Facebook Google+ Twitter

Wydawca "Wprost": Spadają wpływy z reklam

Michał M. Lisiecki, prezes PMPG, właściciel i wydawc "Wprost" przyznaje, że afera taśmowa może przysporzyć kłopotów tygodnikowi. Istnieją obawy, że zniechęci nie tylko potencjalnych i stałych czytelników, ale spowoduje odwrót reklamodawców.

Logo Platformy Mediowej Point Group S.A. By Platforma Mediowa Point Group S.A. (Own work) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons / Fot. Platforma Mediowa Point Group S.A.Opublikowanie przez "Wprost" podsłuchanych rozmów czołowych polskich polityków i biznesmenów nie pozostaje bez wpływu na stabilność samego tygodnika. Jego pozycja i wizerunek na rynku dziennikarsko-wydawniczym oraz w obiegu medialnej informacji ulega czynnikom jakie zaistniały za sprawą ujawnionych materiałów. Afera "taśmowa" może zniechęcić nie tylko potencjalnych i stałych czytelników, ale powodować odwrót reklamodawców. To ostatnie byłoby najdotkliwszym ciosem dla równowagi ekonomicznej tygodnika. Wszak regularnie ogłaszały się tam największe krajowe marki, w tym uznane firmy z tradycjami i udziałem Skarbu Państwa, m.in.: KGHM Polska Miedź S.A., PKO Bank Polski, Poczta Polska, Polski Koncern Naftowy ORLEN Spółka Akcyjna (PKN Orlen), Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG). Pośród opublikowanych przez "Wprost" podsłuchanych rozmów można znaleźć zapisy związane z osobami, które reprezentują reklamowane firmy. Michał M. Lisiecki, prezes Platformy Mediowej Point Group, właściciela i wydawcy "Wprost" rozważa każdą ewentualność jaka może spotkać popularny tytuł: "Nie wiemy także, jak potraktują nas służby państwa, czy nie zrobią z wydawnictwa zorganizowanej grupy przestępczej. Czynników ryzyka jest więc wiele, ale nie traktuję tej sprawy wyłącznie biznesowo, nie patrzę tylko na wskaźniki." Nie wyklucza nawet możliwego bankructwa "Wprost".

Czarny scenariusz zdaje się być jedynie jednym z wariantów, które bierze pod uwagę wytrawny strateg ekonomiczny. Bądź co bądź, ostatni numer tygodnika sprzedał się znakomicie. 300 tysięcy egzemplarzy to niemal dwa razy więcej niż nakład poprzedniego wydania, które rozeszło się w ilości 163 tysięcy egzemplarzy. Dla porównania: w I kwartale 2014r. średni nakład wynosił 122 545 tysięcy egzemplarzy, a średnia sprzedaż zamykała się w liczbie 51 401 tysięcy egzemplarzy. Tymczasem podobnie jak w ubiegłym tygodniu pojawiły się sygnały o całkowitym wyprzedaniu tytułu wobec oczekiwań wielu chętnych zakupu pisma. Dodruku nie przewidziano zachęcając do kupna edycji cyfrowych. Tutaj znowuż zdarza się, że wirtualny system odmawia posłuszeństwa, zapewne z natłoku chętnych.

Prezes Lisiecki przewiduje dalszy wzrost zainteresowania tygodnikiem, chociaż daje się zauważyć pewne dysproporcje: "Nasz nakład więc bardzo mocno rośnie, ale spadają wpływy z reklam. Nie wiem, co będzie dalej, ale na dziś jest to nawet na plus." Jednakowoż tego rodzaju czynniki potrafią nieoczekiwanie objawić się w całym swoim dynamizmie na niekorzyść publikatorów: "PKN Orlen to jeden z naszych największych partnerów biznesowych, a prezes Krawiec to doskonały menadżer, ale podjąłem to ryzyko biznesowe. Mamy więc pierwszych reklamodawców, którzy zrezygnowali, w tym korporacje międzynarodowe, które w swoich wartościach lubią być blisko rządu i boją się ewentualnych kłopotów." Niemniej wczorajszy komunikat PMPG głosi: "Na dzisiaj nie ma żadnych decyzji ze strony spółek z udziałem Skarbu Państwa ani innych klientów." Doświadczenie prezesa Lisieckiego w danej materii pozwala na dość optymistyczne prognozy: "Ze spółkami z udziałem Skarbu Państwa współpracujemy od dawna i możemy powiedzieć, że w swoich decyzjach biznesowych w sytuacja kontrowersyjnych są bardzo wstrzemięźliwie, kierując się nie chwilowymi emocjami, a długoterminową strategią."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Nieoczekiwany skutek uboczny? A może wkalkulowany w zyski?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po wielkiej zwyżce nastąpi gwałtowny spadek, bo ludzie teraz kupują Wprost jak Fakt - czytelnik uwielbia ploty, sensacyjki, brudy i "kupę gruzów".
Takiego napięcia nie da się długo utrzymać, a spór Latkowskiego z Karnowskimi rozpoczął osobiste między tymi panami targanie po szczękach i włóczenie po sądach. To już nie będzie zachęcające ani dla przeciętnego czytelnika, ani dla reklamodawców.
Kryminalna przeszłość pana Latkowskiego... konkurent ujawnił, nagłośnił i przykleiło się stare g... do błyskotliwej postaci naczelnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.