Facebook Google+ Twitter

Wybudowany za 2,5 mln zł ośrodek turystyczny popada w ruinę

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-08-08 09:54

To miała być atrakcja turystyczna. Na razie jest sporą atrakcją dla wandali i złomiarzy, którzy dewastują ośrodek. Powybijane szyby, wyrwane okna i drzwi, zniszczone pomosty, rozkradziona kostka brukowa – tak wygląda ośrodek rekreacyjny nad potokiem Klikawa w Lewinie Kłodzkim. Turyści uważają, że to skandal

Cztery lata temu w kawiarni, tuż przy jednym z trzech zbiorników wodnych, można było napić się kawy, coli i piwa. Dzisiaj wszystkie budynki wybudowane przy zalewie są zdewastowane. Piaszczyste plaże zarosły chwastami, a z pomostów, przy których miały być kajaki, zostały same paliki.
– Miejsce jest przepiękne: wokół góry, czysta woda wprost z górskiego potoku. Jestem zdziwiona, że władze tej gminy nie wykorzystują takiego atutu – mówi Anna Maruszczyk z Poznania, która przyjechała na wakacje do pobliskiej Kudowy. – W głowie mi się nie może pomieścić, że nikt nie dba o ten teren, że budynki zostały zdewastowane, że wszystko jest zarośnięte zielskiem.
Zalew nad Klikawą zaczęto budować 10 lat temu. Kosztował 2,5 mln zł. Ponad 1,5 mln dała Unia Europejska. Trzy zbiorniki wodne, kawiarnia i hangar na kajaki mały być główną atrakcją turystyczną Lewina. Dlaczego nie są?

Poprzedniemu wójtowi Lewina, Jerzemu Cierczkowi, zabrakło czasu, żeby skończyć inwestycję. W 1998 roku urząd objął Bolesław Kędzierewicz.
– Już na pierwszej sesji powiedział, że nie bardzo wie, co można zrobić z trzema „dołkami dla żab”, bo tak nazwał zbiorniki – przypomina były wójt Cierczek. – A przecież w administracji jest zasada ciągłości władzy. Co oznacza, że inwestycje, które ja rozpocząłem, mój następca powinien doprowadzić do końca.
Próby dokończenia budowy wójt Kędzierewicz jednak podjął. Nad Klikawą pojawił się dzierżawca, który uruchomił kawiarnię. Niestety, nie na długo. Współpraca z nim podobno nie układała się dobrze. Władze gminy w 2005 roku wypowiedziały umowę. Oficjalny powód to zaległości podatkowe. Opuszczony i niezabezpieczony ośrodek szybko popadał w ruinę.
Kędzierewicz tłumaczy dzisiaj, że nie ma kolejnych inwestorów, którzy chcieliby wydzierżawić lub kupić teren.

– I nie sądzę, żeby szybko się zjawili. To są trzy sadzawki, a nie jeden duży zalew. Dlatego uważam, że to nieudana inwestycja – ocenia Kędzierewicz. – Te zbiorniki spełniają funkcję retencyjną. Wątpię, czy będą kiedykolwiek służyć rekreacji.
Zawiadomienie do prokuratury w sprawie zdewastowanego ośrodka złożyli radni Lewina. Ich zdaniem wójt nie zabezpieczył majątku gminy. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, przyjmując wyjaśnienia wójta, że dewastacja jest wynikiem problemów z przejęciem terenu od dzierżawcy. Udało się to dopiero po kilku miesiącach. Mimo tego, że minęły dwa lata, ośrodka dalej nikt nie pilnuje.
– Mieliśmy zapewnienia wójta, że zabezpieczy teren po przejęciu go od dzierżawcy. Jeśli tak się nie stało, to radni powinni nas o tym zawiadomić – mówi prokurator Daniela Mirowiecka.
Dopiero po naszej interwencji, rajcy Lewina zainteresowali się sprawą. Obiecali, że poinformują o niej prokuraturę. Sprawdzimy

Romuald Piela  / Fot. ROMUALD PIELA

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.