Facebook Google+ Twitter

"Wszystko się zmienia" - wywiad z Marianem Noconiem

Jesteś na wczasach w Tanzanii. Wypoczywasz, smakujesz luksusu. Wtem dociera do Ciebie wieść, że w Europie wybuchł konflikt zbrojny. Ataki terrorystów sparaliżowały największe miasta. Chcesz wrócić do rodziny, telefony nie działają, martwisz się. Transport to pojęcie względne, wszędzie oszuści. Nie będzie łatwo... Tak wygląda początek powieści "Wszystko się zmienia". O debiucie, kuluarach pisania i przygodzie w Tanzanii rozmawiamy z jej autorem – Marianem Noconiem.

portret Mariana Noconia / Fot. archiwum M.N.Powieść o wierności, przyjaźni i dążeniu do celu osadzona w postapokaliptycznym świecie? Skąd taki pomysł?
- Śledząc wydarzenia na świecie, zagrożenie związane z wydarzeniami apokaliptycznymi wzrasta (wynika to także z rosnącego, matematycznego prawdopodobieństwa). W powieści postapokaliptyczne tło akcji wyostrza aspekt odmiennych zachowań ludzi. Często odmiennych od tych, które mają miejsce na co dzień - w zwykłej codzienności...

Czy to wycieczka do Tanzanii zainspirowała Pana do napisania książki? Co może zachwycić w tym kraju?
- Sam temat afrykańskiej podróży zasugerował mi mój starszy syn. Zastanawiając się nad tą propozycją (na pewno egzotyczną dla przeciętnego Europejczyka), przypomniały mi się dwa zdarzenia: pierwsze to zagubiony przez przewoźnika lotniczego, specjalistyczny sprzęt - pokazało jak nasze plany są uzależnione od innych przyczyn. Tutaj wspaniała, pomocna postawa Tanzańczyków (do pewnego stopnia bezinteresowna) pokazała nam, że nie jesteśmy zdani tylko na siebie. Sam kraj jest bardzo interesujący. W przeważającej części wyżynny, posiada tyle atrakcji, naturalnego piękna (olbrzymie góry, jeziora, wodospady, parki) i fajnych ludzi, że zafascynował mnie i moich towarzyszy.

- Jakie ma Pan zdanie o obsłudze hotelowej w tym kraju?

- Hotele, w których przebywałem przez blisko miesiąc w różnych miejscach, stoją na wysokim poziomie. Kto lubi luksusy - nie zawiedzie się. Kto poszukuje natury w pięknym otoczeniu - zapewnią mu to zorganizowane biura turystyczne. Co do obsługi hotelowej - przypomniała mi się pewna scenka: Po uroczym wieczorze, zmęczony całodziennym safari, położyłem się około północy spać w schludnym pokoju na galerii pierwszego piętra. Ponieważ było bardzo ciepło, otworzyłem drzwi. Z głową położoną na śnieżnobiałej poduszce wpatrywałem się w ledwie widoczne, czarne kontury i gwiaździste niebo. Wtem, wykafelkowaną galeryjką przemknął cicho kundel. Poczułem mały niepokój, gdyż w pokoju mieliśmy suszoną kiełbasę dla biednych dzieci i nie miałem zamiaru z nią się dzielić z "elementem natury".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.