Cała ta metoda opisana jest w zaledwie kilkunastu zdaniach, ale jak to często bywa, w sposób totalnie niezrozumiały dla Kowalskiego. Tak więc, również w tym przypadku, tekst wymaga odkodowania, by z głuchej pustki w głowie wyłonił się przejrzysty obraz ukryty pod tymże szyfrem. Przyda się do tego trochę wprawy w operowaniu cyferkami. Najlepiej zaś przedstawić to na prostym przykładzie.
Najpierw kwalifikacje drużynowe
W naszym nowosądeckim okręgu wyborczym (nr 14) wybieramy dziesięciu posłów. Załóżmy, przykładowo, że w Nowym Sączu do urn udało się 50 tys. osób. Na kandydatów Sojuszu Lewicy Demokratycznej głosowało trzydzieści tysięcy i pięć osób, na PO dziesięć tysięcy i pięć osób, a na PSL dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt osób. (W tym momencie przyda się nam kalkulator albo komputer). Każdy z powyższych wyników będziemy teraz dzielić: najpierw przez 1, potem przez 2, przez 3... i tak do 10. Mamy bowiem dziesięć mandatów do przydzielenia. Wyniki zapisujemy w tabelce (1).

Są to oczywiście wyniki grup kandydatów, czyli całych list wyborczych. Można powiedzieć, że pomimo iż głosowaliśmy na poszczególnych zawodników nadal traktowani są oni jako drużyna i jako drużyna zdobywają "punkty".
Następnym krokiem jest sprawdzenie, które drużyny zdobyły najwięcej punktów w tych nietypowych, matematycznych kwalifikacjach. Przeglądamy uważnie naszą tabelkę i szukamy dziesięciu najwyższych wyników sprawdzając do kogo ów wynik należy. W ten sposób ustalany kolejny ranking (tabelka 2).

Teraz możemy już powiedzieć, która drużyna zdobyła najwięcej "medali", czyli właśnie mandatów. Sojusz Lewicy Demokratycznej otrzymał ich sześć, a PO i PSL po dwa.
Najlepsi zawodnicy, a nie "jedynki"
Tak. Pierwsze miejsce na liście wcale nie gwarantuje, że ktoś zostanie posłem. Reprezentować nas będą te osoby, na które najchętniej głosowaliśmy. W przypadku lewicy będzie to sześć osób z najwyższymi wynikami. Mogą to być nawet kandydaci z ostatnich pozycji na liście.
W ten sposób możemy powiedzieć, że mimo iż na pierwszy rzut oka wyglądało to inaczej, rzeczywiście wybieramy "naszych ludzi". Wybieramy tych, których darzymy największym zaufaniem i sympatią. Numerek przy ich nazwisku nie ma bowiem żadnego znaczenia.
Mamy więc pełny wybór!Wykorzystajmy go!Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.