennikarzem, odkrywczym autorem,którego wszyscy muszą czytać. Jednak oskarżenie to w kontekście maili brzmiało zupełnie inaczej, czyli stanowiło przedłużenie upartego a absurdalnego oskarżenia o plagiat. Dlatego odpowiedziałem.
4.Z powodu tego, o czym piszę, była już tutaj bardzo przeciągająca się "jatka" pod innymi artykułami, gdzie dziewczyny z tego portalu po prostu nie chciały skończyć dogryzania mi wracania do posta sprzed 4 stron, komentowania jedna tego,co powiedziałem do drugiej itd., nawet za cenę wybijania przez te komentarze na wierzch dawno zapomnianego już a nie lubianego przez nie artykułu. Podobnie dzieje się na innych portalach, gdzie kilka wyjątkowo zawziętych dziewuch po prostu czatuje w ciągu ostatniego roku na moje artykuły (w sumie będzie tego z 50) i nawet jeżeli dany portal ich nie wypromuje i nie ma pod nimi żadnych komentarzy,to zawsze można liczyć na te dziewczyny,przy czym nie komentują one tych artykułów,ale non stop wracają do przeinaczeń tego,co padło w komentarzach do innych artykułów itp. itd. W związku z tym,nasunęło mi się skojarzenie z obecną sytuacją, CHOCIAŻ PRZYZNAJĘ,ŻE MOGŁEM SOBIE DAROWAĆ TĘ CZĘŚĆ KOMENTARZA.
5.Nie uważam,aby panika redakcji na użycie przez mnie słowa "dosrywać" była w jakikolwiek sposób uzasadniona, podobnie jak pouczanie mnie w niemiły sposób ("uspokój się") o tym, jakie tematy należy poruszać w komentarzach, podczas gdy nie ja te tematy rozpocząłem (nie padło nawet słowo wobec redakcyjnej koleżanki). Nie zwykłem rozważać,czy dawać sobie w kaszę dmuchać, zatem nawet gdybym miał stracić i tak bym nie podkulił ogona na taką postawę. Odpisałem jednemu z redaktorów tak, jak on mi. Znów nie ja zacząłem spór.
6.Szczerze mówiąc spodziewałem się po odpisaniu dwójce kolejnych redaktorów broniących koleżanki,że zjawi się tu jeszcze większa grupa redaktorów broniących tych dwóch.Nie wyrażałem tego wcześniej i teraz też nie musiałem,ale powiedzmy że za ten grzech myśli przepraszam,bo jednak żadne szykany mnie tu nie spotkały, poza panią Kasią,które domaga się bana nie wiem za co (bym był uparty,to za oskarżenie o plagiat mógłbym się w sądzie domagać przeprosin, a pani mogłaby się obrazić na słowo "dosrać"... :D ).

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Katarzyno - napominając redakcję o tolerowanie bałaganu, sama powielasz wątek omawiany gdzie indziej, dając powyższy wpis pod artem na temt kobiet Simona Mola.
Nie usuwam Twojego wpisu z czystej uprzejmości, aczkolwiek jest on złamaniem zasady prowadzenia dyskusji merytorycznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ ja zawsze jestem spokojna...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znakomite. Zawiera gorzką prawdę o pewnym typie kobiet - ofiar na własne życzenie.
Pociąg do egzotyki przejawia sie czasem np. "tylko" zamążpójściem za cudownego partnera - bez mozliwości późniejszego wyzwolenia sie z haremu, w przypadku Mola tak, jak opisał Autor.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proszę bardzo. Zaczynamy od nowa? Na spokojnie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.