Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26958 miejsce

Wszystkie zagadki Antigi

Selekcjoner siatkarskiej reprezentacji Polski w tym tygodniu odkrył karty, które w tajemnicy przekładał pod stołem. Na wyłożenie asów przyjdzie jeszcze czas.

 / Fot. PolskapresseMiało być dwudziestu dwóch, wyszło dwudziestu sześciu. Miało być przed pierwszą serią meczów półfinałowych, wyszło po nich, żeby sprawdzić przydatność kadrowiczów stojących po dwóch stronach siatki. Stephane Antiga sprawiał wrażenie, że chce zapewnić sobie maksymalnie bezpieczny wybór, nie ryzykując zburzenia mostów przed którymkolwiek z zawodników.

Kwalifikacja do mistrzostw Europy jest obowiązkiem, nie awansować do Final Six Ligi Światowej wstyd, bo w domu zostaje tylko jedna drużyna z naszej grupy, a formę i tak trzeba przygotować na koniec lata. Okres reprezentacyjny zapowiada się nadzwyczaj intensywnie i wymusza operowanie szerokim składem.

Poza Mateuszem Miką i Dominikiem Witczakiem, największym wygranym przełożenia powołań, pewnie każdy trener zaproponowałby te same zestawienie. Nie jest tajemnicą, że na liście połączeń telefonu Zbigniewa Bartmana nazwisko "Antiga" przynajmniej do połowy marca nie wyświetliło się ani razu. Pozostali siatkarze grający za ruble i euro przyznali, że mieli okazje do rozmowy z Francuzem. Tylko rozmowy, bo jako aktywny zawodnik nie miał on czasu oglądać na żywo występów swoich przyszłych podopiecznych. Trudno oprzeć się wrażeniu, że następca Andrei Anastasiego potwierdził część obaw o trudach łączenia dwóch ról jednocześnie. Zabrakło go na finale Pucharu Polski, nie widział ćwierćfinałowej rywalizacji Jastrzębskiego z Resovią w Lidze Mistrzów ani jego udziału w Final Four w Ankarze. Niby w XXI w. można kontaktować się na odległość na nieskończenie wiele sposobów, mecze i statystyki są powszechnie dostępne w sieci, ale to wszystko jednak zgrzytało. Od marca do jego pełnej dyspozycji był asystent Phillipe Balin, który ze swoim Montpellier zajął dwunaste miejsce w lidze.

Część z powołań to te na kredyt, sygnał, że jesteś w zasięgu i jak będę cię potrzebował, bądź gotowy. Łukasz Żygadło po paskudnej kontuzji stawu skokowego obył się bez praktyki meczowej. Jakkolwiek nie imponowałby rozmach w rozegraniu Pawła Woickiego, nie zaliczy on minionego sezonu do nadzwyczajnych.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na powrót Mariusza Wlazłego. Kapitan Skry nie słuchał "Mazurka Dąbrowskiego" w reprezentacyjnej koszulce od nieudanych mistrzostw świata we Włoszech. Tak jak cała drużyna, zaprezentował się tam gorzej niż źle, atakując ze skutecznością kilkunastu procent. Polacy lecieli nad Adriatyk opromieni blaskiem wywalczonego rok wcześniej mistrzostwa Europy. Wrócili z pustymi rękami, co kosztowało Daniela Castellaniego utratę posady. Killerowi z Bełchatowa z Anastasim i PZPS potem nie było po drodze, choć w lidze rok w rok uważany był za bezkonkurencyjnego na swojej pozycji. Kadra nauczyła się grać i wygrywać bez niego. Po kompletnie nieudanej kampanii kadry w poprzednim sezonie, temat "Wlazły w reprezentacji" wrócił. Gdy okazało się, że na ławce trenerskiej zasiądzie jego kolega z drużyny, wszystkie drzwi stały już otworem. Rywale Wlazłego, Dawid Konarski i Grzegorz Bociek ostatnio z różnym skutkiem występują jako jokerzy, ale w odróżnieniu od niego mogę być obsługiwani przez swoich klubowych rozgrywających. Ze względu na krótki okres przygotowawczy (eliminacje do ME ruszają już w maju) ten fakt może mieć swoje znaczenie.

Co do przyjmujących, nie sposób wyobrazić sobie lewego skrzydła bez Michała Winiarskiego, Bartosza Kurka i Michała Kubiaka. Na równym, wysokim poziomie od dłuższego czasu gra Michał Ruciak, którego jedynym problemem jest to, że jego parametry dublują się z parametrami przyjmującego Jastrzębia (statystyki przyjęcia: 32,5 proc. perfekcyjnego zawodnika ZAKSY do 28,5 proc. Kubiaka, zagrywka: 0,33 do 0,34 asa na set).

Wśród środkowych wybór jest bardzo szeroki, żaden z rozpatrywanych nie wybija się i nie odstaje od innych, ale brak jest jednego zawodnika o uznanej klasie międzynarodowej. Takiego, który jest w stanie wygrywać pojedynek jeden na jeden z Wołkowem czy Muserskim, dać upust swojej sportowej złości jak potężnie bijący Lucas (jeśli mierzyć w medale, konfrontacja z Rosją lub Brazylią będzie nieuchronna) i zatrzymać na bloku Podrascanina ze Stankoviciem. Jeśli brać pod uwagę największy postęp - był on udziałem Karola Kłosa, rozwijającego się w każdym elemencie. Jeśli szybkość przemieszczania się i jakość zagrywki - równych sobie nie ma Łukasz Wiśniewski. Doświadczenie w meczach o stawkę - tu zdecydowana przewaga jest po stronie Marcina Możdzonka i Piotra Nowakowskiego. O doborze zawodników na tej pozycji zadecyduje prawdopodobnie zbilansowanie akcentów z resztą drużyny.

Prawdziwa selekcja dopiero przed Antigą. Stopniowo kolejne zapisane kartki z notesu będą wypadały, by w sierpniu, na mistrzostwa świata zostało ich tylko czternaście. A na nich nazwiska wybrańców na najważniejszy turniej w historii polskiej siatkówki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.