Facebook Google+ Twitter

WTA: Zmiany w kalendarzu z niezadowoleniem w tle

Mimo że najlepsze tenisistki świata zmierzają powoli do upragnionego końca sezonu 2008, raczej nie będą miały wakacji wolnych od trosk. Powód? Niekorzystny kalendarz turniejów WTA w roku 2009.

Wobec rygorystycznych zmian w kalendarzu WTA, występ Agnieszki Radwańskiej w przyszłorocznym J&S Cup, staje pod znakiem zapytania. / Fot. PAP/ EPA/WALTER BIERIWTA, zarządzająca rozgrywkami kobiecymi, postanowiła wprowadzić zasadnicze zmiany w harmonogramie turniejów oraz nowe zasady, które mocno zbulwersowały większość tenisistek z czołówki światowej. Od początku nowego sezonu zawodniczki będą musiały startować tam, gdzie zażyczyły sobie władze WTA.

W 2009 roku zostanie wprowadzona pula startów obowiązkowych w turniejach, w których będzie musiała grać pierwsza dziesiątka zawodniczek rankingu. Poza turniejami wielkoszlemowymi (Australian Open - styczeń; Roland Garros - maj; Wimbledon - lipiec; US Open - sierpień-wrzesień), obowiązkowe będą także występy na kortach w Indian Wells, Miami, Madrycie (pula 4,5 mln dol.) i Pekinie (4 mln dol.). Co najmniej siedem tenisistek z czołowej dziesiątki będzie mieć ponadto obowiązek gry w każdym tourze z pulą nagród 2 mln dolarów. Z kolei wszystkie dziesięć dziewcząt będzie musiało grać w 4 z 5 takich turniejów – do wyboru: Dubaj, Rzym, Cincinnati, Toronto i Tokio.

Tym samym turnieje niższej rangi będą dla najlepszych praktycznie niedostępne. Nowe przepisy mówią o zaledwie dwóch takich startach w całym sezonie, co nie jest dobrą wiadomością dla organizatorów warszawskiego J&S Cup (pula 220 tys. dol.), który w poprzednich latach gościł wiele gwiazd. Tymczasem nie dość, że w stolicy nie zobaczymy już tak wielu świetnych zawodniczek, to istnieje poważne ryzyko, iż na kortach Warszawianki zabraknie Agnieszki Radwańskiej. Nasza najlepsza tenisistka, równie mocno niezadowolona z tych zmian, nie ma wątpliwości: zawodniczkami nikt się nie martwi, nie zastanawia się nad tym, jak męczące będzie dla najlepszych nieustanne granie przeciwko sobie. Liczy się jedynie uatrakcyjnienie cyklu WTA jako produktu marketingowego. Co jednak, jeśli szefowie rozgrywek nie otworzą się w porę na argumenty, tych które przecież ten produkt tworzą?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.