Facebook Google+ Twitter

Wybory, wybory i po wyborach

Już po emocjach. PO przygotowuje się do objęcia władzy, PiS szuka winnego, PSL naradza się nad koalicją, a reszta szuka innej pracy. Ale kogo My tak właściwie wybraliśmy?

Mógłbym pisać o frekwencji, sławnych komisjach z Ursynowa gdzie zabrakło kart (koleżanka pracowała w tej najsławniejszej), rozkładzie sił w Sejmie, ale najbardziej zaciekawiły mnie wyniki głosowania. Nie te ogólne, procentowe, ale liczba głosów jaką oddano na poszczególnych kandydatów.

Warszawa jest dużym miastem, a ponieważ frekwencja dopisywała (oddano 1 157 444 głosów, 74,03 1 proc. uprawnionych) więc byłem zdruzgotany wynikiem. Dlaczego? Jak to? Zapytacie:

Zobaczcie sami:

1. Tusk Donald Franciszek 534 241głosów
2. Kidawa-Błońska Małgorzata Maria 13 057 głosów
3. Fabisiak Joanna 7552 głosów (1.22 proc. z oddanych na PO)
4. Kosecki Roman Jacek 6847 głosów (1.10 proc. z oddanych na PO)
5. Hibner Jolanta Emilia 6816 głosów (1.10 proc. z oddanych na PO)
6. Czuma Andrzej 4344 głosów (0.70 proc. z oddanych na PO)
7. Halicki Andrzej Witold 3 369 głosów (0.54 proc. z oddanych na PO)
8. Tyszkiewicz Krzysztof Adam 3330 głosów (0.53 proc. z oddanych na PO)
9. Dąbrowska Alicja 2885 głosów (0.46 proc. z oddanych na PO)
10. Ross Tadeusz Edward 2712 głosów (0.43 proc. z oddanych na PO)
11. Szczerba Michał Roch 2372 głosów (0.38 proc. z oddanych na PO)

Źródło: PKW

I co? Do Sejmu weszli kandydaci którzy dostali poniżej trzech tysięcy głosów! Z tryumfującego PO! W skali Warszawy! Nie mówię tu zresztą o porównaniu wyników "zwycięzców" z PO do łącznej frekwencji, bo chyba musiałbym przejść z procentów na promile, ale fakt, że nie postawili przy nich "krzyżyka" wyborcy ich własnej partii jest szokujący. Przecież wynik poniżej 1 proc. to nawet nie jest dramat, to żenada.

Więc, czy My ich wybraliśmy?

Nie, wybraliśmy (ogólnie rzecz biorąc) Tuska, tylko, że razem z nim do Sejmu weszło 10 przystawek, na które jak się okazuje, właściwie nikt nie głosował...

P.S. Chciałbym podziękować Stowarzyszeniu 61 za stworzenie i prowadzenie portalu kandydaci 2007. Co prawda, liczyłem, że pomogą mi w wyborze, ale ponieważ prawie żaden kandydat nie wypełnił kwestionariusza, więc niestety musiałem się oprzeć na innych źródłach. Zresztą, kto jest winny temu, że przyszli posłowie nie piszą o swoich poglądach i zainteresowaniach? My wyborcy niestety...

P.S. Myślicie może, że np. w PiS-ie, lub innych komitetach wygląda to inaczej? Nie, jest podobnie...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

mysle, ze 'zgubiles' inny powod takich wynikow. w sytuacji, gdy wyborcy maja jeden glos (wybory do parlamentu) w miescie, gdzie odbywa sie dosc wazny i mocno naglosniony pojedynek (tusk vs. kaczynski), to trudno liczyc na to, ze wyborca, ktory niezbyt interesuje sie lokalna polityka (bo wiekszosc nazwisk to lokalni radni, szeregowi czlonkowie partii), oddal glos na kogos innego niz na "jedynke" z partii, na ktora chce glosowac.
moim zdaniem to wszystko przez trzydziestu kilku kandydatow na liscie jednej partii. to idiotyzm czystej wody. w takiej sytuacji, nawet bez lokomotyw typu tusk na czele listy, nie mozna oczekiwac, ze na tych kandydatow zaglosuje ktos inny niz rodzina i znajomi (stad te niecale trzy tysiace oddanych glosow).
inna rzecz, ze to dosc ironiczne, ze na przyklad smoktunowicz, na ktorego oddano ponad 260 tys. glosow, nie dostal sie do senatu. ale to juz inna sprawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za zwrócenie uwagi - dobrze, że coraz więcej osób widzi te anomalie. Ale okręgi jednomandatowe niestety nie rozwiązują najważniejszych problemów - wbrew pozorom... Argumenty podałem w swoim artykule na ten temat (mam nadzieję, że nie zostanie to uznane za spam).

A w ogóle to i tak dobrze, że nikt nie powtórzył wyczynu Jana Łącznego z Samoobrony z 2001 roku. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

cieszę się, że ten krótki tekst pokazał pewne mechanizmy naszej dziwnej demokracji. Ja jestem za okręgami jednomandatowymi. Każdy poseł powinien być związany z wyborcami, konieczność rozliczania się przed tą samą grupą ludzi (znacznie mniejszą, niż teraz) działa ponoć rewelacyjnie. Taki poseł dba o swój okrąg wyborczy i jest autentycznie zainteresowany swoimi wyborcami

Zulu Gula też się nie popisał...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zulu Gula!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taki kształt ordynacji premiuje osoby, które znajdują się na liście popularnej partii. Brakuje rywalizacji o głosy wyborców, ale jest to związane z tym że partie przeznaczają pieniądze na kampanie swych liderów.Brakuje mi też kandydatów niezależnych, którzy byliby w wielu przypadkach lepsi niż ci z partyjnych list. Ordynacja mieszana lub większościowa związałaby bardziej kandydatów z wyborcami,tzn.musieliby ich przekonać do swojej osoby.Dziś tą rekomendacją jest bycie na liście popularnej partii,to trochę mało. Sama zmiana ordynacji nie wystarczy, należałoby zmniejszyć ilość miejsc w parlamencie, co sprawiłoby że nie dostawałyby się tam osoby przypadkowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie sądzę, abyśmy się doczekali zmiany ordynacji. Taka jest zdecydowanie zbyt wygodna dla polityków. A przecież to oni decydują o metodzie liczenia głosów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

czyli wciąż ta sama mantra: zmiana ordynacji wyborczej, zmiana... ciekawe, czy się doczekamy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.