Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25503 miejsce

"Wujek": farorz spod krzyża

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-12-16 12:11

Nie mogło go dziś zabraknąć pod kopalnianą bramą, pod tym szczególnym krzyżem. Jest tu znowu, jak 25 lat temu, gdy pospieszył na wezwanie strajkujących górników. Ich kapłan, ich przyjaciel, powiernik strachu i świadek bohaterstwa - ksiądz Henryk Bolczyk.

fot. Tomasz Jodłowski/Dziennik ZachodniJego wyprostowana postać i twarz otoczona wiankiem siwej brody są już na zawsze skojarzone z kopalnią Wujek i ofiarą dziewięciu górników. - Stanąłem po stronie człowieka, po stronie dobra, w jego obronie - tłumaczy swą obecność na Wujku. Zapamiętali go, jak modlił się przy stole zmienionym na ołtarz obok drewnianego krzyża ustawionego w łaźni łańcuszkowej.

To właśnie ksiądz Bolczyk natchnął związkowców z "Solidarności" myślą, że trzeba przy kopalni postawić krzyż. 2 listopada 1980 roku odprawiono przy nim pierwsze nabożeństwo. Stał wtedy na szczycie schodów zakładowego domu kultury. Gdy ks. Bolczyk modlił się ze strajkującymi górnikami w noc stanu wojennego, nie wiedział, że właśnie ten niewielki, prosty krzyż - który potem został zamieniony na większy - stanie się krzyżem nagrobnym.

- Kopalnia Wujek pokazała moc kapłaństwa i ewangelizacji, która rozpoczęła się na długo przed 13 grudnia - wyjaśnia ks. Bolczyk, który przyjechał na rocznicę do Katowic z niemieckiego Carlsbergu. Zetknął się z górnikami jako proboszcz u św. Michała zaledwie kilka tygodni po przejęciu swoich obowiązków w parafii. Przyszli do niego po radę, jakie symbole umieścić na sztandarze "Solidarności". W Polsce trwał właśnie krótki festiwal wolności. Powiedział im wtedy: - Sztandar to za mało. Trzeba sięgać głębiej.

Zaczęły się spotkania, modlitwy, rekolekcje. Ksiądz stał się kopalnianym misjonarzem - uczył ich za Janem Pawłem II, że człowiek jest dla pracy, a nie praca dla człowieka. Ćwierć wieku temu podczas odmawiania różańca. nie zdołali wypowiedzieć ostatniej - 50 - cząstki. Modlitwę przerwał okrzyk: - Chopy, oni na nas jadą!

Nie było czasu na spowiedź, tylko na zbiorowe rozgrzeszenie. - Górnicy chcieli się bronić, nie chcieli atakować. Przecież w obliczu militarnej siły przeciwnika byli skazani na porażkę. W nocy z 12 na 13 grudnia poczuli się bezradni. Dlatego przyszli do mnie, do farorza, po radę. W powietrzu czuć było strach, niepokój, ale też dumę i ogromną powagę - wspomina ks. Bolczyk. Dziś - w rocznicę - chciałby usłyszeć od rodzin zabitych górników, jak im się po tylu latach żyje z tym krzyżem. Czy jest to krzyż ofiary, czy także zwycięstwa?

Ksiądz Henryk Bolczyk od ponad czterech lat w Katowicach jest właściwie gościem. Dni spędzone na Śląsku może liczyć na palcach. Pracuje i pełni kapłańską posługę w Carlsbergu, w Międzynarodowym Centrum Ewangelizacji Ruchu Światło i Życie, którego założycielem był duchowy przewodnik ks. Bolczyka, wielki polski kapłan i myśliciel ks. Franciszek Blachnicki. To właśnie twórca oazy ukształtował styl posługi księdza Bolczyka, sprawił, że ewangelizacja pracy i ludzi pracy stała się jego powołaniem.

25 rocznica pacyfikacji kopalni "Wujek" jest dla księdza Bolczyka powodem oczywistym, by zjawić się znów wśród górników. Jednak bez względu na to ile kilometrów od kopalnianej bramy ksiądz się znajduje jego myśli krążą cały czas wokół monumentalnego krzyża. Zastanawia się, jak sobie radzą w życiu córki górników: Agnieszka Gzik, Kasia Kopczak, Magda Wilk. Chciałby napisać książkę o ich przemyśleniach, ich uczuciach związanych ze śmiercią ojców. - Chciałbym spytać jak ten krzyż w nich żyje - mówi ksiądz. - W naszej wierze krzyż jest przecież znakiem nie końca, ale nowego początku, nie tylko ofiary, ale i zwycięstwa. Przez śmierć Jezusa doznajemy łaski zbawienia.

Gdy 25 lat temu w nocy z 12 na 13 grudnia szedł do kopalni poproszony przez górników zastanawiał się, co im powie. Zastał zaniepokojony, bezradny tłum ludzi, którzy czekali właśnie na jego słowa. Musiał je starannie wybierać. - Pytano mnie często czemu poszedłem do górników, a nie do otaczających kopalnię zomowców. Gdyby była szczera intencja spotkania to bym poszedł także do zomowców. Pod krzyżem miejsce jest dla każdego. Tak powiedziałem wówczas, gdy pod pomnikiem miał stanąć generał Wojciech Jaruzelski - mówi ks. Bolczyk.

Przez trzy dni 13, 14 i 15 grudnia ksiądz chodził do górników. Gdy odmawianie różańca przerwał okrzyk: Chopy oni na nas jadą schowali go do pokoiku z zapasem kanapek zrobionych im przez matki i żony. Nie dokończyli modlitwy. Dopiero po 10 latach ksiądz Bolczyk mógł ją wypowiedzieć już w wolnej Polsce. Ten wzruszający moment transmitowała telewizja. Grudzień także dla ks. Bolczyka był czasem próby. Jakby wydarzenia rozgrywały się wczoraj pamięta mszę i rozważania, które miały odpowiedzieć na pytanie: Kto może być Mesjaszem? Kto może być zbawicielem?

W pewnej chwili spojrzał na wiszące w łaźni hasła: Nie pal! Zachowaj czystość! Te banalne słowa stały się punktem wyjścia do zasadniczych odpowiedzi. "Zachowaj duchową czystość. Nie pal, bo ogień może być tym, co zniszczy, nie daj się podejść." O udzielenie absolucji generalnej, zbiorowego rozgrzeszenia zupełnego poprosili go sami górnicy. Słowa wypowiedział po łacinie. Językowa bariera miała oswoić grozę sytuacji, złagodzić jej dramatyzm.

16 grudnia ksiądz Bolczyk modlił się w swoim kościele. Patron parafii św. Michał dowódca wojsk niebieskich stał się nieoczekiwanie patronem bohaterów z Wujka. Następnego dnia do księdza przyszła rodzina Józefa Czekalskiego, jednej z pierwszych ofiar ZOMO. Był parafianinem ks. Bolczyka. - Kiedy myślę o górnikach z Wujka zawsze przychodzi mi do głowy historia Gedeona, biblijego dowódcy, który uwolnił Izrael jedynie z pomocą 300 żołnierzy. Jak mogło mu się udać skoro było ich tak niewielu? Bo byli to, ci, którzy wytrzymali próbę - mówi ksiądz Bolczyk.
Agata Pustułka

Główne obchody 25. rocznicy wydarzeń na kopalni „Wujek”, 16 grudnia 2006:

godz. 12.00 – Rocznicowa Msza Święta w Kościele Podwyższenia Krzyża Świętego (Katowice,
ul. Piękna 8)

godz. 14.00 – Przemarsz i uroczystości pod Pomnikiem-Krzyżem x, Apel Poległych (Katowice, ul. Pola)

godz. 16.00 – Rocznicowe uroczystości w Górnośląskim Centrum Kultury – wręczenie przez prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego odznaczeń państwowych oraz koncert – oratorium Missa de Spe – Msza nadziei Stefana Sendeckiego do tekstów ks. Jerzego Szymika, (Katowice, pl. Sejmu Śląskiego 2)


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.