Facebook Google+ Twitter

Wygraj zaproszenia na spektakl "Shirley Valentine" w Teatrze Jaracza w Łodzi

Mamy dla Was niespodziankę - dwa podwójne zaproszenia na spektakl "Shirley Valentine" w Teatrze Jaracza.

Krystyna Janda w roli Shirley Valentine / Fot. mat. organizatoraW jednym z artykułów informowaliśmy, że 16 października o godz. 19 i 17 października o godz. 17, w Teatrze im. Jaracza w Łodzi w sztuce "Shirley Valentine" wystąpi Krystyna Janda. Mamy dla Was niespodziankę - dwa podwójne zaproszenia na spektakl "Shirley Valentine" w Teatrze Jaracza (po jednym na każdy dzień).


Co zrobić, by je wygrać? Nic prostszego - napiszcie w komentarzach, jakie macie pomysły i sposoby radzenia sobie z nudą i codzienną monotonią.

Ogłoszenie wyników 9 października.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Piotr Ambroszczyk
  • Piotr Ambroszczyk
  • 01.11.2010 01:40

Pomysły na radzenie sobie z codzienną monotonią i nudą..
Ujmę to tak: jeśli w nas jest dużo optymizmu i chęci do życia, to nuda oraz monotonia występuje bardzo rzadko.. Człowiek, który potrafi się cieszyć tym, że istnieje, że jest w stanie otworzyć się nie tylko na zgiełk i chaos wywołany postępem cywilizacyjnym, ale i na zwykłe doznania, tak bardzo ważne, jakimi są świadomość otaczającego nas piękna natury, na kontakt z przyrodą, na korzystanie z jej darów...
Czasem mam tak, że idę na spacer do ogrodu botanicznego, zamykam oczy, i staram się wchłonąć tą energię którą dostajemy a o której zapominamy...
Wracając do tematu.. jeśli potrafimy myśleć pozytywnie, gdy problemy są przez nas rozwiązywane a nie "przywiązywane jak kula u nogi z którą trzeba już cały czas chodzić" to i łatwo o wymyślanie rzeczy które nudę i monotonię rozwieją ;)
jest tyle rzeczy które można robić.. jazda na rowerze, rolkach, bieganie, spacery, słuchanie muzyki, jeśli ktoś lubi to gry zespołowe... (ja czasem lubię pograć w kości.. ale tak na żywo - polecam na wieczory)
czasem wręcz trzeba oderwać się od całego zgiełku elektronicznego i wyjrzeć przez okno, spojrzeć na chmury, pomyśleć, czasem zapomnieć...
Nie tylko oglądać TV, ale wyjść z tego domu , posłuchać muzyki w filharmonii, obejrzeć spektakl w teatrze, lub film w kinie...
Niestety zapominamy o tym w natłoku codziennych spraw, tej gonitwy za pieniądzem... Czas mija szybko, i czasem tylko uświadamiamy sobie, że tak naprawdę takie "szybkie" życie nie daje nam radości.. nie wiemy co ze sobą zrobić w wolnych chwilach bo ciągle gdzieś się spieszymy...
I ja czasem tak się wszędzie spieszę :) a teraz pomyślałem o tym, by wybrać się do teatru z dziewczyną, bardzo lubię do niego chodzić, a tak rzadko to robię... i czy wygram zaproszenie czy nie i tak w planach mam takie wyjście :) miałem po prostu ochotę coś tutaj napisać. może ktoś przeczyta i mu to pomoże w organizacji wolnych chwil..
pozdrawiam wszystkich - Piotrek
Trochę się rozpisał

Komentarz został ukrytyrozwiń
wiolka
  • wiolka
  • 10.10.2010 13:29

Tak tutaj: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam, ale czy podano już gdzieś wyniki?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • b m
  • 08.10.2010 22:59

Wydaje mi się, że można z nudą walczyć, można wojować z monotonią - jednak są one nieodzownym elementem naszego życia. Dzięki takim stanom potrafimy cieszyć się najmniejszym drobiazgiem, dostrzegać naturalnie dawkowane szczęście. Cóż to byłaby za egzystencja nie przerywana nudnymi momentami "odpoczynku". Więc siedzę tu znudzony jak mops i czekam na chwilę radości jaką bez wątpienia będzie czas spędzony z Krystyną Jandą.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Dawid
  • Dawid
  • 08.10.2010 19:13

Kiedy do mojego życia wkrada się nuda i monotonia wtedy chowam się w swoim małym intymnym świecie, w którym jestem tylko ja. W tym świecie zameldowanych jest na stałe kilku moich przyjaciół, do których należą ukochane płyty, książki, fotografie, często mokre od łez. Lubię w tym moim świecie tkwić całymi dniami, aż do czasu kiedy niespożyte pokłady energii zapalą czerwone światełko. Wtedy chowam swoich przyjaciół w sekretne miejsce i wkraczam do innego świata, tego dużego i z pewnością już nie intymnego. W tym dużym świecie czekają na mnie inni przyjaciele, ponoć stworzeni z gliny, czyli tacy jak ja. Z nimi spotykam się by rozmawiać, śmiać się, pójść do teatru, kina, filharmonii. To jest to, co kocham. Teatr jest moją największą pasją, a możliwość obcowania z nim powoduje, że słowa "nuda" i "monotonia" znikają. Są też tacy ludzie, którzy powodują, że te słowa potrafią zniknąć na bardzo długo. Do takich osób z pewnością należy Krystyna Janda. Jej osobowość rozjaśni każdą troskę. Poprzez swój wdzięk, smutki osób, które mają do czynienia z tak barwną kobietą odchodzą w zapomnienie. Jej pojawienie się na scenie powoduje, że wkracza się do zupełnie innego świata, świata teatru na najwyższym poziomie. Teatr jest najlepszym oddechem dla ludzi, którzy duszą się monotonią, a ona niestety bardzo często daje mi popalić. Kiedy dowiedziałem się, że Krystyna Janda przyjedzie do Łodzi byłem akurat w tym swoim malym, intymnym świecie, w którym bardzo często towarzyszy mi właśnie twórczość tej niezywkłej kobiety. Później dowiedziałem się o tym konkursie i pomyślałem, że byłoby wspaniale wygrać takie zaproszenie. Zabrałbym wtedy bliską mi osobę na ten genialny spektakl i mógłbym z największą radością powiedzieć, że jest cudnie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Agnieszka G.
  • Agnieszka G.
  • 08.10.2010 13:30

Nuda ? Ale co to jest takiego ?! Nie znam tego słowa.
Gdyby jednak dopadła mnie jesienna melancholia, przepisuję sobie mocno dawkę Shirley Valentine w interpretacji Krystyny Jandy !!! Porcja świetnej rozrywki, ale także przemyśleń - gwarantowana !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Olga Zastocka
  • Olga Zastocka
  • 04.10.2010 19:01

Podobno inteligentni ludzie się nie nudzą. Długo zastanawiałam się czy to prawda, po jakimś czasie jednak postanowiłam zostawic ten "problem" w spokoju. Chyba sęk w tym,żeby starać się być dobrym,kontrolować moment kiedy człowiek zaczyna gnić w środku i szybko zatrzymywać ten proces, wówczas okazuje się,że dookoła nas jest mnóstwo pięknych ludzi . W takiej sytuacji nawet jeśli nuda i monotonia gdzieś tam czyhają w zakamarkach naszej codzienność to jest to na tyle daleki plan,że nie ma czasu,nie warto zwracać na to uwagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Małgorzata Dubiel
  • Małgorzata Dubiel
  • 04.10.2010 16:58

Wg mnie najważniejsze jest przeciągnięcie wroga na własną stronę ( w tym przypadku wspomnianą wcześniej nudę, melancholię i codzienną monotonię), albo inaczej, trzeba zawładnąć nimi zanim one zawładną nami i obdarzą iście depresyjnym nastojem.
Wszystko tkwi w mojej głowie i podejściu do rzeczy, przede wszystkim szukam dobrych stron...(jakkolwiek to brzmi), bo w brew pozorom istnieją. Weźmy na ten przykład taką nudę, która kojarzy się z czymś uciążliwym i nieznośnym, oczywiście w znalezieniu celu też jest metoda, ale równie dobrze można się z nią zaprzyjaźnić, zacząć się nią delektować i spojrzeć na nią jako 'nośnik' świętego spokoju - leżenie od góry brzuchem też może być fajne.
Co do monotonni, wydaje mi się że łączy się ona z czymś w rodzaju stabilizacji, jeśli co dziennie wykonuje te same czynności, czuję się względnie bezpiecznie.
Oczywiście nie mogę trwać długo w takim odrętwieniu (kwestia charakteru) i kiedy nawet nuda mi się znudzi ruszam z jeszcze większym zapałem podbijać świat i przełamywać codzienność.
Osobiście uważam, że gdyby nie szarość dnia nie doceniłabym większości kolorowych stron mojego życia, więc wszystko to ma jakiś cel i sens, a najważniejsze są proporcje!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miałam wiele obaw siadając do tego komentarza. Bałam się, że stworzę „potwora”, utwór żyjący własnym życiem, pełen rozedrganych myśli i banalnych zdań. Sztuka pisania jest przecież ogromnie trudna.
Nie należę do typu egzaltowanych nastolatek. Spotykam takie osoby dwa razy w tygodniu na zajęciach z historii sztuki: dziewczyny w za dużych swetrach, w zwiewnych spódnicach i glanach, w kolorowych bluzkach i z afrykańskimi bransoletami na przegubach. Punkówy krztuszące się do połowy wypalonymi papierosami i rozmarzone poetki mówiące językiem z filmów Bergmana. Wszystkie jednakowo nijakie w swej odmienności, tonące w kwiecistości własnej mowy, potykające się o swój bunt. Ja nie mam z tym problemu. Głęboko wierzę w definicję szczęścia podaną przez Leopolda Staffa:
„Między pieśnią przerwaną, a zbudzonym echem,
Falą i nagą stopą, co wnet się zanurzy,
Przyjściem listu i zdjęciem pieczęci z pośpiechem,
Pomiędzy zaproszeniem i rankiem podróży,
Między wzniesioną dłonią a owocem drzew
Śpi szczęście.”
I może to właśnie jest najlepszy sposób na nudę i codzienną monotonię: obserwowanie otaczające nas rzeczywistości z ciepłem i czułością. Odnalezienie w sobie umiejętności cieszenia się swoimi małymi radościami, takimi jak kubek gorącej herbaty, wieczór z przyjaciółmi, dobry spektakl czy książka, ponieważ to właśnie te drobiazgi, choć pozornie błahe, tworzą naszą codzienną egzystencję. Osobiście nie walczę z codziennością, staram się ją zaakceptować, a wtedy rutyna i nuda znikają same, ponieważ każdy kroczek w moim życiu staje się czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym. W końcu już Johannes Kepler powiedział: „Radość jest potrzebą, siłą i wartością życia.”
I właśnie takiego myślenia i sposobu życia pełnego bezpretensjonalnej radości życzę wszystkim! :)
Pozdrawiam,
Ewa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem na emeryturze, ale nie nudzę się, bo czas mi zbyt szybko ucieka. Zajecie u mnie uzależnione jest od pogody.Dzień słoneczny poświęcam na działkę i na prace w pasiece (przygotowanie do zimowania), dzień pochmurny , deszczowy - na dobrą lekturę, malowanie, porządki domowe, no i wieczorem , gdy nie ma mojego serialu lub programu publicystycznego albo tez sportowego w TV, to zasiadam do przeglądania stron internetowych . I tak włąśnie tu się znalazłem. Pozdrawiam, Tomasz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.