Facebook Google+ Twitter

Wszystkie odcienie szarości

Ich twórczość to twórczość łącząca cechy komiksu, filmu i kultury popularnej. Dwóch ludzi. Dwa różna okresy. Dwa odmienne style rysowania. Jeden film.

Plakat filmu "The Spirit" / Fot. Materiały ogólnodostępnePierwszy z nich – Will Eisner – urodził się w 1917 roku w nowojorskim Brooklynie. Nazywany był ‘Orsonem Wellesem komiksu’ oraz ‘ojcem powieści graficznej’. Dzięki niemu komiks przestał być utożsamiany tylko z infantylnymi opowieściami dla nastolatków.

Swoją karierę rysownika zaczynał jeszcze w szkole DeWitt Clinton High School, gdzie studiował obok twórcy Batmana – Boba Kane’a. Tam też pomagał opracowywać oprawę graficzną i zaopatrywać w ilustrację rocznik szkoły „The Clintonian”. Potem przyszła współpraca z magazynem "Wow!" dzięki, której Eisner został zauważony. Doceniając talent Eisnera, edytor "Wow!" Jerry Iger, zaproponował mu założenie spółki, której głównym celem było dostarczanie komiksów na zamówienie. Współpraca z Igerem przyniosła Eisnerowi szacunek wśród wydawców oraz innych rysowników, a także... pozew sądowy. W 1939 roku na zlecenie Victora Foxa, który pragnął stworzyć komiks mający na celu przebić popularność Supermana, powstała seria "Wonder Man". Opisywała przygody ubranego w czerwony kostium, posiadającego ponadnaturalne zdolności, herosa. Podobieństwa do Supermana były tak wielkie, że cała sprawa zakończyła się w sądzie. Podczas rozprawy Eisner zeznał, że nie miał zamiaru kopiować postaci Supermana oraz, że wypełniał tylko polecenia zleceniodawcy.

Jednak to dopiero Spirit – detektyw Denny Colt, powracający z zaświatów by zwalczać przestępczość w fikcyjnym Central City – uczynił z Eisnera prawdziwą gwiazdę komiksu. Wyjątkowość Spirita polegała na tym, że bardziej niż superbohatera, przypominał agenta ubezpieczeniowego. Początkowo Spirit nie był nawet zamaskowany. Dopiero po interwencji jednego z redaktorów magazynu „Quality” (dla którego powstawał Spirit) Eisner zdecydował się dorysować maskę. Jak sam wspominał, kiedy tworzył Spirita jego intencją było stworzenie bohatera innego niż wszystkie: “Chciałem stworzyć bohatera, który mógłby działać nieograniczony przez żadne reguły, który mógłby iść i zrobić wszystko, co tylko mu każę”.

Jednak Eisner ciągle był ‘głodny’ nowych wyzwań. Pomiędzy rokiem 1976 i 1978 pracował nad serią czterech historii, których akcja opowiada o żydowskich mieszkańcach Bronksu. Z krótkich historii narodził się „Kontrakt z Bogiem” – komiks uznawany za pierwszą powieść graficzną.

Frank Miller / Fot. Alan Light, http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Frank_Miller.jpgRok 1978 to nie tylko narodziny powieści graficznej. To także rok debiutu Franka Millera uznawanego przez wielbicieli komiksu za najbardziej wpływowego twórcę. Autora który stoi za najbardziej niejednoznaczną interpretacją postaci Batmana, Daredevilem oraz prawdopodobnie najbardziej znaną serią "Sin City".

Urodzony w 1957 roku zadebiutował historią narysowaną dla wydawcy Gold Key Comics „The Twillight Zone”. Dopiero kontrakt z wydawnictwem Marvel i 158 numer komiksu „Daredevil” określił jego styl. Miller miał bowiem to do siebie, że jego bohaterowie odarci byli z całej swej „bohaterskości”. Postaci jego komiksów to często ludzie skrzywdzeni psychicznie, działający z czysto ludzkich pobudek, takich jak chęć zemsty czy zazdrość.

Anty-bohater Millera najpełniej objawił się w zeszycie „Powrót Mrocznego Rycerza” z 1986 roku. Batman przedstawiony w tym komiksie to człowiek zgorzkniały, który używa maski tylko po to by zakryć nią swoje osobiste problemy. „Powrót Mrocznego Rycerza” to także próba wpisania fabuły Batmana w szerszy kontekst a mianowicie polityczny. Pojawia się cała paleta wątków uznanych za niepoprawne politycznie. Mamy więc Supermana, przedstawionego jako „chłopca na posyłki” prezydenta Reagana czy gangi Gotham zaopatrywane w broń przez skorumpowanych generałów.

O ile „Powrót...” w twórczości Millera wpisywał się w nurt reinterpretacji istniejących już bohaterów, o tyle jego następna seria „Sin City” była już całkowicie autorskim projektem.

Plakat filmu "Sin City" / Fot. Materiały ogólnodostępneOpowieść o Sin City (Mieście Grzechu), zamieszkałym przez skorumpowanych policjantów, prostytutki, seryjnych morderców i pedofilów wyniosła Millera na sam szczyt wśród twórców komiksów. Narysowany grubą kreską komiks czerpał swe inspiracje przede wszystkim z klasycznego kina lat 40. i 50. a w szczególności z najbardziej reprezentatywnego gatunku tamtego okresu – filmu czarnego. W „Sin City” dominuje wszechobecny klimat niepewności i poczucia nadchodzącej klęski. Widać to najlepiej po monologach głównych bohaterów, które w komiksie Millera odgrywają, tak samo jak w filmach czarnych, pierwszoplanową rolę. Warto dodać, że seria „Sin City” przyniosła Millerowi nagrodę Eisnera przyznawaną za najbardziej twórcze osiągnięcia w amerykańskim komiksie. W 2005 roku Robert Rodriguez nakręcił (wraz z Frankiem Millerem) film na podstawie komiksu „Sin City”.

Eisner i Miller spotkali się dosyć często na przeróżnych imprezach i konwentach komiksu (zapisem z jednego spotkania jest książka „Eisner/Miller”). Ostatnio spotkali się (choć nie bezpośrednio) jeszcze raz, a mianowicie podczas debiutu reżyserskiego Millera „The Spirit”.

Film, podobnie jak komiks, opowiadał będzie historie zamaskowanego detektywa Denny Colta/Spirita (granego przez Gabriela Machta) walczącego ze swoim „arcy-wrogiem” Octopusem (granym przez Samuela L. Jacksona).

Przy produkcji „The Spirit” Miller zdecydował się (tak jak w przypadku „Sin City”) na użycie „zielonego ekranu” czyli jednej z technik chromakeyingu – sposobu kręcenia filmu gdzie scenografia zostaje zastąpiona zielonym tłem, na który w procesie post-produkcji zostają naniesione elementy oglądane w filmie. Podobieństwa między obydwoma filmami na technice filmowej się nie kończą. Również sposób użycia kolorów nasuwa skojarzenia z „Sin City”. O ile w czarno-białym „Sin City” kolory były używane tylko w celu swoistego wykrzyknika, o tyle „The Spirit” jest już filmem całkowicie kolorowym.

Czy najnowszy film Millera okaże się następnym, znaczącym krokiem w digitalizacji kina? Czy „The Spirit” przebije popularnością „Sin City”? Aby odpowiedzieć na te pytania musimy zaczekać do 25 grudnia. Wtedy to bowiem premierę będzie miał film Millera.

Jednak już teraz można śmiało powiedzieć, że zarówno komiksy, jak i filmy Millera wprowadziły nową jakość do kultury popularnej. Motywy poruszane przez niego przewartościowały wszystkie ważniejsze ‘pop-mity’ Ameryki. Miller ‘uczłowieczył’ superbohatera, wyniósł do rangi bohatera seryjnego morderce. Pokazał, że amerykańska kultura popularna to nie tylko kolorowi bohaterowie i happy endy. To brudny świat z wszystkimi odcieniami szarości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

+ czekamy-czekamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

aż mi się aparat gębowy zawiesił, a palce wygięły w skurczach

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy temat, dobrze napisane +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.