Facebook Google+ Twitter

Wszystko po kolei, bo inaczej zwariujesz…

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-07-10 11:45

O sukcesach, nowych celach i doprowadzeniu do końca budowy nowej sceny rozmawiamy z Krystną Jandą.

Pewnego poranka na antenie radiowej „dwójki” dziennikarz prowadził z Panią telefoniczną rozmowę, podczas której nieustannie gratulował Pani sukcesu, jaki odniosła Pani tworząc własny teatr. Pani zaś konsekwentnie tłumaczyła, że nie jest to sukces, ale bezmiar niekończących się problemów. Co zatem jest miarą sukcesu dla Pani?
- Osiągniecie kolejnych, stawianych sobie celów. Teraz jest to ten teatr, jego budowa, profil, organizacja i pierwszy sezon. A potem będą kolejne produkcje, kolejne sezony, kolejne zadania, role... mam nadzieję. Jak mówiła moja babcia: wszystko po kolei, bo inaczej zwariujesz, nie chciej za dużo.

Jeden z ostatnich zapisów w Pani internetowym dzienniku kończy się zapowiedzią początku wielkiego budowania. Myślę, że można to rozumieć w wymiarze jak najbardziej dosłownym, ale też i metaforycznym. Czym tak naprawdę jest dla Pani owo „WIELKIE BUDOWANIE’?
- Teraz jest to, zwyczajnie, doprowadzenie do końca budowy dużej sceny. I otwarcie jej. To pierwsza premiera zaplanowana ambitnie, bo mają to być „Trzy siostry” Czechowa w reżyserii Natashy Parry, chyba największej europejskiej aktorki czechowowskiej. To wielkie budowanie, wielkie problemy i ogromne zadanie.

Jaki, Pani zdaniem, teatr potrzebny jest dziś? „Teatr mój widzę ogromny” – jaki jest, jaki będzie teatr Krystyny Jandy? Jaki powinien być teatr w Polsce?
- O, to zbyt ogólne pytanie, jak dla mnie. Jaki teatr powinien być w Polsce? Dobry. Aktualny. Edukacyjny. Tradycyjny i awangardowy, reprezentujący tendencje europejskie, światowe i nasze narodowe, realizujący marzenia młodzieży teatralnej i kultywący wielkie polskie tradycje. Zajmujący się publicznością o wszystkich poziomach wykształcenia, reprezentującą wielorakie gusty. Zaadresowany również do dzieci. Ale to zadanie powinno być stawiane przed ludźmi zajmującymi się polityką kulturalną państwa. A mój teatr? Wcale nie widzę go jako ogromnego. Przede wszystkim musi się utrzymać z biletów. Nie jest bogatym teatrem, sponsorowanym przez mecenat państwowy. Wszyscy o tym zapominają. Jeśli ludzie nie będą przychodzić do tego teatru, to, w przeciwieństwie do teatrów oficjalnej struktury, on zginie. To ma być, jak nazywam to skrótowo, teatr dialogu, aktualnego i żywego dialogu z publicznością, teatr budowany z szacunkiem i przyjaźnią dla widzów, z myślą o ich gustach i potrzebach. Publiczność musi chcieć tu przychodzić i wychodzić zadowolona, bo to jest warunek sine qua non naszego istnienia.

„Ludzie, czy wy pracujecie, aby żyć, czy żyjecie, aby pracować?”- pyta Pani w internetowym dzienniku. A jak powinno być? Jak jest w Pani przypadku?
- Tam też odpowiadam sobie sama, że lubię pracę, czyli grać tak, że to jest właściwie życie. To żart. Myślę, że na razie podczas tej budowy i przedsięwzięcia teatralnego, jakie rozpoczęłam, rozsądne proporcje między pracą a życiem są zachwiane, ale po dwóch sezonach może wrócę do dawniej ustalonego porządku, to znaczy: pracy w dawkach, które jeszcze są przyjemnością.

Czym dla Pani jest rozmowa z ludźmi prowadzona „w sieci”?
- Nie umiem tego jednoznacznie określić. Teraz, po czterech latach, można to już chyba nazwać nawykiem, potrzebą. Początkowo był to eksperyment, ciekawość, a i wtedy i dziś spełniało to funkcje nowego rodzaju komunikowania się z widzami. Jest to rodzaj niekonwencjonalnej przyjaźni i budowania relacji między mną a widzami, a także oczywiście sposób na budowanie wizerunku.

Swoje codzienne zapisy opatruje Pani cytatami. Jeden z nich, zaczerpnięty z Platona brzmi „Człowiek bez państwa nie jest człowiekiem”. Jakoś groźnie mi to zabrzmiało. Może w kontekście naszej codzienności. A czym dla Pani jest to przesłanie Platona?

- Jak wiemy, Platon był bardzo zaangażowany w budowę państwa, demokracji, potem „sparzył się” i zrewidował swej poglądy i myśli. Ale dziś jego maksymy wydają się na nowo dla nas ważne i aktualne, dla nas Polaków, ludzi tak bardzo rozczarowanych, aspołecznych, tak bardzo zajętych swoimi interesami i swoją codzienną egzystencją. Przyzwyczajonych do nie brania odpowiedzialności za przyszłość młodzieży, kraju, edukacji, nauki, kultury, do braku myślenia propaństwowego, prospołecznego, co widać choćby we frekwencjach wyborczych, zostawianiu losów państwa przypadkowi, a myślę teraz głównie o inteligencji.

Rozmawiała: Małgorzata Kołowska





Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.