Facebook Google+ Twitter

Wybory w Chorwacji: zwycięstwo lewicy, dezintegracja prawicy

Oczy świata 4 grudnia zwrócone były na Rosję, ale wybory parlamentarne odbyły się tego dnia także we wstępującej właśnie do UE Chorwacji. Były one epilogiem tego, co w państwie tym wydarzyło się w ostatnich miesiącach.

Wszystko zaczęło się w pod koniec zeszłego roku. 9 grudnia parlament uchylił immunitet byłemu premierowi Ivo Sanaderowi, a Prokuratura Generalna wydała natychmiastowy nakaz jego aresztowania. Zarzut: przyjmowanie łapówek i malwersacje finansowe w procesie prywatyzacji i nadużywanie swojej pozycji dla osiągnięcia prywatnych korzyści.

Sanader, najwyraźniej uprzedzony o działaniach wymiaru sprawiedliwości, zdążył uciec najpierw do Słowenii, potem do Austrii, szybko jednak został złapany w okolicach Insbrucku i po trwającej kilka miesięcy procedurze ekstradycyjnej, 18 lipca 2011, powrócił do Chorwacji. Jego proces, rozpoczęty 28 października tego roku, jak czarna chmura zawisnął nad rządzącą dotąd prawicową Chorwacką Wspólnotą Demokratyczną (HDZ), partią, której były premier był liderem do lipca 2009 roku, i ostatecznie przesądził o odsunięciu jej od władzy po długich 20 latach (z przerwą 2000-2004).

Dochodzenie przeciwko Sanaderowi zaszkodziło wizerunkowi HDZ, a szybko zostało też rozszerzone na samą partię. 30 października skonfiskowano cały jej majątek i rozpoczęto śledztwo w sprawie tzw. Czarnych Funduszy, z których miała być finansowana partia i kampania prezydencka obecnej premier, Jadranki Kosor. Powoli na światło dzienne zaczęła też wypływać korupcja Sanaderowych ministrów. Nikt nie uwierzył przy tym w to, że fala aresztowań nastąpiła z inspiracji samego HDZ, chcącego rozprawić się z korupcją i „oddzielić ziarno od plew”.

HDZ próbowało bronić się spektakularnym aresztowaniem z lewej strony sceny politycznej. 2 listopada w akcji z udziałem służb specjalnych zatrzymany został były działacz jugosłowiańskiego Urzędu Bezpieczeństwa (UDBA), pierwszy minister spraw wewnętrznych niepodległej Chorwacji, 91-letni Josip Boljkovac. Akt oskarżenia przeciw niemu dotyczy odwetowego zamordowania chorwackich cywili w okolicach Dugiej Resy, zaraz po zakończeniu II wojny światowej. Mimo że zbrodni nikt nie neguje to wyciągnięcie jej na światło dzienne akurat w tym momencie nie mogło być przypadkowe i było (nieudaną) próbą odciągnięcia uwagi od wychodzących na jaw grzechów prawicy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.