Facebook Google+ Twitter

Wybierz zło lub zło

Ogólnie biorąc mamy realną wyborczą alternatywę: PO lub PiS, czyli wybór między prawicą a prawicą. Z punktu widzenia myślenia systemowego, to rozwiązanie pozorne, gdyż niewydolny system społeczno-polityczno-gospodarczy pozostanie bez z mian

Denis Oppenheim "Korzenie zła" / Fot. Wikipedia commons-public domainW miejsce pustych komórek matrycy zostaną wstawieni nowi ludzie, którzy będą pełnić swe funkcje zgodnie z przepisami roli i obowiązującym scenariuszem. Ale zmiana systemu, zwłaszcza mentalności sprzyjającej wynaturzeniu wprowadzanego w życie każdego nowego projektu, to zadanie na całe pokolenie, zwłaszcza, że nie może być ona rozwijana odgórnie, administracyjnie.

Aktualnie, moim zdaniem, jednym złem, mimo całego państwowo-patriotycznego entouragu jest PiS-owski model polityki, który w sensie psychologicznym charakteryzuje:

1. Powrót do megalomańskiej idei IV Rzeczpospolitej,
2. Świadome odwoływanie się do elektoratu ludzi starszych, słabiej wykształconych i zamieszkujących głównie tzw Polskę B.
3. Popularyzowanie postawy opartej na haśle: „dumny jestem z tego, że jestem Polakiem” z całkowitym pominięciem rzeczowego uzasadnienia takiego pustego treściowo poglądu.
4. Dzielenie narodu i opieranie władzy na podziałach (divide et impera), zastraszaniu i kulcie jednostki zwanym dla niepoznaki silnym przywództwem.
5. Podtrzymywanie bardzo szkodliwego kultu bezowocnego bohaterstwa, niesprawiedliwych i niezasłużonych porażek, uznawania skutków błędów za męczeństwo, itp. oraz zwieńczenia
ich uprawianiem martyrologii.
6. Nadkompensacja - psychologiczny mechanizm funkcjonowania autorytarnej osobowości przywódców, mogący prowadzić ogół do finalnej katastrofy.
Swego czasu pracowałem w dużym przedsiębiorstwie, którym funkcję jednego z głównych specjalistów sprawował niezwykle dynamiczny, inteligentny, ale zarazem bardzo egocentryczny człowiek traktujący ludzi jak pionki w grze. Załoga uważała, że nie wolno mu powierzyć stanowiska naczelnego dyrektora, chociaż nie potrafiono tego dobrze uzasadnić. Mogłem to uczynić jako psycholog stwierdzając występowanie u niego kalkulatywnej psychopatii, jako głównego rysu osobowości. Intuicja pracowników była trafna, nie potrafili tylko nazwać niebezpieczeństwa. Dla polityków, podobnie jak dla dowódców wojskowych, charakterystyczny jest podwyższony poziom makiawelizmu, sprzyjający osiąganiu wysokiej skuteczności kierowania ludźmi. Rzecz w tym, by ta cecha nie była dominująca.
7. W ustosunkowaniu się takiej prawicy do otoczenia zewnętrznego występuje natomiast ksenofobia, w szczególności rusofobia, prowadząca do przynoszącej różnorodne straty izolacji państwa na arenie międzynarodowej.

Druga strona alternatywy to globalny i korporacyjny neoliberalizm, którego i tak nie jesteśmy w stanie uniknąć. Jest systemem z gruntu patologicznym, mimo, że jego sztandarowe zawołanie brzmi: „jak najwięcej dobra dla jak największej ilości ludzi”. Niebezpieczeństwo stąd płynące zagnieżdżone jest w gospodarce i polega m.in. na bezdusznym wyczerpywaniu zasobów naturalnych dla osiągnięcia zysku ekonomicznego bez względu na konsekwencje dla natury i samego człowieka. Demokracja parlamentarna już dawno stała się listkiem figowym dla takiej polityki. Budowana jest struktura w formie piramidy zawłaszczania wszystkiego co się da zawłaszczyć opartej na sieci banków wprowadzających niemal bezwartościowy pieniądz a utrzymujących przedsiębiorstwa na krawędzi bankructwa. Organizowany jest w niej „wyścig szczurów” w którym nie ma zwycięzców. Premiowani są tylko zwycięzcy etapowi. Wysokie nagrody materialne przeznaczone są dla odpersonalizowanych zarządów, a u dołu piramidy postępuje pozbywanie się przedwcześnie wyeksploatowanych pracowników i przerzucanie kosztów ich utrzymania i leczenia na państwo, czyli na całe społeczeństwo. Pracodawcy nie płacą w zadowalającym stopniu wszystkich podatków i rachunków za degradację środowiska i samego człowieka, a korzystają z infrastruktury, którą budujemy wszyscy. A więc dorabiają się na eksternalizacji kosztów, nic więc dziwnego, że systemy ubezpieczeń społecznych na całym świecie zaczynają się rozpadać.

Po co nam te dwie patologie? Przecież mamy swoją powszechną i unikalną już od XVI wieku pod postacią polactwa (w rozumieniu R. Ziemkiewicza) i polako-katolicyzmu, takiego, jaki opisują J. Stachniuk i A. Wacyk (zob. ostatnio wydaną „Kulturę bezdziejów” Wacyka). Siła złego na jednego. Póki nie zmienimy polskiej mentalności i świadomości, póki nie oprzemy ich na zdrowej tożsamości, nic nam nie pomoże. Przestańmy przynajmniej ulegać podszeptom własnego rozdętego ego i okłamywać samych siebie. Zwłaszcza, że sama lektura i namysł nie wystarczą – umysły ukształtowane doktrynalnie: religijnie i ideologicznie są niemal całkowicie zamknięte na racjonalną argumentację. Trzeba więc głębokiej terapii, może nawet wstrząsowej. Wstrząs zresztą nastąpił, ale poszukujące żeru media i łasi na sukces (także medialny) politycy, zrobią wszystko, aby go zawłaszczyć do swoich malutkich, interesów ukrytych za wyświechtaną hurra-patriotyczną frazeologią. Obecnie rozpowszechniana jest ona w pustym treściowo terminie jedność. Polacy ogółem niewątpliwie pojęcie jedności intuicyjnie dobrze rozumieją. Ale dlaczego nie mówi się, co ono zawiera, dlaczego politycy i dziennikarze nie podejmują tematu, który stanowi przecież zaczyn potężnego kapitału społecznego? Bo trzeba by ukazać m.in. wszystko to, o czym w dużym skrócie piszę. A tego nie zaakceptuje żadna partia i większość polityków realizujących krótkoterminowe interesy swoich rzeczywistych mocodawców czyli sfery korporacyjnego biznesu. Podobnie dzisiaj, niestety,
zachowują się w znaczącej mierze różne dyscypliny nauki, w tym nauki społeczne: stały się sprzedajne. Kompromitują się niejasnymi związkami z biznesem. A przecież trzeba by jeszcze znaleźć rozwiązania tych problemów, pokonać sprzeczności przez twórcze ich przezwyciężenie na wyższym poziomie integracji. Jeśli się nie mylę, to takie poglądy i oceny zostaną zaatakowane nie tylko z prawej strony, ale także z lewej, kościelnej oraz nauki, bo żadna nie ma przygotowanej alternatywy i działa pod swoistym przymusem kontynuacji.
Czy „lud kupi to” co stanowi przedmiot przedstawionej krytyki? Kupuje obłudę i krętactwo ale coraz bardziej niechętnie. Czeka na przedstawienie mu rzeczywistej alternatywy dziejów.
Denis Oppenheim "Korzenie zła" / Fot. Wikipedia commons-public domain

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Tymczasem da się zauważyć, że J. Kaczyński zachowuje się dokładnie wg podanej w artykule charakterystyki PiSu. Rasowy polityk z autorytarna osobowością nie może postępować inaczej. Użyje wszelkich środków do osiągnięcia osobistego celu. Nie oznacza to, że wyraźnie nielegalnych czy jednoznacznie nagannych moralnie, lecz takich, które optymalizują uzyskanie sukcesu bez potrzeby sięgania do środków nadzwyczajnych. Szykuje się więc pojedynek, jakiego jeszcze nie było. Żadna ze stron nie może sobie pozwolić na nawet drobne błędy. Myślę, że spin-doktorzy dobrze to wiedzą. Ja zaś mam przekonanie, że zwycięstwo Kaczyńskiego jest jednak tym większym złem dla państwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> Idea i elity.
Ale przynajmniej wiemy, czego potrzebujemy i są to myśli pozytywne. dlatego powiedziałbym więcej: NASZEJ POLSCE TRZEBA IDEI I ELITY.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Idea i elity. Ale z pewnością nie te dzisiejsze.
I mamy problem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> "Bardziej niż powrót IV RP zagraża Polsce błędne koło - konflikt wolnorynkowego spektaklu a' la Palikot z wawelsko-smoleńską polityką śmierci. Nie ma tu miejsca na realną debatę o naszym miejscu w Europie, o stosunkach z Rosją, o państwie opiekuńczym, prawach kobiet, o innej, niż konserwatywna, modernizacji. Jeśli Platformę jawnie wesprą dziś środowiska, które uważają się za "zaangażowane" - dawni dysydenci, intelektualiści, autorytety - z kołowrotu PO-PiS nie wyjdziemy przez lata a widmo kaczyzmu nie przestanie krążyć.
W pełni podzielam te obawy, dlatego uważam, że trzeba przynajmniej trzymać rękę na pulsie i objaśniać to, co skrzętnie ukrywa się za tematami zastępczymi.
Zaczyna mnie intrygować sprawa elit, które ciągle nasz naród tracił. A Rosjanie np je mają. Mam wrażenie, że wprawdzie mamy różne środowiska opiniotwórcze, ale one nie są dostatecznie odważne i konsekwentne. A lud potrzebuje elit i edukacji, której każda kolejna ekipa władzy w praktyce mu skąpi. Łatwo zwala się cywilizacyjną zapaść na ciemnogród i kler, ale skrywa się źródła ich powstania i świadomego podtrzymywania. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Zdzisławie, pisze Pan:
> Moim zdaniem jedynym złem, największą patologią polityki w Polsce, jest obecnie utrzymywanie układu "okrągłego stołu". PO grupuje najwięcej konformistów, hipokrytów, niby patriotów, itp. Wybory lub ulica są jedynymi sposobami aby przerwać chocholi taniec…
Chyba Pan zupełnie mnie nie zrozumiał. Pokazałem, że zło jest po obu stronach barykady wyborczej i dlatego chodzi o przezwyciężenie tego stanu na wyższym poziomie społecznego zaangażowania niż wybory czy ulica.
>Dumny jestem z tego, że jestem Polakiem.
Chciałbym w końcu przeczytać z jakich to nadzwyczajnych realnych osiągnięć na tle innych znanych nam narodów i państw mamy być dumni?
> Mam to sam z siebie. Mieści się w tym powiedzenie: "szable w dłoń, bolszewika goń, goń...
A więc nie siebie tylko z wychowania i edukacji. Zwykle nie orientujemy się, jak w wysokim stopniu nasze poglądy rezultatem ich kulturowego dziedziczenia. A skoro tak, to na jakiej zasadzie można potępiać i winić innych. Czy nie lepiej przekonywać? Ale tu wracamy do sprawy, którą już podniosłem: indoktrynowani są odporni na racjonalne argumenty. I to ci z prawa i z lewa. Mam jednak wrażenie, że jest tu pewna niesymetria na niekorzyść prawicy, która z reguły jest autorytarna i bardzo radykalna. Proszę wykazać, że to co napisałem nt pisowskiej prawicy jest nieprawdziwe. A dopiero wtedy, gdy będzie Pan w stanie uznać zarzuty, dodać dalsze, napisać sporo pozytywnego o swoich największych przeciwnikach, co więcej będzie Pan gotów wyciągnąć rękę do współpracy, będzie miał Pan prawo uznać siebie za sprawiedliwego w swych opiniach.
> Pana publikację uważam za obraźliwą dla mnie.
Tu też mamy do czynienia z opisana wyżej niesymetrią. Twierdzę, że ludzie sfrustrowani (słowem nieudacznicy), zgorzkniali, niespełnieni i niedowartościowani będą znacząco łatwiej czuli się obrażeni niż ludzie sukcesu zadowoleni z życia i siebie samego, nieegocentryczni i zdolni do prawdziwie partnerskich relacji. Proszę jednak nie uznawać tej wypowiedzi za adresowaną do Pana osobiście. Chyba mamy w Polsce do czynienia w tej dziedzinie z wyraźnym „przegięciem” najbardziej widocznym w tzw. obrażaniu uczuć religijnych. O ile wiem centralnie podejmowane są w tym zakresie pewne inicjatywy prawne, gdyż istniejąca praktyka zaczyna wyraźnie utrudniać kontakty międzyludzkie i jest szkodliwa społecznie.
Bardzo dziękuję Panu za ważną i szczerą wypowiedź i pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Mieczysławie, nie dośc jasno sprecyzowałam swoje myśli.
Aktualną sytuację oceniam literalnie jak Pan to ujął.
Przecięcie tego węzła gordyjskiego w jaki nasze społeczeństwo zapętliło się
moim zdaniem jest mało prawdopodobne, stąd mój pesymizm.

Co do "ikony".. ujęłam to w cudzysłów, bowiem nie miałam na myśli człowieka,
a ideę jaka mogłaby wszystkich Polaków, niezależnie od światopoglądu, porwać do wspólnego
działania na rzecz budowania kapitału społecznego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sławo,
Już tu wcześnie sygnalizowałem pierwszorzędowe znaczenie więzi międzyludzkich. Ludzie razem tworzą człowieka - istotę zbiorową o miliardach głów - rozumów i rąk - wykonawców wspólnej woli, w dodatku wyposażoną w ekstensje potężne już dzisiaj narzędzia cywilizacyjne będące przedłużeniem ich zmysłów i efektorów ( np rąk).
Co do struktur organizacyjnych: ich istnienie i kształt nie mogą wynikać z przyjęcia jakiegoś biurokratycznego projektu, lecz z rzeczywistych potrzeb systemu społecznego budowanego od dołu. Możliwa jest więc ewolucyjna przebudowa struktur i instytucji, co ułatwi pokojowe uzyskanie zgody dotychczasowych za-właszczycieli naszego ziemskiego światka na ratowanie także ich tyłków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, trafnie pan odczytał moje intencje. Kierunkowa odpowiedź na kwestię uleczenia całości zawarłem w odpowiedzi dla Pani Stefanii ( z godz. 23.24, w czasie pisania nie widziałem Pańskiego wpisu).
>Czy nie należy się cofnąć parę kroków?
Na pewno nie, bo nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ale gruntowne przestudiowanie historii jest konieczne. A w następnym kroku spokojne, nie tylko w gronie nieskompromitowanych jeszcze ekspertów, sporządzenie podstawowego projektu i planu rozwoju kultury, na bazie którego powstaną niesprzeczne ze sobą plany rozwoju państw, narodów i plany życiowe poszczególnych ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Stefanio, odpowiem ściśle na podniesione kwestie.
1. Nie jest istotne czy mój artykuł jest pesymistyczny, lecz czy jest prawdziwy.
2.Moim zdaniem ważnie jest nie tyle poszukiwanie ikony (autorytetu) co poszukiwanie odpowiednich idei, wizji, mitu ( patrz wpis z godz.18:20), które będziemy wcielali w życie. Samo oczekiwanie przywódcy jest zbyt bierne i może nas oddać w niepowołane ręce.
3. Tak, kreowanie społeczeństwa masowego jest patologią i zmierzaniem do katastrofy. Przetrwać i rozwijać się może tylko społeczeństwo oparte na jednostkach-samodzielnych podmiotach i osobowościach działających wspólnie dla osiągnięcia celów sformułowanych w Prawii. Skrótowo rzecz ujmując chodzi tu o stanie się pełnym człowiekiem podejmującym rolę świadomości (rozumu świata) inaczej funkcję centralnego homeostatu i zarazem heterostatu w systemie pn Świat.
4. Czy mamy szanse? Tak jeśli zmądrzejemy i staniemy się bardziej odpowiedzialni. Inaczej grozi nam zagłada. Nam, ale nie światu. On ma czas, w ciągu kolejnych kilkudziesięciu mld lat wytworzy sobie nowe życie, inteligencję, świadomość itd. i odda mu się nie tyle we władanie , co w kreatywne współistnienie i rozwój na kolejnych piętrach tego rozwoju, itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie uważam treści za pesymistyczne. One powinny zagrzać. Jest tu sporo naszych myśli. I dobrze by było w końcu wybrać nowa drogę, gdyż tego oczekuje większość, pokazując frekwencją wyborczą. Jak popaprane myśli sa obu obozów, albo wszystkich obozów pokazuje ich stosunek do JOW, stosunek do pseudoekologów, stosunek do systemu emerytalnego, do korporacyjności Państwa, również kościelnej; brak nadziei - gdzie ona jest Panie Mieczysławie ? Gdzie jest wg. Pana lekarstwo. Czy nie należy się cofnąć parę kroków?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.