Pomyślałam, że napiszę o ubezpieczeniach turystycznych, latem zawsze się sporo mówi na ten temat, jako że zgodnie z porzekadłem „przezorny jest zawsze ubezpieczony”. Ja chyba przezorna przez długi czas nie byłam, ale za to podchodziłam pod inne powiedzenie: „szewc bez butów chodzi”. Czemu byłam szewcem i o co chodzi z ubezpieczeniami?
Rynek turystyczny to moja praca i moja pasja i choć od zawsze wiem, że ubezpieczenie podróżne jest potrzebne, to dopiero od niedawna pamiętam o tym, żeby je kupić. Zaczęłam się o to troszczyć po tym, jak kilka lat temu mieszkając przez pewien czas w Turcji, musiałam złożyć parę wizyt tamtejszemu stomatologowi… efekt był taki, że pożałowałam mojej małej przezorności.
Czytaj także: Wakacyjne wyjazdy do pracy w USA. Uwaga na pułapki!Mam nadzieję, że zupełnie innymi pobudkami kierują się nasi rodacy, którzy zgodnie z raportem firmy eSKY.pl, przytaczanym przez
Gazetę Prawną, coraz częściej kupują polisy przed wyjazdem na wakacje. Z danych serwisu wynika, że w ubiegłym roku w lipcu przed urlopem polisę zakupiło 15 proc. osób, natomiast w tym roku jest to już 30 proc. Nie jestem pewna czy zwiększony odsetek Polaków zainteresowanych ubezpieczeniem turystycznym wynika z ostrożności naszych rodaków. W moim odczuciu to coś więcej.
Przez cały sezon turystyczny media, poza promowaniem kierunków wyjazdów, mówią o tym jak się przygotować do urlopu, na co zwracać uwagę przy podpisywaniu umowy i jakie korzyści wynikają z zakupienia ubezpieczenia. Powoli zaczynamy rozumieć, że polisa pomaga nam nie tylko w momencie hospitalizacji, ale także, gdy musimy odwołać wyjazd, nasz bagaż zostanie uszkodzony lub zagubiony, zostaniemy okradzeni czy też nieumyślnie narazimy na uszczerbek na zdrowiu innego wczasowicza. Jakiś czas temu na łamach "Rzeczpospolitej" pojawił się artykuł mówiący o tym, co powinna zawierać dobra polisa. Do wymienionych przeze mnie elementów autorka dodała jeszcze takie kwestie jak: koszty ratownictwa i poszukiwania, transportu medycznego oraz transportu zwłok, ryzyko amatorskiego lub zawodowego uprawiania sportu (np. narciarstwa wodnego czy nurkowania), sportów ekstremalnych. Ubezpieczenie może także obejmować choroby tropikalne czy zaostrzenie chorób przewlekłych, działania wojenne i stan wyjątkowy. Jak widać, zakres polisy może być szeroki.
Warto też wspomnieć o kwestii, która została nadmieniona w
Rzeczpospolitej, a ja uważam, że jest to jeden z kluczowych argumentów przemawiających za zakupem ubezpieczenia - możliwość kontaktu z centrum alarmowym. W sytuacji krytycznej, nawet osoby znające język i zwyczaje lokalne, ucieszą się ze wsparcia konsultanta.