Facebook Google+ Twitter

Wydawnictwa idą na wojnę z ksero podręczników. Zatrudnią detektywów

Znane wydawnictwa rozpoczęły wojnę z nielegalnie kserowanymi i rozpowszechnianymi publikacjami. Po prośbach do rektorów i kontrolach policji, przyszedł czas na detektywów.

 / Fot. Wikipedia, Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0Pierwszym krokiem jaki podjęły oficyny wydawnicze było rozesłanie do rektorów uczelni wyższych e-maili z ostrzeżeniami. Niestety, nie przyniosły one większego skutku. Kolejnym było powołanie Grupy Walczącej o Przestrzeganie Prawa na Uczelniach w której skład weszły, m. in. Wydawnictwo Naukowe PWN, LexisNexis, C.H. Beck, Scholar, Wolters Kluwer i Universitas.

Jak informuje gazetaprawna.pl kolejnym pomysłem wydawnictw na walkę z piractwem książkowym była współpraca z policją. W Rzeszowie skontrolowano klika punktów ksero, gdzie znaleziono ok. 400 kopii podręczników gotowych do sprzedaży. W ostateczności oficyny zdecydują się na wytaczanie procesów cywilnych.

Decydującym krokiem jaki zrobiły oficyny wydawnicze, było wynajęcie agencji detektywistycznej. Celem detektywów jest wytropienie kto i gdzie nielegalnie kopiuje wydawnicze publikacje. Większość z oficyn już podjęła współpracę z gdańskim biurem, inne zrobią to w najbliższym czasie. - Mamy przeprowadzać kontrole internetu i wyszukiwać nielegalnie rozprowadzane e-booki. Ale będziemy także kontrolować punkty xero, w których często na masową skalę sprzedaje się wcześniej już skopiowane i obindowane publikacje naukowe - mówi Marek Kabat z biura detektywistycznego.

Jak wynika z raportu o polskim rynku książki, przygotowanego na ubiegłoroczny Kongres Kultury Polskiej, straty wydawnictw, wynikające z nielegalnego kserowania i rozpowszechniania ich publikacji, sięgają 9 mln zł.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Nasze władze oświatowe znalazły prostszy i mniej kosztowny sposób: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomku,
przypomnę, że w Polsce mamy tzw. obowiązek szkolny, narzucony przez Ustawę z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty i Ustawę z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Ustawa stanowi, że:
"1. Nauka jest obowiązkowa do ukończenia 18 roku życia.
2. Obowiązek szkolny dziecka rozpoczyna się z początkiem roku szkolnego w tym roku kalendarzowym, w którym dziecko kończy 7 lat, oraz trwa do ukończenia gimnazjum, nie dłużej jednak niż do ukończenia 18 roku życia."
I jak na razie prawodawca nie zwalnia z obowiązku szkolnego biednych, ergo - zaniechanie nauki przed 18 rokiem życia jest łamaniem prawa.
W Wielkiej Brytanii szkoła zapewnia podręczniki, zeszyty i wszystkie przybory do nauki.
http://londyn.gazeta.pl/londyn/1,85424,4530818.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kapitalizm jest. Nie stać kogoś, to niech się nie uczy - tak to dziś niestety wygląda, chyba, że ktoś chce się uczyć łamiąc prawo jednocześnie. Albo w lewo, albo w prawo. Trzeba się było decydować 20 lat temu - państwo socjalistyczne z darmowymi lub tanimi książkami, albo kapitalizm, gdzie cenę ustala rynek lub wydawca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z przedmówcami, a zwłaszcza z panem Mariuszem. Dostępność podręczników w bibliotekach uczelnianych przypomina niekiedy czasy średniowiecza - jeden egzemplarz przykuty łańcuchem do pulpitu i gromadka studentów, przebierających niecierpliwie nogami w oczekiwaniu na swoją kolej... Nie wyobrażam sobie czytania ze zrozumieniem ani robienia notatek w tych warunkach.
A podręczniki szkolne? Komplet dla gimnazjalisty kosztuje kilkaset złotych, do tego ciągłe manipulacje przy podstawie programowej sprawiają, że podręczniki się dezaktualizują i uniemożliwiają korzystanie z używanych książek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W prawie autorskim są określone normy co do powielania utworów bez zgody właścicieli praw, najczęściej można zgodnie z prawem skopiować do 10 % utworu i używając tego cytatu gdziekolwiek należy wskazać źródło. Tak więc ksero podręcznika bez stron tytułowych to łamanie prawa autorskiego. I "na własny użytek" nie można powielać utworów, każde mp3, każdy film czy książka skopiowane czy posiadane to złamanie praw autorskich. Na własny użytek można zgodnie z prawem odtwarzać legalnie posiadane utwory, tzn. np. oglądać film ze znajomymi lub puścić na swoich imieninach muzykę z płyty. Ale gdy zrobi się to samo, bez zgody posiadacza praw autorskich, na kole gospodyń domowych, w szkolnym przedstawieniu, itp. to już nie będzie "na własny użytek". Wówczas kluczowym jest czy odtwarzając to coś mamy z tego jakiekolwiek korzyści finansowe, jeśli np. użyjemy muzyki w amatorskim przedstawieniu teatralnym, na które wstęp jest płatny to bezwzględnie łamiemy prawo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kserowanie całości lub części książki nie jest zgodne z prawem - to pewne. Ale istnieje artykuł z Ustawy o prawie autorskim, co do kserowania NA WŁASNY UŻYTEK. Wtedy można. Tylko jak skontrolować ten "własny użytek"? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
zniesmaczony
  • zniesmaczony
  • 17.12.2010 00:58

Nie. Prawo autorskie mówi, że kopiowanie całości lub fragmentu jest przestępstwem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko, że przestępstwem jest ksero całego podręcznika:) bez pierwszej strony już nie jest kompletny... albo można kserować rozdziałami...

Komentarz został ukrytyrozwiń

osobiście uważam że sami są sobie tego winni.
kręci się lody czy to na uczniach czy studentach. mam dziecko w 1 klasie szkoły podstawowej. wydatek na książki rzedu pow 300 zł jest nie do pomyślenia. do tego ich waga !!!!!!!!!!

KSERUJMY PODRĘCZNIKI !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie da rady skończyć studiów bez robienia nielegalnych ksero, w bibliotekach książek brak lub za mała liczba egzemplarzy (i są wypożyczone), w księgarniach lektur brak lub mają horrendalne ceny, w dodatku nie ma czasu aby szukać każdej pozycji miesiącami. To efekt tego jak się traktuje książki po upadku komunizmu w Europie - biblioteki polikwidowane, punkty informacji naukowej polikwidowane, a ceny książek podwyższone (niedotowane ale zavatowane). Nastawienie państwa na czerpanie finansów z książek to obłęd, to przynosi doraźne niewysokie korzyści (niewysokie bo się rozwija czarny rynek), a na dłuższą metę to strata dla kraju gdyż książka jest podstawą rozwoju nauki i kultury, i jej tanie wydawanie czy dotowanie owocuje lepiej wyedukowanym społeczeństwem w przyszłości. Owszem, w niektórych krajach cywilizowanych książki są drogie i jest przestrzegane tam prawo autorskie ale za to tamtejsze biblioteki posiadają co się chce i ile potrzeba (np. w Skandynawii, gdzie nawet pod dom biblioteki autobusowe podjeżdżają i można z tych bibliotek obwoźnych zamówić wszystko, bo wszystko jest w magazynie - księgozbiorze centralnym). Polityka książkowa jest w Polsce do odbytu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.