Facebook Google+ Twitter

Wszystko, albo nic

Na przełomie czerwca i lipca fani kina mieli sposobność uczestniczenia w kilku wydarzeniach filmowych w Polsce. Tymczasem wśród zgiełku tych imprez, można było przegapić premierę, która zasługuje na uwagę.

Wszystko Plakat2 / Fot. www.wszystko.netReżyserem krótkometrażowego, piętnastominutowego filmu, który pierwszy raz publiczność mogła obejrzeć 7 lipca 2009 w Kinie Muranów w Warszawie, jest Artur Wyrzykowski, młody polski reżyser, kręcący filmy od 2002 roku, który dosłownie i w przenośni, zrobił „Wszystko”.

Nie mając środków finansowych na nakręcenie filmu, stworzył stronę Internetową, www.wszystko.net, poprzez którą, jako pierwszy w naszym kraju, zbierał pieniądze od Internautów, aby zgromadzić fundusze na swoją produkcję, co nota bene udało mu się. W trakcie konferencji prasowej, po premierze, twórca określił swoje dzieło jako „film z ideą społeczną”. Niestrudzenie realizował „Wszystko” od ponad dwóch lat, a to, co udało mu się zaprezentować, jest godne uwagi. Co więcej, zaprosił on do współpracy mniej lub bardziej znanych aktorów, w tym Mateusza Banasiuka, z którym razem studiował, Martę Żmudę-Trzebiatowską, Antoniego Pawlickiego, Michała Koterskiego, Joannę Górniak i Stanisława Banasiuka, którzy zagrali nieodpłatnie, a oprawę muzyczną zapewnił zespół Happysad.

Film opowiada historię nieszczęśliwej miłości głównego bohatera, bezimiennego chłopaka (w tej roli M. Banasiuk), do Moniki (Żmuda-Trzebiatowska). Narrator z offu informuje nas o tle wydarzeń i towarzyszy nam aż do ostatnich minut. Dowiadujemy się, że Monika ma chłopaka (A. Pawlicki). Jednym z głównych planów jest dom pierwszoplanowego bohatera, gdzie spotykamy jego rodziców (J. Górniak i S. Banasiuk). Epizodyczną postacią jest barman (M. Koterski). „Wszystko” ma wartką akcję i jest przepełnione synonimami, o czym świadczyły komentarze „na gorąco” po premierze, wśród których dało się słyszeć, że części widowni film wydał się niezrozumiały. Zakończenie jest niedopowiedziane i może zwiastować kontynuację.

W czasie spotkania z dziennikarzami, podano kilka ciekawostek, o których niełatwo wyczytać w Internecie i w mediach, jak to, że przed przystąpieniem do nagrywania właściwego filmu, nakręcono go cyfrową kamerą z aktorami bez charakteryzacji i scenografii, że jedną z najbardziej trudnych technicznie scen, zdaniem producenta, było ujęcie z deszczem, który został spreparowany przez 3 firmy, bądź fakt, iż końcówkę filmu zrobiono na „ostatnich metrach” taśmy filmowej, która w związku z wyjątkowo ograniczonym budżetem, była limitowana.

Należy teraz tylko życzyć, aby zgodnie z tym, co podkreślił Artur Wyrzykowski w podsumowaniu
konferencji prasowej, udało się film wprowadzić do kin, chociaż jako projekcję przed pełnometrażowymi produkcjami. Aby to osiągnąć, autor zbiera głosy poparcia od osób zainteresowanych obejrzeniem filmu, poprzez stronę www.chcezobaczycwszystko.net, gdzie na dzień dzisiejszy wpisało się prawie 3,5 tysiąca osób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.