Facebook Google+ Twitter

Wygrana BOT Skry Bełchatów z drużyną Wkręt-Metu Domexu

Zawodnicy BOT Skry Bełchatów pokonali w drugim półfinałowym meczu fazy play off Polskiej Ligi Siatkówki zespół Wkręt-Metu Domexu AZS Częstochowa 3:1. Z wyjątkiem pierwszego seta było to bardzo jednostronne spotkanie.

Po niezwykle emocjonującym pierwszym spotkaniu BOT Skry Bełchatów z zespołem Wkręt-Metu AZS Częstochowa, który rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku, kibice zgromadzeni w hali „Energia” liczyli, że kolejny mecz tych drużyn również dostarczy wielu wrażeń. Gospodarze nie zamierzali lekceważyć przeciwników, przyznając, że czeka ich kolejny trudny mecz. - Częstochowa gra swoją siatkówkę i ma swój styl gry. Jest to mocny zespół, którego należy się obawiać. Dziś zadecydowały błędy, AZS popełnił ich więcej, my popełniliśmy mniej, dlatego wygraliśmy - przyznał na oficjalnej stronie internetowej Skry Krzysztof Stelmach po zakończeniu pierwszego meczu półfinałowego. - Spotkanie z AZS kosztowało nas wiele sił i energii. Jestem pewien, że zdążymy zregenerować siły przed jutrzejszym pojedynkiem. Nie muszę dodawać, że jest on tak samo ważny, jak dzisiejsze spotkanie - dodał doświadczony kapitan bełchatowian.

Jednak w drugim spotkaniu, z wyjątkiem pierwszego seta, na parkiecie dominowali gospodarze. Mimo dobrego początku, zawodnicy Wkręt-Matu Domexu nie byli w stanie przeciwstawić się dobrze grającym siatkarzom Skry i przed kolejnymi półfinałowymi meczami fazy play off, przegrywają już 0:2.

Zapomnieć o porażce



Pierwszy set meczu należał jednak do Częstochowian, którzy starali się wyeliminować błędy, popełniane we wczorajszym spotkaniu. W zespole Skry doskonałe wrażenie sprawiał libero Krzysztof Ignaczak, uznany za najlepszego zawodnika tego pojedynku, który zdołał obronić nawet najtrudniejsze piłki. Zdecydowanie lepiej na zagrywce spisywał się Amerykanin Brook Billings. Na pierwszą przerwę techniczną podopieczni holenderskiego trenera Arie Brokkinga schodzili z pięciopunktowym prowadzeniem. Po powrocie na boisko nadal doskonale zagrywał Billings, a wszystkie akcje częstochowian udanie kończył Krzysztof Gierczyński. Bełchatowianie popełnili serię niewymuszonych błędów, na co szybko zareagował trener Daniel Castellani, po raz pierwszy prosząc o czas. Siatkarze Wkręt-Metu Domexu wykorzystywali każdą nadarzającą się okazję na powiększenie dorobku punktowego. Rozgrywający Skry Maciej Dobrowolski ustąpił miejsca na boisku Bartłomiejowi Nerojowi. Cały czas jednak utrzymywała się pięciopunktowa przewaga gości, a tuż przed kolejną przerwą częstochowianie zapisali na swoje konto kolejne oczko, dzięki skutecznemu atakowi Phila Eathertona. Po potrójnym bloku na Mariuszu Wlazłym stan seta wynosił 19:11 dla gości i na parkiecie pojawił się kapitan bełchatowian Krzysztof Stelmach. Na odwrócenie losów tej partii było już jednak za późno. Nieskutecznie grającego Wlazłego zmienił w końcówce Paweł Maciejewicz. Gospodarze desperacko próbowali odrobić straty, jednak częstochowianie kontrolowali wynik tej partii i zakończyli ją zwycięstwem 25:20.

Wyrównanie stanu spotkania



W drugiej odsłonie spotkania na boisku w zespole Skry pozostał doświadczony Krzysztof Stelmach. Początkowo gra toczyła się punkt za punkt. Po bloku Janne Heikkinena na Gierczyńskim, bełchatowianie zdołali odskoczyć na dwa oczka. Po przewie technicznej powiększyli swoją przewagę do sześciu punktów. Częstochowianie usiłowali doprowadzić do wyrównania, lecz aktualni mistrzowie Polski najwyraźniej otrząsnęli się po niespodziewanej porażce w pierwszej partii. Coraz lepiej wyglądała też gra Mariusza Wlazłego. Przy stanie seta 19:12 dla bełchatowian, trener Brokking poprosił o czas. Siatkarze Skry znakomicie spisywali się w grze obronnej, przeważali nad przeciwnikami w każdym siatkarskim elemencie. Daniell Castellani wprowadził serię zmian, dając szansę występu graczom rezerwowym. Na parkiecie ponownie pojawili się Neroj oraz Maciejewicz. Po mocnym ataku w wykonaniu starszego z braci Stelmachów, piłkę setową mieli tym razem bełchatowianie. Druga partia zakończyła się wysokim zwycięstwem gospodarzy (25:18), którzy tym samym doprowadzili do wyrównania stanu meczu.
Zawodnicy Skry Janne Heikkinen i Bartłomiej Neroj blokują atak Brooka Billingsa podczas drugiego meczu play off / Fot. Fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Rozbici goście



Kluczowym elementem w grze drużyny Skry była silna zagrywka, którą zawodnicy gospodarzy niemiłosiernie obijali ręce przyjezdnych. W zespole Częstochowy szwankowało przede wszystkim przyjęcie. W szeregi gości wkradała się coraz większa nerwowość. Bełchatowianie grali natomiast z dużą swobodą i na pierwszą przerwę techniczną w trzecim secie schodzili z dwupunktowym prowadzeniem. Kolejna faza tej partii przyniosła serię błędów siatkarzy Wkręt-Metu Domexu, w jednym ustawieniu stracili cztery oczka i przegrywali już 6:13. Ciężkie chwile przeżywał Marcin Wika, który mylił się raz za razem. Kibice, szczelnie wypełniający halę „Energia”, oglądali jednostronne widowisko. Skra skutecznie powiększała dorobek punktowy, przy drugiej przerwie technicznej prowadziła już 16:9, a tuż po niej niezwykle trudną zagrywką popisał się Wlazły. Daniel Castellani ponownie wysyłał na parkiet zawodników rezerwowych. Arie Brokking próbował odmienić losy tej partii dokonując zmiany na pozycji rozgrywającego. Andrzeja Stelmacha zastąpił Paweł Woicki, lecz nie zmieniło to obrazu gry. Częstochowianie wysoko przegrali tę partię 16:25 i o swoim występie będą chcieli z pewnością jak najszybciej zapomnieć.

Seria błędów częstochowian



Początek czwartej odsłony spotkania wskazywał, że Bełchatowianie zamierzają kontynuować zwycięską passę. Znakomicie w obronie spisywał się Krzysztof Stelmach, wszystkie ataki kończyli Janne Heikkinen i Mariusz Wlazły. Częstochowianie próbowali przeciwstawić się bardzo dobrej grze drużyny gospodarzy, kolejny punkt na ich konto trafił po asie serwisowym Andrzeja Stelmacha. W drugiej fazie tego seta Janne Heikkinen swoją silną zagrywką siał spustoszenie w szeregach gości, bezlitośnie męczył zwłaszcza Roberta Szczerbaniuka. Koledzy Fina nadal grali bezbłędnie i na drugą przerwę techniczną schodzili z ośmiopunktowym prowadzeniem. Po wznowieniu gry bełchatowianie nadal z wielką swobodą omijali blok częstochowian. Doskonałymi atakami popisywał się Piotr Gruszka, którego zawodnicy Wkręt-Matu Domexu nie byli w stanie zatrzymać. Siatkarze BOT Skry kontrolowali przebieg tego seta, zakończyli go wynikiem 25:00 i cały mecz wygrali w stosunku 3:1.

Skra Bełchatów - Wkręt-Met AZS Domex 3:1 (20:25, 25:18, 25:16, 25:18)


Składy zespołów:
Bot Skra Bełchatów: Maciej Dobrowolski, Mariusz Wlazły, Piotr Gruszka, Janne Heikkinen, Daniel Lewis, Evgeny Ivanov, Krzysztof Ignaczak (l) oraz Bartłomiej Neroj, Krzysztof Stelmach (c), Paweł Maciejewicz, Robert Milczarek

Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa: Krzysztof Gierczyński, Marcin Wika, Brook Billings, Andrzej Stelmach Phil Eatherton, Robert Szczerbaniuk, Piotr Gacek (l) oraz Paweł Woicki, Bartosz Gawryszewski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Robert - BOT Elektrownia Bełchatów SA ;) Co do liczby mieszkańców, to będzie coś ok. 65 tys. Klubowe potworki językowe zawsze mnie "nokautowały", do moich faworytów należy CemWap Opole (który obecnie wrócił do tradycyjnej nazwy Kolejarz) i Marma Polskie Folie Rzeszów (dziś Marma Stal Rzeszów) :D a są inne równie rozkoszne,jak chociażby Cukierki Odra Brzeg :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie zawsze średnio ligowa siatkówka interesowała. Niezmiennie jestem jednak pod wrażeniem fascynujących nazw zespołów, które brzmią jak słup ogłoszeniowy.
I oczywiście jak zawsze jestem pod wrażeniem tekstu Moniki ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie chce za bardzo się powtarzać, ale coś wpisać trzeba (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.