Pozycja materiału w rankingach:
Gdzieś z daleka dobiega śpiew z minaretu, po prawej ciemnoskóry mężczyzna sumiennie dokonuje ostatnich poprawek do sari, w powietrzu czuć zapach kadzideł. Zza rogu wychodzi stado krów, wprost na... ulicę pełną riksz. Jesteś w Indiach.
Wyprawa do Indii. Marzenie, które udało mi się zrealizować. Na szczęście nie było to aż tak skomplikowane. Najważniejsze są chęci, no i pewne możliwości finansowe. Najkrótszy okres, na jaki opłaca się jechać do Indii to miesiąc. Ja z chęcią zostałbym dłużej... Jeszcze tam wrócę.
wywiady. Formalności w naszym przypadku zajęły tydzień czasu.
Trzeba również bardzo uważać na wszelkiego rodzaju naciągaczy. Biały kolor skóry to syrena alarmowa dla żebraków, czy wszelkiej maści cwaniaków. Najlepszym wyjściem jest zapoznanie kogoś na miejscu. Droższym i niepewnym jest wynajęcie przewodnika. Nie polecam miejscowych, przygodnych firm turystycznych, gdyż jeszcze im daleko do naszych standardów. Umiejętności komunikacyjne, asertywność, zdrowa ostrożność, otwartość i umiejętność ufania innym, to podstawa w Indiach.
Artykuły
(12)
Galerie
(6)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 31 | Miejscowość: Szczecin | Kraj: Polska
O mnie: Marzyciel
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Gustaw Fit 02.04.2008 08:25
Zdecydowanie nędza jest w tym kraju. Taka właśnie jak opisujesz. Ale z tymi ludźmi można porozmawiać. Wtedy wrażenia są zgoła inne. Do tego i w naszym kraju mamy taką nędzę. Ludzi buszujących po śmietnikach robi się coraz więcej, a wile popegeerowskich wiosek przedstawia obraz rozpaczy, nie mówiąc już o cygańskich koczowiskach. Proporjonalnie jest tego w Europie mniej, ale cały czas idzie w górę. Dlatego bieda indyjska mnie do końca nie przybija.
Gustaw Fit 01.04.2008 12:13
Bardzo ciekawe usprawiedliwienie alkoholizmu. Co do dystansu, to dziękuję, postaram się nadrobić ;).
P.S. Alkoholizm jest plagą nie tylko w Indiach :(.
Paweł Skawiński 01.04.2008 11:12
'Do tego hinduska wiara zabrania picia alkoholu. Krótko mówiąc - jeśli nie pijemy, wzbudzamy więcej szacunku. Ja tam przeciw prohibicji nic nie mam'.
Hinduizm jest tak pojemnym systemem religijnym, tak elastycznym w jego praktykowaniu i intepretacji, że nie można znależć jakiegoś wiążącego przepisu zabraniającego picia alkoholu (jak np. w islamie). Nie trudno też odszukać w świętych tekstach fragmenty o nadużywaniu trunków również przez bogów, dość przypomnieć o somie - napoju rytualnym, który najprawdopodbnie był mieszanką alkoholu i ziólek/grzybków halucynogennych.
W żadnej kulturze upijanie się nie jest postrzegane jako godne szacunku - to chyba oczywsta oczywistość. Ciekawostką jest, że dzieki alkoholowi Brytyjczycy mogli przetrzymać choroby tropikalne. Imprerium Brytyjskie nie upadło z powodu nadużywania przez Angoli. Alkoholizm w Indiach jest prawdziwą plagą.
Rzeczywiście Goa jest turystycznym i lajtowym miejscem - zupełnie innym niż reszta kraju. A Bombaj? To miasto ma duszę tak samo jak Nowy Jork. Salman Rushdie kiedyś pisał, że bombajczyk to człowiek, który mówi pięcioma językami, a żadnym poprawnie. Mumbai - ważny port, stolica finansowa i wielki przemysł filmowy (Bolywood) oraz jedne z największych slamsów na świecie. Fascynujące miejsce.
pozdrawiam i życzę odrobiny dystansu do komentarzy
:)
Gustaw Fit 01.04.2008 08:21
Nie zalecam tego samotnym kobietom. Poza tym, jeśli ktoś na prawdę chce "wejść" w klimat Indii, to odradzam Goa i inne takie "turystyczne" miejsca. Bombaj również. Już całkiem niedługo będą praktycznie tożsame z kurortami na Hawajach, Bombaj jak Nowy York i co w tym fajnego?
Do tego hinduska wiara zabrania picia alkoholu. Krótko mówiąc - jeśli nie pijemy, wzbudzamy więcej szacunku. Ja tam przeciw prohibicji nic nie mam.
A co do "sukcesów" Brytyjczyków... Najlepszym podsumowaniem chyba będzie, że dzisiaj już tego Imperium nie mają.
Paweł Skawiński 01.04.2008 00:59
'Całkowicie odradzam picie alkoholu'
Niewychowawczo ale prozdrowtnie (sic!) polecam picie alkoholu - gdyby nie przepisowa, wieczorna szklaneczka whisky to Brytyczycy nie podbiiliby Indii. A to dalej bardzo aktualne :))
Najtańszy browar jest na Goa, najdroższy w świętych miejscach, gdzie jest zakazany i trzeba korzystać z kontrabandy. Dwa lub trzy razy w miesiącu urządza się też prohibicyjny tzw. 'Dry day' - zazwyczaj w piątek.
:))))
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +1658)