Pozycja materiału w rankingach:
Znane wydawnictwa rozpoczęły wojnę z nielegalnie kserowanymi i rozpowszechnianymi publikacjami. Po prośbach do rektorów i kontrolach policji, przyszedł czas na detektywów.
Pierwszym krokiem jaki podjęły oficyny wydawnicze było rozesłanie do rektorów uczelni wyższych e-maili z ostrzeżeniami. Niestety, nie przyniosły one większego skutku. Kolejnym było powołanie Grupy Walczącej o Przestrzeganie Prawa na Uczelniach w której skład weszły, m. in. Wydawnictwo Naukowe PWN, LexisNexis, C.H. Beck, Scholar, Wolters Kluwer i Universitas. Zobacz także:
Artykuły
(45)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.70)
Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Jenner 28.12.2010 16:29
Nasze władze oświatowe znalazły prostszy i mniej kosztowny sposób: link
Marta Jenner 28.12.2010 16:28
Panie Tomku,
przypomnę, że w Polsce mamy tzw. obowiązek szkolny, narzucony przez Ustawę z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty i Ustawę z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Ustawa stanowi, że:
"1. Nauka jest obowiązkowa do ukończenia 18 roku życia.
2. Obowiązek szkolny dziecka rozpoczyna się z początkiem roku szkolnego w tym roku kalendarzowym, w którym dziecko kończy 7 lat, oraz trwa do ukończenia gimnazjum, nie dłużej jednak niż do ukończenia 18 roku życia."
I jak na razie prawodawca nie zwalnia z obowiązku szkolnego biednych, ergo - zaniechanie nauki przed 18 rokiem życia jest łamaniem prawa.
W Wielkiej Brytanii szkoła zapewnia podręczniki, zeszyty i wszystkie przybory do nauki.
http://londyn.gazeta.pl/londyn/1,85424,4530818.html
Tomasz Osuch 28.12.2010 13:26
Kapitalizm jest. Nie stać kogoś, to niech się nie uczy - tak to dziś niestety wygląda, chyba, że ktoś chce się uczyć łamiąc prawo jednocześnie. Albo w lewo, albo w prawo. Trzeba się było decydować 20 lat temu - państwo socjalistyczne z darmowymi lub tanimi książkami, albo kapitalizm, gdzie cenę ustala rynek lub wydawca.
Marta Jenner 28.12.2010 12:35
Zgadzam się z przedmówcami, a zwłaszcza z panem Mariuszem. Dostępność podręczników w bibliotekach uczelnianych przypomina niekiedy czasy średniowiecza - jeden egzemplarz przykuty łańcuchem do pulpitu i gromadka studentów, przebierających niecierpliwie nogami w oczekiwaniu na swoją kolej... Nie wyobrażam sobie czytania ze zrozumieniem ani robienia notatek w tych warunkach.
A podręczniki szkolne? Komplet dla gimnazjalisty kosztuje kilkaset złotych, do tego ciągłe manipulacje przy podstawie programowej sprawiają, że podręczniki się dezaktualizują i uniemożliwiają korzystanie z używanych książek.
Mariusz Orłowski 28.12.2010 12:00
W prawie autorskim są określone normy co do powielania utworów bez zgody właścicieli praw, najczęściej można zgodnie z prawem skopiować do 10 % utworu i używając tego cytatu gdziekolwiek należy wskazać źródło. Tak więc ksero podręcznika bez stron tytułowych to łamanie prawa autorskiego. I "na własny użytek" nie można powielać utworów, każde mp3, każdy film czy książka skopiowane czy posiadane to złamanie praw autorskich. Na własny użytek można zgodnie z prawem odtwarzać legalnie posiadane utwory, tzn. np. oglądać film ze znajomymi lub puścić na swoich imieninach muzykę z płyty. Ale gdy zrobi się to samo, bez zgody posiadacza praw autorskich, na kole gospodyń domowych, w szkolnym przedstawieniu, itp. to już nie będzie "na własny użytek". Wówczas kluczowym jest czy odtwarzając to coś mamy z tego jakiekolwiek korzyści finansowe, jeśli np. użyjemy muzyki w amatorskim przedstawieniu teatralnym, na które wstęp jest płatny to bezwzględnie łamiemy prawo.
Małgorzata Osowiecka 17.12.2010 23:40
Kserowanie całości lub części książki nie jest zgodne z prawem - to pewne. Ale istnieje artykuł z Ustawy o prawie autorskim, co do kserowania NA WŁASNY UŻYTEK. Wtedy można. Tylko jak skontrolować ten "własny użytek"? ;)
zniesmaczony 17.12.2010 00:58
Nie. Prawo autorskie mówi, że kopiowanie całości lub fragmentu jest przestępstwem.
Patrycja Fiećko 16.12.2010 19:11
Tylko, że przestępstwem jest ksero całego podręcznika:) bez pierwszej strony już nie jest kompletny... albo można kserować rozdziałami...
Dooobra Baca . 16.12.2010 11:08
osobiście uważam że sami są sobie tego winni.
kręci się lody czy to na uczniach czy studentach. mam dziecko w 1 klasie szkoły podstawowej. wydatek na książki rzedu pow 300 zł jest nie do pomyślenia. do tego ich waga !!!!!!!!!!
KSERUJMY PODRĘCZNIKI !!!
Mariusz Orłowski 16.12.2010 00:24
Nie da rady skończyć studiów bez robienia nielegalnych ksero, w bibliotekach książek brak lub za mała liczba egzemplarzy (i są wypożyczone), w księgarniach lektur brak lub mają horrendalne ceny, w dodatku nie ma czasu aby szukać każdej pozycji miesiącami. To efekt tego jak się traktuje książki po upadku komunizmu w Europie - biblioteki polikwidowane, punkty informacji naukowej polikwidowane, a ceny książek podwyższone (niedotowane ale zavatowane). Nastawienie państwa na czerpanie finansów z książek to obłęd, to przynosi doraźne niewysokie korzyści (niewysokie bo się rozwija czarny rynek), a na dłuższą metę to strata dla kraju gdyż książka jest podstawą rozwoju nauki i kultury, i jej tanie wydawanie czy dotowanie owocuje lepiej wyedukowanym społeczeństwem w przyszłości. Owszem, w niektórych krajach cywilizowanych książki są drogie i jest przestrzegane tam prawo autorskie ale za to tamtejsze biblioteki posiadają co się chce i ile potrzeba (np. w Skandynawii, gdzie nawet pod dom biblioteki autobusowe podjeżdżają i można z tych bibliotek obwoźnych zamówić wszystko, bo wszystko jest w magazynie - księgozbiorze centralnym). Polityka książkowa jest w Polsce do odbytu.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +3615)