Facebook Google+ Twitter

„Wygnańcy” – w kręgu kluczy bez domów

Wiek XX nosi piętno barbarzyństwa z powodu zapaści kultury. Ma ona wymiar ogólnoludzki i jednostkowy. Dowodów nie brak na kartach historii. Przynosi je też nagrodzona przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego książka Jana M. Piskorskiego.

Jan M. Piskorski, Wygnańcy. Przesiedlenia i uchodźcy w dwudziestowiecznej Europie, Warszawa 2010. / Fot. Okładka książkiKsiążka Jana M. Piskorskiego „Wygnańcy”, która ukazała się w 2010 roku w Państwowym Instytucie Wydawniczym, to opowieść o stuleciu masowych deportacji, ewakuacji, uchodźstwa, o najważniejszym doświadczeniu dwudziestowiecznej Europy - zjawisku, które dotyczy każdej rodziny współczesnej. W pamięci każdej z nich tkwią wspomnienia nieraz makabryczne, jakich nie przekazuje się zbyt wcześnie najmłodszym pokoleniom. Przemoc, agresja, strach, upokorzenie, strata najbliższych, głód, gwałt, mord, samobójstwo to szereg doświadczeń, aż nazbyt częstych na mapie Europy dwudziestowiecznej, by indywidualne cierpienie mogło otrzymać należytą uwagę i zadośćuczynienie. Autor, mimo że pojedyncze nieszczęście ginie w morzu zła, pochyla się nad osobistymi historiami swoich bohaterów.

Opowieść Piskorskiego o przesiedleniach, migracjach dobrowolnych i przymusowych jest prezentacją okresu wyjątkowo pod tym względem wyróżnionego w dziejach. Chociaż w przeszłości miały miejsce wędrówki ludów, najazdy armii i band, przemierzających Europę wzdłuż i wszerz, praktyka kolonialna, to w wieku XX nastąpiła eskalacja zjawiska na ogromną skalę, do czego przyczynił się rozkwit nacjonalizmów i przytępienie moralne. Totalne wojny w pierwszej połowie stulecia długo zbierały swoje żniwo i trwale odbiły się w świadomości ludzkiej.

Na kartach książki Piskorskiego znaleźć można konkretne ludzkie historie. Do tych faktów, związanych z życiem osób, zaliczanych do bezimiennego tłumu, o jakim zwykło się pisać w opracowaniach naukowych w kategoriach bezosobowych. Dokumentalność publikacji jest ewidentnie oczywista, ale wartość autentyzmu wzmacnia bogaty zbiór fotografii, ilustrujących konkretne zdarzenia i ich bohaterów. Zdjęcia stanowią integralną egzemplifikację omówionego w książce zjawiska. Naukowość historycznego wywodu potwierdza oparcie na wielu źródłach, wykazanych w bogatej bibliografii, w tym literatury obcojęzycznej. Sam kształt owej wielostronicowej listy lektur uświadamia, że problem wysiedleń miał wymiar globalny.

Na uwagę zasługuje motto poetyckie – wiersz Tadeusza Różewicza „Mars”. Jest to zapis brutalnego wtargnięcia wojny w świat człowieka, co jest równoznaczne ze zdruzgotaniem dotychczasowego ładu humanistycznych wartości. Mimo że książka „Wygnańcy” nie aspiruje do miana literatury pięknej, to jej autor daje wyraz świadomości, iż w XX wieku również literatura stała się dokumentem historii. Wiersze Różewicza w znamienny sposób odzwierciedlają doświadczenia wpływu realiów wojenno-obozowych na psychikę człowieka.

przychodzi Mars
czerwony miecz
napełnia pokój
ogniem

Metaforyczny obraz nabiera znamion symbolicznych. Odnosi się do wszystkich przedstawionych w książce historii. Zarejestrowane one zostały na szerokim tle czynników, odpowiedzialnych za wykorzenienie i bezdomność, co pozwala wyraźnie dostrzec przyczyny, uwarunkowania problemu. Na marginesie warto zauważyć, że wywodom historycznym autora patronują także inne odwołania do literatury. Bez wątpienia również sposób ujęcia rozważań ma walory artystyczne.

Wygnańcy to wielka rzesza ofiar historii. Piskorski podaje, że w środkowej i wschodniej części kontynentu z trudem przyszłoby nam znalezienie rodziny niedotkniętej przymusowymi przesiedleniami. Akcentuje, że problem nie zakończył się wraz z II wojną światową, kiedy Europę przemierzały armie i bandy, pozostawiające po sobie ruiny, zgliszcza, a także „trudną do oszacowania liczbę zgwałconych i zamęczonych kobiet”. Przypomina, że jeszcze 15 lat po wojnie tysiące ludzi marniało w obozach, gdyż nie mieli dokąd się udać. Uprzytamnia, iż „wbrew początkowemu przesadnemu i zdecydowanie ahistorycznemu optymizmowi świat po 1989 roku, po zakończeniu zimnej wojny, wcale nie stał się bardziej bezpieczny, a zagrożenie wybuchem nagłego konfliktu, nawet jeśli nie na skalę globalną, bynajmniej nie znikło”.

Symbolicznym elementem ludzkich losów, opisywanych w książce są dla autora klucze do pozostawionych czy porzuconych domów. Autor uznał, że właśnie klucze to „nieodłączny komponent wspomnień uchodźczych”, dlatego nadał im w swej pracy funkcję lejtmotywu, a także klamry kompozycyjnej – otwierają one i zamykają książkę. Zachowane klucze mają status dokumentu – świadectwa utraty rodzinnych domów. Niekiedy zostały we wspomnieniu – zagrabione wraz z własnością przez najeźdźców.

Książka stanowi podsumowanie ubiegłego wieku. Pojawia się na progu XXI stulecia niby memento, by w przyszłości historia nie przybrała kształtów równie tragicznych i absurdalnych. Autor podkreśla, że: „współcześni Europejczycy zbyt łatwo zapominają, że doświadczenie wymuszonego uchodźstwa na skalę masową jest zjawiskiem pierwotnie europejskim, nie inaczej niż doświadczenia kominów Auschwitz i śniegu gułagów”. Nie bez racji zwraca uwagę na nieuzasadnione poczucie wyższości eurocentrycznych postaw, zapominających o tym, że Europa może być sama dla siebie największym zagrożeniem. „Buduje – zauważa historyk – coraz liczniejsze muzea ofiar z przeszłości, odwracając się od ofiar współczesnych”.

Autorskich refleksji, nauk, wypływających z doświadczeń XX wieku, trudno nie przecenić, dlatego ze szczególną uwagą warto się w nie wczytać. Wśród nich w końcowym rozdziale pojawia się znacząca przestroga: „Historia nie gra w otwarte karty, najczęściej lekceważąc zamierzenia tych, którym się zdaje, że ją rozumieją i tworzą”.

------
Jan M. Piskorski, Wygnańcy. Przesiedlenia i uchodźcy w dwudziestowiecznej Europie, wydanie I, Wydawnictwo PIW, Warszawa 2010, s. 340.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.