Oba zespoły rozpoczęły sobotnie spotkanie w optymalnych składach. Mimo dobrego początku i prowadzenia "Asty" 8:3, gospodarze szybko odrobili straty. Bydgoszczanie popełniali proste błędy w obronie, a na dodatek nie potrafili zebrać piłek z własnej tablicy. Znakomicie spotkanie rozpoczął
Bartosz Włuczyński, który już w 5. minucie miał na koncie 8 oczek. Pod koszem nikt z przyjezdnych nie mógł zatrzymać Adama Rajkowskiego. Astoria odpowiadała punktami
Doriana Szyttenholma, ale nie miał on wsparcia wśród kolegów i to gospodarze prowadzili 30:22
W drugiej odsłonie tego pojedynku Astoria znacznie poprawiła grę w obronie. Księżak miał spore problemy aby oddać rzut z czystej pozycji, goście tym czasem powoli zaczęli niwelować stratę do łowiczan. W 15. minucie po kolejnych punktach Doriana Szyttenholma "Asta" odzyskała prowadzenie (34:35), ale gospodarze nie zamierzali łatwo oddać pola rywalowi. Na szczęście punkty przestał zdobywać Włuczyński i mimo iż dalej na obu tablicach brylowali gospodarze, to Astoria schodziła na przerwę, prowadząc 44:52.
Trzecia kwarta miała podobny przebieg do poprzedniej, choć z minuty na minutę na parkiecie robiło się coraz bardziej nerwowo. Po części spowodowane to było decyzjami dwójki sędziowskiej, z którymi nie zgadzali się gracze Księżaka. Po obu stronach pojawiło się dużo przewinień, co wymuszało na trenerach zmiany i tu z lepszej strony pokazali się rezerwowi z Bydgoszczy. Pod koszem gości dobrze radził sobie
Patryk Rąpalski, ważne punkty zdobył też Filip Czyżnielewski. Przed finałową kwartą bydgoszczanie prowadzili 72:76.