Facebook Google+ Twitter

WYGRAĆ ZE SOBĄ

Od 8 lipca 1996 roku jestem funkcjonariuszem celnym. Jestem dumny iż pokonałem chorobę, jestem funkcjonariuszem celnym i pierwszym gdynianinem wicemisterem wolontariatu nie jest to moje ostatnie słowo.

podkomisarz celny Zygmunt Meller / Fot. własneOd 8 lipca 1996 roku jestem funkcjonariuszem celnym. Początkowo pełniłem służbę w Urzędzie Celnym w Gdyni, Oddziale Celnym Baza Kontenerowa. Moim obowiązkiem była praca na różnych stanowiskach. Dużo wiedzy czerpałem od kolegów i koleżanek oraz mojego ojca Zygmunta Meller emerytowanego funkcjonariusza celnego. Pełniłem służbę czterozmianową w tzw. dozorze (12 godzin) a w tym odprawy towarów, rewizje celne, pobieranie próbek towaru, odprawy statków (pasażerów i załogi), przyjmowanie deklaracji skróconych itp. Pracowałem również w ewidencji potwierdzając wywóz towarów odprawionych wewnątrz kraju. Pod koniec mojej pracy na oddziale zajmowałem się odprawami czasowymi, składem celnym, uszlachetnianiem czynnym i biernym. Jak minęło 10 lat zostałem przeniesiony do Izby Celnej w Gdyni w ramach planu operacyjnego jako II instancji (po likwidacji Głównego Urzędu Ceł). To była prawdziwa szkoła bowiem kontrole obejmowały szeroki zakres wiedzy, w tym walka z ewentualną korupcją. Było to duże wyzwanie szczególnie wtedy kiedy byłem Naczelnikiem Wydziału Kontroli Wewnętrznej mimo młodego wieku. Nie żałuję gdyż dzięki temu zdobyłem stopień podkomisarza celnego w korpusie oficerów młodszych. Podczas mojej pracy zaocznie skończyłem studia magisterskie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim z teologii, podyplomowo handel zagraniczny na Uniwersytecie Gdańskim. Wkrótce minie 20 lat mojej pracy. No i mam już skończone 40 lat życia. Praca często była stresująca i wyczerpująca ale dawała i daje mi dużo satysfakcji. Być oficerem Służby Celnej brzmi dumnie. Na kurs oficerski jechałem 2 dni po pogrzebie ojca. W roku 2013 w październiku doznałem krwiaka rozległego mózgu z utratą przytomności. Dzięki gdyby nie interwencja mojej przełożonej, a w konsekwencji zawiadomienie rodziny â moje życie zostało uratowane. Przeszedłem przez trepanację czaszki, usunięcie krwiaka, śpiączkę farmakologiczną. Bardzo sobie chwalę opiekę Szpitalu Wojewódzkim w Gdańsku. Później czekała mnie jeszcze rehabilitacja w Szpitalu Miejskim w Gdyni. Wyszedłem zatem śmierci. Rehabilitacja i leczenie odniosło swój skutek. Choć przyznam iż leczenie kosztowało mnie pobrania nawet kredytów. No cóż taka nasza służba zdrowia .i ubezpieczenia. Szkoda, że nie mogłem tego opisać w Obliczach Monety do których pisałem i zostałem nagrodzony Medalem Św. Mateusza w ramach duszpasterstwa. Mam na swoim koncie trzy dyplomy Dziennikarza Obywatelskiego Roku w kategoriach News Lokalny, Kultura i Styl Życia (wiadomości24.pl). Lekarze moją wygraną z chorobą nazywali siłą życia albowiem nie dawano mi dużych szans. Ja postanowiłem walczyć i wystartowałem w pierwszej edycji ogólnopolskiego konkursu Mister Wolontariatu 2015. Przeszedłem eliminacje i podczas finału w Płocku otrzymałem pomimo, iż nie byłem tak silny jak kiedyś wysokie trzeciego miejsce. Nie byłem zadowolony, ale jak sobie uświadomiłem, że pokonałem setki kandydatów to byłem z siebie dumny (dyplom, puchar). Postanowiłem pomagać innym i w tym się realizować. Powrót do pracy też dał mi satysfakcję - także można wygrać nawet z ciężką chorobą. Dodatkowo działam w Gdyńskiej Rodzinie Katyńskiej i otrzymałem medal za swoją postawę. Brat mojego dziadka ze strony matki wybitny sportowiec por. Konstanty Pietkiewicz zginął w Charkowie. Kocham swoją pracę w Służbie Celnej i mam nadzieję, iż dalej będę się w niej realizował oraz udzielał dobroczynnie. Jestem dumny iż pokonałem chorobę, jestem funkcjonariuszem celnym i pierwszym gdynianinem wicemisterem wolontariatu nie jest to moje ostatnie słowo. Dziękuję za wszystko Bogu i życzliwym osobom.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Najgorsze, że moja choroba niekiedy skutkowała zachwianiem równowagi. W domu raz upadłem i złamałem rękę w barku ze zwichnięciem. Znowu operacja........rehabilitacja....było już lepiej, a teraz mam trudności z ręcznym pisaniem... może minie samo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ZZ PAC W GDYNI

Komentarz został ukrytyrozwiń

zapomogi nie dostałem bo nie mam faktur za leczenie. Cóż moja wina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

czytajcie www.celnicy.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dramatyczna historia z dużą dawka optymizmu. Brak akapitów utrudnia czytanie…

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.