Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

182493 miejsce

Wybory samorządowe w Olsztynie - bez darmowego internetu?

W olsztyńskim Domu Książki odbyła się dzisiaj debata kandydatów na prezydenta miasta. Dyskusja dotyczyła przede wszystkim najważniejszych kwestii lokalnych. Nie zabrakło też jednak pytania o darmowy internet.

Chwilę po 17 w kawiarence olsztyńskiego Domu Książki rozpoczęła się debata pięciu kandydatów na prezydenta Olsztyna. Obecni byli aktualny prezydent miasta Czesław Małkowski (bezpartyjny, wcześniej SLD), przewodniczący Rady Miasta Zbigniew Dąbkowski (PO, wcześniej PD), senator Jerzy Szmit (PiS), były wojewoda warmińsko-mazurski Stanisław Szatkowski (SLD) oraz jeszcze jeden były wojewoda warmińsko-mazurski i były senator Janusz Lorenz (wystawiony przez PSL, wcześniej SLD). Zabrakło jednynie kandydata LPR-u Bogusława Owoca.

Przykro mi, ale muszę rządzić

Debata rozpocząć się miała 5-minutowymi wystąpieniami każdego z kandydatów. Dość szybko okazało się jednak, że Czesław Małkowski musi opuścić zebranych już o 17:30 ze względu na bardzo ważne spotkanie w Ratuszu. Prezydent wypowiedział się zatem, otrzymał kilka pytań i wyszedł. Dodał jeszcze tylko, że przykro mu, ale musi rządzić, dlatego nie ma czasu na kampanię. I choć można to uznać za zniewagę wobec zgromadzonych, to jednak ponad 40-procentowe poparcie w sondażach w pewnym stopniu wyjaśnia niechęć prezydenta do bezpośredniej dyskusji.

Mój program - zdobyć władzę?

Rzucało się w oczy, że kandydaci w swoich wystąpieniach mówią niemal to samo, używając tylko innej składni. Najpierw obowiązkowy wstęp, opisujący personalne sukcesy na samorządowym, i nie tylko, polu. Potem podkreślenie niezykłej wagi, przykładanej do budowy obwodnicy Olsztyna i wykorzystania środków unijnych. No i oczywiście stałe hasło stworzenia idealnych warunków przedsiębiorcom.

Jedynie Zbigniew Dąbkowski trzeźwo przypomniał, że pozyskiwanie funduszy z Unii to teraz rzecz tak elementarna, że nawet nie ma co o tym mówić. Wspomniał też o potrzebie organizacji większej liczby kółek zainteresowań w szkołach oraz zajęć dodatkowych poza nią, co ma się przyczynić do spadku poziomu przemocy wśród młodzieży (niektórzy jego rywale też o tym napomknęli - w Olsztynie głośna była ostatnio sprawa ustawianych bójek, organizowanych przez uczniów jednego z gimnazjów). Mówił oczywiście także o gospodarce, o której myśli codziennie i cały czas.

Prezydent z kolei zachwalał swoje dotychczasowe rządy, podając choćby, że Olsztyn wykorzystuje środki unijne najlepiej w Polsce w przeliczeniu na mieszkańca, że spadło bezrobocie, a budżet miasta w ciągu ostatnich czterech lat wzrósł z 380 do 600 mln zł. Ktoś odparł, że nawet jeżeli tak jest, to nie zmienia to faktu, że w Ratuszu w drzwiach wejściowych urywa się klamka.

Jerzy Szmit powiedział, że większy budżet to przede wszystkim skutek wzrostu udziału samorządów w podziale pieniędzy z podatków. Akcentował rolę przemysłu, która mimo tradycyjnie podkreślanej dużej wagi turystyki, powinna być w Olsztynie znacząca. Nie wyjaśnił jednak do końca, co miał tym samym na myśli.

Janusz Lorenz powiedział zaś, że ma świetny program, ale go nie ujawni, bo nie chce, aby inni kandydaci mu go zabrali (ja mam z kolei pomysł, jak rozwiązać problem globalnego terroryzmu, ale też nie powiem). Wymienił za to litanię swoich niegdysiejszych sukcesów, która ma ten program uwiarygodnić.

Stanisław Szatkowski byłby z kolei prezydentem przewidywalnym, tworzącym warunki dla gospodarki. Inni kandydaci są najwyraźniej nieprzewidywalni.

Po prostu: jestem najlepszy!

Wzorem Janusza Lorenza kandydaci niechętnie mówili o swoich programach, jeżeli nie miały być to ogólniki i chwytliwe hasła. Na moje pytanie o to, jak właściwie mamy między nimi wybierać, jeżeli mówią praktycznie to samo i nawet przesadnie się z tym nie kryją, a w dodatku jest tu niewiele konkretów, po kolei zaczęli przedstawiać swoją motywację do startu w wyborach. Okazało się zatem, że wszyscy są kompetentni, mądrzy, doświadczeni i będą najlepiej zarządzać miastem, a wybierać mamy najpewniej po stopniu miłości do Olsztyna. Bo przecież naturalnie nie muszą oni wcale kandydować, a mimo to chcą...

Oczywiście kandydaci odnosili się też do konkretnych spraw, o które pytali zebrani (zazwyczaj bezpośrednio dotyczących tych osób), cały czas zapewniali jednak, że mają również klarowną, kompleksową wizję rozwoju miasta i są w stanie wcielić ją w życie. Tak naprawdę zresztą wszyscy już na losy miasta wpływ mieli lub mają.

Internet nie w Olsztynie

Na pytanie o bezpłatny dostęp do bezprzewodowego internetu senator Szmit odparł, że oczywiście można się przelicytowywać obietnicami, tylko po co. Inni kandydaci nawet nie raczyli tego tematu podjąć. Bardziej zaabsorbowała ich pierwsza, wspomniana już, część pytania. Wygląda zatem na to, że do takiego wynalazku jak internet nie przywiązują oni większej wagi. Szkoda. Z drugiej strony, obiecywać, że "będzie dobrze", jest nadzwyczaj łatwo.

Przy tej okazji gdzieś znienacka pojawił się za to pan, który ochoczo wręczył mi wizytówkę z reklamą bezprzewodowego internetu... Jednakże niecałe sto osób zgromadzone w sali podczas dwugodzinnego spotkania uważam za wynik wyjątkowo mizerny, jak na miasto mające 160 tys. mieszkańców. W dodatku, w znacznej części byli to znajomi kandydatów. Widzowie często reagowali co prawda dość nerwowo, zadawali także czasami dość osobliwe pytania, wszyscy zgodnie krytykowali za to prowadzącego debatę. Mimo wszystko, rozmowa była utrzymana na kulturalnym poziomie. Dobrze, że dyskusja taka się odbyła. Szkoda tylko, że nie będzie miała prawie żadnego wpływu na wyborcze wyniki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.