Facebook Google+ Twitter

Wybory w Serbii: powrót do przeszłości

W cieniu wyborów we Francji i Grecji parlament, prezydenta i władze lokalne wybierali Serbowie. To pierwsze od 1990 roku jednoczesne głosowanie na wszystkich szczeblach, którego wynik zaskakująco przypomina ten z końca zeszłego wieku.

 / Fot. Paulina VojnovićNajwiększymi zwycięzcami wyborów proklamowała się bowiem, słusznie zresztą, Socjalistyczna Partia Serbii, partia byłego serbskiego prezydenta Slobodana Miloševića, dziś w rękach jego niegdysiejszego rzecznika prasowego, Ivicy Dačića. Z rezultatem 16,6 proc. to socjaliści zadecydują o kształcie nowego rządu, a także o wynikach wyborów prezydenckich. Dwie partie będą musiały teraz ubiegać się o ich względy: Serbska Partia Postępowa (SNS) i Partia Demokratyczna (DS), z wynikami kolejno 24,7 proc. i 23,2 proc., tudzież kandydaci na prezydenta obu partii: Boris Tadić (26,7 proc.) i Tomislav Nikolić (25,5 proc.).

 / Fot. Paulina VojnovićSNS i DS, mimo że formalnie wywodzące się z przeciwstawnych środowisk („postępowcy” to byli nacjonaliści, demokraci ich najwięksi oponenci),
w czasie kampanii zaprezentowały podobny program zorientowany na członkostwo u Unii Europejskiej i poprawę katastrofalnej sytuacji ekonomicznej kraju. Socjaliści partnera koalicyjnego wybiorą więc nie na podstawie podobieństwa ideologicznego, a kierując się zasadą „kto da więcej”.

 / Fot. Paulina VojnovićDačić swoich apetytów nie ukrywał już na konferencji prasowej po ogłoszeniu wyników wyborów. „Myślę, że dziś w Serbii nie widomo, kto zostanie prezydentem, ale widomo, kto będzie premierem” - powiedział lider socjalistów zgromadzonym dziennikarzom. „Nic nie będzie już tak jak wcześniej” - skomentował rezultaty partii, „oni [DS i SNS] obrażali nas i poniżali i wszystko to weźmiemy pod uwagę w trakcie rozmów”. „To nie ich się teraz pyta” - dodał w stylu historycznego lidera partii, Miloševića.

Do tej retoryki Dačić, zwolennik rządów „twardej ręki”, uciekał się zresztą chętnie już w czasie kampanii, którą prowadził z pozycji ministra spraw wewnętrznych w koalicyjnym rządzie socjalistów i demokratów. Analitycy wskazują, że to dotychczasowi partnerzy mają większe szanse w rozmowach o nowej koalicji, nikt nie wyklucza jednak, że to SNS będzie bardziej skłonne ustępstwom i zgodzi się na słabą pozycję w rządzie w zamian za stanowisko prezydenta. Nie jest też wykluczone dokooptowanie do nowej władzy jednej z mniejszych partii, w jakiej konfiguracji pozostaje jednak zagadką.

Serbia, dziś państwo pogrążone w kryzysie gospodarczym i społecznym, potrzebuje reform, wątpliwe jednak czy rząd z tak silną pozycją socjalistów będzie w stanie je przeprowadzić. Kluczowa data najnowszej serbskiej historii, 5 października, dzień, kiedy obalony został reżim Slobodana Miloševića miała doczekać się swojej kontynuacji w serii faktycznych przemian. Wczorajsze wybory pozostawiają jednak wrażenie, że Serbia obudziła się dziś nie 7 maja, a 4 października i ani jej obywatele, ani ich przedstawiciele nie wiedzą co dalej.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Czas odzyskać Kosowo i oczyścić Bałkany z muzułmanów, co wcale nie musi oznaczać ich fizycznej zagłady.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Juby Bynio
  • Juby Bynio
  • 07.05.2012 20:32

Ta partia nazywała się tak od upadku komuny, a jej działania znamy z historii lat 90: Chorwacja, Bośnia, Kosowo i t.d. Krótko mówiąc - serbscy nacjonaliści...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zbigniew Gniewek
  • Zbigniew Gniewek
  • 07.05.2012 20:17

Jacy nacjonaliści??? Jak jest napisane ''partia socjalistyczna'', to znaczy, że lewica, postkomuniści i przeciwnicy nacjonalizmu. Nie manipulujcie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.