Facebook Google+ Twitter

Wydłużamy procedurę, czyli oficjalne zaręczyny

Okres poprzedzający zawarcie związku małżeńskiego w kościele to ciągła bieganina i stres. Synod archidiecezjalny, obradujący obecnie w Poznaniu, wie w jaki sposób jeszcze bardziej wydłużyć całą procedurę.

fot. AKPA "Życie Warszawy" poinformowało, że poznański synod archidiecezjalny, kończący obecnie swoje prace, pragnie powrotu młodych ludzi do tradycji rodzinnych zaręczyn. Oświadczyny w gronie rodziców miałoby zacieśnić więzy pomiędzy przyszłymi małżonkami a ich rodzicami i pozwolić na lepsze przygotowanie się do sakramentu, a także ograniczyć zjawisko nierozsądnie podejmowanym decyzji. Zdaniem ks. Jana Gopłaka, przewodniczącego referatu prawnego i dyscypliny sakramentów Kurii Metropolitalnej w Poznaniu, młodzi ludzie, często zaślepieni miłością, rzadko liczą się ze zdaniem rodziców na temat swoich przyszłych partnerów życiowych. Duchowny krytycznie odniósł się do faktu, że dzisiaj zaręczyny to najczęściej "romantyczna kolacja we dwoje, podczas której mężczyzna oświadcza się swojej wybrance. Rodzicom właściwie jedynie oznajmia się ten fakt".

Zastanawiam się, co takiego dobrego ma przynieść propozycja synodu. Z doświadczenia znajomych (sama należę do tych, którzy sprawę załatwili po cichu) wiem, iż oficjalne zaręczyny to wciąż nierzadki obyczaj. Często dzieje się również tak, że po "romantycznej kolacji we dwoje", młodzi organizują przyjęcie zaręczynowe z udziałem przyszłych teściów. Biorąc pod uwagę fakt, iż w Polsce wciąż panuje zwyczaj organizowania dużych, hucznych wesel, finansowanych przeważnie przez rodziców, rodzinnych posiedzeń w okresie pomiędzy ustaleniem daty ślubu a zawarciem związku raczej nie brakuje. Dołóżmy do tego jeszcze obowiązkowe, oficjalne zaręczyny z odpowiednią oprawą, w szale załatwiania dokumentów, ustaleń weselnych, które niejednokrotnie urastają do rozmiarów przy których należałoby się zastanowić, czy forma nie zaczyna powoli przerastać treści.

W całym pomyśle przeszkadza mi dążenie do schematyzacji pewnych ważnych spraw, brakuje natomiast miejsca na autentyczność i przeżywanie tego ważnego w życiu człowieka momentu na swój własny sposób - tak po stronie młodych, jak i ich rodziców. Nie sądzę, by o jakości relacji rodzic - dziecko miał decydować sposób, w jaki ci pierwsi dowiadują się o planowanym małżeństwie. Stwierdzenie, jakoby powrót do tradycji rodzinnych zaręczyn miał nie tylko zbliżyć do siebie dwa pokolenia, ale również pomóc w uniknięciu ewentualnych pomyłek zaślepionych szałem miłości młodych, uważam za lekko chybione - zakrawa mi to bowiem na założenie, że kura jest zawsze mądrzejsza od jajka, a nie zapominajmy, że obecnie na ślubnym kobiercu stają często osoby trzydziestoletnie, które mają za sobą już kilka lat samodzielnego życia, a podejmowanie decyzji nie jest dla nich czymś nowym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ja tam bym uciekła z wrzaskiem :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja jednak jestem za takimi tradycyjnymi zaręczynami, ma to swój mimo wszystko niebanalny urok. Za chwilę się okaże że pierścionek zaręczynowy to przeżytek i zastąpimy go nową spinką do włosów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pomisył z oficjalnymi zaręczynami jest już przegięciem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.