Do wybuchu doszło w niedzielę, około godziny 13.30, w czteropiętrowym bloku przy ulicy Ścigały, w jednej z dzielnic Katowic. Policja podejrzewa, iż najprawdopodobniej eksplodowały materiały wybuchowe, które znajdowały się w mieszkaniu jednej z ofiar – 50 letniego emerytowanego górnika strzałowego - podaje
interia.pl.
Przed tragedią policja dostała wezwanie do interwencji domowej pod ten adres, dzwoniła żona górnika, druga ofiara wybuchu. Małżeństwo już od jakiegoś czasu było w separacji, mężczyzna zaprosił żonę na święta. Według sąsiadów nad ranem między małżonkami rozpętała się kłótnia. W wybuchu ucierpiał także syn ofiar, jednak podczas wybuchu był w kuchni a jego rodzice w pokoju.
Straż pożarna i policja ewakuowała cały blok, pirotechnicy muszą przeszukać mieszkanie, piwnicę oraz samochód górnika, gdyż z relacji sąsiadów wiadomo, że interesowały go materiały wybuchowe
- stwierdza
tvn24.pl. Inspektor nadzoru budowlanego uznał, iż nie została naruszona konstrukcja budynku. Lokatorzy jeszcze dzisiaj będą mogli wrócić do swoich mieszkań.