Facebook Google+ Twitter

Wulgaryzmom mówię "Nie!"

Wulgaryzmy pojawiające się w filmach coraz częściej drażnią ludzkie ucho. Reżyserzy mogą zasotosować cenzurę, bądź wyeliminować pewne frangmenty scenariusza. Jednak kino nijak ma się do szarej codzienności.

Coraz częściej stajemy się świadkami lub ofiarami napaści na naszą prywatność.

Jednego dnia, z trudem przedzieramy się przez obfite "stratus" i "cummulus", tylko po to by osoba, którą mijamy, mogła w spokoju dopalić papierosa. Gdy wracamy do domu, musimy ominąć drogę, z powodu grupy blokersów, która – siedząc na ławce – odkapslowuje własnie kolejne jasne pełne.

O wiele poważniejszy problem nie tyle wpływa na naszą kondycję fizyczną, co psychiczną. Gdy przedstawi się komuś paczkę papierosów z "apetycznym obrazkiem" piętnastoletnich płuc, można przekonać tę osobę, aby rzuciła swój nałóg. Ale co ma począć człowiek, siedzący w autobusie obok warszawskiej elity kulturalno-intelektualnej, która urządza właśnie powtórkę z lingwistyki? I co gorsza, z ich ust wydobywają się najmodniejsze wulgaryzmy tego lata. Ten problem wydaje się nie do rozwiazania, ponieważ dotyczy większej części społeczeństwa. W tej sprawie potrzeba by solidnej kampanii społecznej, albo mandatów.

Kto wprowadził modę na przeklinanie? Przecież era takich filmów, jak "Psy", czy też cała plejada gwiazd, od Lindy i Pazury aż po Szyca i Obuchowicza, już dawno przeszły do lamusa. Dziś królują "Detektywi" i "Kryminalni", a tam używa się cenzury. W życiu codziennym młodzi ludzie również powinni z niej korzytać. Mamy tak wysublimowane słownictwo, że naprawdę nie trzeba stosować tylu "przecinków" między zdaniami.

Spróbujmy więc. Może zadziała...?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dobre pytanie - kto wprowadził modę na przeklinanie? Są rozmaite mody - perełki na języku, pępku i pewnie w innych miejscach. Tatuaże - jak wyżej, ale chyba nie na języku. Zbyt kuse koszulki i wystające majtki - jak młoda dama się pochyli lub wyciagnierękę do uchwytu pod dachem autobusu to wiadomo, że wszystko widać (to co miało być widać; bo po to ona to nosi i wie co robi).
Ale jest inne pytanie - kto wymyślił przekleństwa i to w każdym języku? Przecież gdyby traktowano każdy wyraz normalnie, to nie byłoby przekleństw i rzucania mięsem. Ktoś powiedział - to słowo jest brzydkie i nie mów tak. I każde dziecko wie, że tak nie powinno mawiać, a wielokrotnie tak mawia. Może rozwój języków ludzkości poszedł w błędną ścieżkę? Gdyby wszystkie be-wyrazy byłyby traktowane jak każde inne, to nie byłoby wulgaryzmów? Jeśli kwitnie przemyt to łapią przemytników, ale po zniesieniu granic nie ma przemytu. Gdyby w salonach, w kościele i mediach normalnie mówiono *dupa* to byłoby to normalne słowo. Nikt by się nie przejmował. Dlaczego, jeśli w autobusie uslyszę *k.mać* to mnie to rusza i irytuje, a w zakładzie pracy znacznie mniej? Pewnie dlatego, że w zakładzie większosć klnie i mamy to wliczone w pracę, a w autobusie jeśli ktoś klnie to wysyła sygnał - mam was w dupie, nic mi nie zrobicie, skoczcie mi na pukiel. Tak jakby mówił - gardzę wami. I dlatego to nas rusza, ale i tak nic nie robimy, bo ich jest trzech młodych, a nas jest dwóch - ja i mój brzuch.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.