Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

110053 miejsce

Wybory. Głosujemy na ludzi, ale okrężną drogą

Tak w największym skrócie można by skomentować nową metodę przydzielania mandatów, zapisaną w osławionym Kodeksie Wyborczym. Oto jak to wygląda w praktyce.

Cała ta metoda opisana jest w zaledwie kilkunastu zdaniach, ale jak to często bywa, w sposób totalnie niezrozumiały dla Kowalskiego. Tak więc, również w tym przypadku, tekst wymaga odkodowania, by z głuchej pustki w głowie wyłonił się przejrzysty obraz ukryty pod tymże szyfrem. Przyda się do tego trochę wprawy w operowaniu cyferkami. Najlepiej zaś przedstawić to na prostym przykładzie.

Najpierw kwalifikacje drużynowe

W naszym nowosądeckim okręgu wyborczym (nr 14) wybieramy dziesięciu posłów. Załóżmy, przykładowo, że w Nowym Sączu do urn udało się 50 tys. osób. Na kandydatów Sojuszu Lewicy Demokratycznej głosowało trzydzieści tysięcy i pięć osób, na PO dziesięć tysięcy i pięć osób, a na PSL dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt osób. (W tym momencie przyda się nam kalkulator albo komputer). Każdy z powyższych wyników będziemy teraz dzielić: najpierw przez 1, potem przez 2, przez 3... i tak do 10. Mamy bowiem dziesięć mandatów do przydzielenia. Wyniki zapisujemy w tabelce (1).

Tabelka 1 - Wyniki dzielenia głosów / Fot. Marcin MarczykSą to oczywiście wyniki grup kandydatów, czyli całych list wyborczych. Można powiedzieć, że pomimo iż głosowaliśmy na poszczególnych zawodników nadal traktowani są oni jako drużyna i jako drużyna zdobywają "punkty".

Następnym krokiem jest sprawdzenie, które drużyny zdobyły najwięcej punktów w tych nietypowych, matematycznych kwalifikacjach. Przeglądamy uważnie naszą tabelkę i szukamy dziesięciu najwyższych wyników sprawdzając do kogo ów wynik należy. W ten sposób ustalany kolejny ranking (tabelka 2).

Tabelka 2 - Podział mandatów / Fot. Marcin MarczykTeraz możemy już powiedzieć, która drużyna zdobyła najwięcej "medali", czyli właśnie mandatów. Sojusz Lewicy Demokratycznej otrzymał ich sześć, a PO i PSL po dwa.

Najlepsi zawodnicy, a nie "jedynki"

Tak. Pierwsze miejsce na liście wcale nie gwarantuje, że ktoś zostanie posłem. Reprezentować nas będą te osoby, na które najchętniej głosowaliśmy. W przypadku lewicy będzie to sześć osób z najwyższymi wynikami. Mogą to być nawet kandydaci z ostatnich pozycji na liście.

W ten sposób możemy powiedzieć, że mimo iż na pierwszy rzut oka wyglądało to inaczej, rzeczywiście wybieramy "naszych ludzi". Wybieramy tych, których darzymy największym zaufaniem i sympatią. Numerek przy ich nazwisku nie ma bowiem żadnego znaczenia.

Mamy więc pełny wybór!

Wykorzystajmy go!


Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Onufry Korcipała
  • Onufry Korcipała
  • 06.10.2011 09:23

to się nazywa tabela d'Honta :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.