Pozycja materiału w rankingach:
Jak doszło do zjawiska zarażania się wirusem HIV od Simona Mola? Skąd wziął się fenomen tego zjawiska? I kto jest odpowiedzialny za zaistniałą sytuację?
Niedaleki czas temu sprawa Simona Mola, Kameruńczyka, który otrzymał w Polsce azyl jako dysydent polityczny, zarażającego swoje partnerki wirusem HIV, rozgrzewała całą Polskę. Wszyscy bulwersowali się tymi zdarzeniami, jednak debaty na temat tych zajść nie podjęto niemal żadnej. Relacje prasowe i medialne sprowadzały się do typowo sensacyjnego opisu charakterystycznego dla różnych nieszczęść i tragedii, z rzadka jedynie i wstydliwieZobacz także:
Sortuj komentarze:
AS 24.11.2010 15:49
z całej polski to chyba tylko w warszawce zapytanie murzyna z afryki czy nie ma aids jest uznawane za przejaw rasizmu ksenofobii i nietolerancji
Maciej Witkowski 15.11.2010 20:12
Dawno nie czytałem tak durnego artykułu. Sześć stron wyliczeń, spekulacji i taniego moralizatorstwa opartych na jednym błędnym założeniu, że ryzyko zarażenia wirusem HIV wynosi w przypadku tradycyjnego stosunku heteroseksualnego 0.1%. Skąd te dane? Z Wikipedii? W rzeczywistości ryzyko zależy od bardzo wielu czynników: wieku, fazy cyklu miesiączkowego kobiety, fazy rozwoju choroby mężczyzny-nosiciela itp. i nie tak łatwo je okraślić. Warto pamiętać, że kobiety statystycznie narażone są na zakażenie 8x bardziej niż mężczyźni w czasie stosunku. Znane są liczne przykłady, gdy jeden mężczyzna zaraził wiele kobiet, mimo, że z każdą odbył tylko JEDEN stosunek. Przed puszczeniem w ruch lawiny głupich dywagacji, należałoby się dokształcić. Jest całą masa anglojęzycznych informacji na ten temat. Również po polsku podstawowe informacje są ogólnie dostępne, np. tutaj:
http://www.aids.gov.pl/files/wiedza/3_sex_popr.pdf
Jadwiga Kowalczyk 02.10.2009 11:19
Skoro tak: wpisu nie usunę, ale przyznam, że w związku z nieznajomoscia poprzednich, usuniętych totalnie wspisów - pozostaję jak "na tureckim kazaniu" jesli chodzi o przedmiot sporu.
Ludzie! Wyluzujcie!
Adam Hajduk 02.10.2009 11:09
A ja proszę o usunięcie wpisu Pani Katarzyny. Inaczej będę musiał się bronić. Natabene czuję,że było tu gorąco w trakcie mojego wyjazdu, a ja nie wiem jakie słowa wobec mnie padały.
Na wszelki wypadek przedstawię sprawę na spokojnie.
1.Ja się,do czego mogłaby dojść,gdyby w inny sposób się wobec mnie zachowała,z Panią Kasią zgadzam,co do powielania artykułów.Swoje motywy jednak wyjaśniłem i wynika z nich,że puki jest to możliwe,staram się jak najbardziej rozpowszechniać pisane przez siebie treści.
2.I nie mam nic przeciw umieszczaniu przez Panią Kasię linków,o które jak się domyślam chodzi: http://interia360.pl/podglad/artykul link . Nie jątrzą one sporu,wręcz przeciwnie,wyjaśnią go.Pani Katarzyna oskarżyła mnie,że "co drugie zdanie z tych artykułów jest przeklejone jedno do drugiego i co więcej,pouczyła mnie o tym,że popełniłem plagiat.Tymczasem artykuły są co prawda prawie o tym samym (w trakcie pisania drugiego przyszło mi do głowy jeszcze parę rzeczy),ale były pisane zupełnie oddzielne,tj. nie tylko nic nie jest przeklejane,ale też pisząc drugi nie korzystałem z tekstu pierwszego,pisałam artykuły dzień po dniu i wszystko co chciałem zawrzeć,miałem w pamięci. Jako dowód plagiatu, Pani Katarzyna podała mi,nie wycofując się z zarzutów, to że cytaty w obu artykułach są takie same, tak jakby mi było wolno zmieniać cudze cytaty, by artykuły nie zawierały takich samych zdań... Ot i to jest ten nieznany kontekst sprawy,fabuła wydarzeń w komentarzach.
3.Dyskusji w komentarzach nie zacząłem ja.Była ona kontynuacją dyskusji z maili pociągniętą przez Panią Kasię.Zostałem oskarżony o coś w rodzaju "parcia na szkło". Samo w sobie oskarżenie to nie byłoby może zbyt zjadliwe i wystarczyłoby wyjaśnić, że staram się w warunkach kompletnej pustyni pod tym względem, rozpropagować pewne idee, nie czuję się wielkim dziennikarzem, odkrywczym autorem,którego wszyscy muszą czytać. Jednak oskarżenie to w kontekście maili brzmiało zupełnie inaczej, czyli stanowiło przedłużenie upartego a absurdalnego oskarżenia o plagiat. Dlatego odpowiedziałem.
4.Z powodu tego, o czym piszę, była już tutaj bardzo przeciągająca się "jatka" pod innymi artykułami, gdzie dziewczyny z tego portalu po prostu nie chciały skończyć dogryzania mi wracania do posta sprzed 4 stron, komentowania jedna tego,co powiedziałem do drugiej itd., nawet za cenę wybijania przez te komentarze na wierzch dawno zapomnianego już a nie lubianego przez nie artykułu. Podobnie dzieje się na innych portalach, gdzie kilka wyjątkowo zawziętych dziewuch po prostu czatuje w ciągu ostatniego roku na moje artykuły (w sumie będzie tego z 50) i nawet jeżeli dany portal ich nie wypromuje i nie ma pod nimi żadnych komentarzy,to zawsze można liczyć na te dziewczyny,przy czym nie komentują one tych artykułów,ale non stop wracają do przeinaczeń tego,co padło w komentarzach do innych artykułów itp. itd. W związku z tym,nasunęło mi się skojarzenie z obecną sytuacją, CHOCIAŻ PRZYZNAJĘ,ŻE MOGŁEM SOBIE DAROWAĆ TĘ CZĘŚĆ KOMENTARZA.
5.Nie uważam,aby panika redakcji na użycie przez mnie słowa "dosrywać" była w jakikolwiek sposób uzasadniona, podobnie jak pouczanie mnie w niemiły sposób ("uspokój się") o tym, jakie tematy należy poruszać w komentarzach, podczas gdy nie ja te tematy rozpocząłem (nie padło nawet słowo wobec redakcyjnej koleżanki). Nie zwykłem rozważać,czy dawać sobie w kaszę dmuchać, zatem nawet gdybym miał stracić i tak bym nie podkulił ogona na taką postawę. Odpisałem jednemu z redaktorów tak, jak on mi. Znów nie ja zacząłem spór.
6.Szczerze mówiąc spodziewałem się po odpisaniu dwójce kolejnych redaktorów broniących koleżanki,że zjawi się tu jeszcze większa grupa redaktorów broniących tych dwóch.Nie wyrażałem tego wcześniej i teraz też nie musiałem,ale powiedzmy że za ten grzech myśli przepraszam,bo jednak żadne szykany mnie tu nie spotkały, poza panią Kasią,które domaga się bana nie wiem za co (bym był uparty,to za oskarżenie o plagiat mógłbym się w sądzie domagać przeprosin, a pani mogłaby się obrazić na słowo "dosrać"... :D ).
Pozdrawiam
Jadwiga Kowalczyk 02.10.2009 07:49
Katarzyno - napominając redakcję o tolerowanie bałaganu, sama powielasz wątek omawiany gdzie indziej, dając powyższy wpis pod artem na temt kobiet Simona Mola.
Nie usuwam Twojego wpisu z czystej uprzejmości, aczkolwiek jest on złamaniem zasady prowadzenia dyskusji merytorycznej.
Aleksandra Puciłowska 01.10.2009 23:50
Ależ ja zawsze jestem spokojna...
Jadwiga Kowalczyk 01.10.2009 15:22
Znakomite. Zawiera gorzką prawdę o pewnym typie kobiet - ofiar na własne życzenie.
Pociąg do egzotyki przejawia sie czasem np. "tylko" zamążpójściem za cudownego partnera - bez mozliwości późniejszego wyzwolenia sie z haremu, w przypadku Mola tak, jak opisał Autor.
Tomasz Kowalski 01.10.2009 14:19
Proszę bardzo. Zaczynamy od nowa? Na spokojnie?
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +3615)