Ocen: 15
2010-02-21 17:30, aktualizacja: 2010-02-21 20:32:24
Pracy w KFC i prośba o niepopełnianie samobójstw - to życzenia, jakie dr Bartosz Scheuer złożył na stronie Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu tym, którzy nie zdali egzaminu.
Studenci wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego są oburzeni publikacją na stronie uczelni. Doktor Scheuer pisze:Bartosz Scheuer wrocławski Uniwersytet Ekonomiczny studenci egzamin mikroekonomia kontrowersje
Sortuj komentarze:
Kamil Kurowski 22.02.2010 12:38
Bezrefleksyjnym nieukiem mnie jeszcze nikt nie nazwał :) ciekawe :) A swoją drogą to raczej ta przydługa wypowiedź jest kompletnie bezrefleksyjna i generalizująca :)
Ewa Łazowska 22.02.2010 13:23
Z tej szerokiej dyskusji wynikają dla mnie takie oto wnioski:
1/ Oświata produkuje leniwców i olewaczy, którym wszystko zwisa.
2/ Tak ukształtowani absolwenci szkół średnich stają się studentami i też im wszystko zwisa.
3/ Nauczyciele akademiccy muszą się dostosować do poziomu studentów w trosce o swoje pensum i także im wszystko zwisa.
4/ Chamstwo to powszechny obyczaj w naszym kraju, więc dlaczego miałby ten obyczaj nie dotyczyć także pracowników wyższych uczelni?
5/ Jakie elity intelektualne - takie społeczeństwo bo przecież skądś wzorce zachowań trzeba czerpać.
6/ Nic nie dzieje się bez przyczyny - także postawy studentów, ale i również ich mentorów.
7/ Mam nadzieję, że istnieją jednak jakieś chlubne wyjątki w podejściu do studiowania, także pracy nauczycieli akademickich - choć i tak zapewne owe wyjątki będą potwierdzać ogólnie panującą regułę: - jak najmniej wysiłku przy osiąganiu możliwie jak największych zysków. Tragiczne to i nawet wcale nie śmieszne. Pozdrawiam liczne grono dyskusyjne.
Aleksandra Puciłowska 22.02.2010 13:33
Ja nie rozumiem.
Zwyczajnie, nie rozumiem.
Człowiek, który powinien świecić przykładem, pracownik naukowy (!) popisuje się chamstwem i leczeniem własnych kompleksów na forum. A ludzie zamiast potępić i zadbać o to, by tacy ludzie owych stanowisk nie piastowali- jeszcze go bronią.
Takim sposobem, to my nigdy nie ruszymy z miejsca.
Niech żyje chamstwo, a jak..!
Ewa Łazowska 22.02.2010 14:05
Pani Aleksandro! Zwyczaje na uczelniach, polegające m.inn. na traktowaniu dydaktyki jako piątego koła u wozu przez kadrę dydaktyczno- naukową (no, może nie całą) nie są wymysłem panującego aktualnie systemu politycznego w naszym kraju. Selekcja negatywna, polegająca na doborze tychże pracowników naukowo-dydaktycznych, ma swoje głębokie korzenie w przeszłości. Marne wynagrodzenie wymiatało z uczelni ludzi utalentowanych - także w aspekcie uzdolnień dydaktycznych i umiejętności przekazywania wiedzy studentom. Myślę sobie, że problem ten w czasach obecnych tylko się pogłębił i mamy to, co mamy.
I na koniec taka anegdotka. Studenci uczestniczący w wykładach z etyki byli zbulwersowani nieetycznym postępowaniem wykładowcy. Zapytali go kiedyś - dlaczego wykłada taki przedmiot, skoro na co dzień postępuje akurat na odwrót. Wykładowca odpowiedział studentom pytaniem na pytanie: - A czy widzieliście, żeby ornitolog fruwał? No właśnie... Pozdrawiam!
Damian ☮ Mosz 22.02.2010 14:07
Po przeczytaniu wszystkich komentarzy odnośnie rzeczonego artykułu ciśnie mi się cytat z pewnego kabaretu.
Tu cytuję: - "Precz z chamstwem. A kto będzie chamski tego w ry..." koniec cytatu.
Magda Wieczorek 22.02.2010 17:49
Damian Twoje komentarze ( wszystkie ) są super.
Marta Jenner 22.02.2010 17:59
Ewa zgrabnie i celnie podsumowała komentarze. Jako przedstawicielka "bezrefleksyjnych nieuków" w wieku daleko odbiegającym od studenckiego podkreślę jeszcze raz - nie bronię miernych studentów (w razie wątpliwości odsyłam tu:link tylko potępiam nieprzemyślane zachowanie wykładowcy: luzacki i w intencji obraźliwy tekst na oficjalnej stronie poważnej instytucji. To mniej więcej tak, jakby nauczyciel wdał się w pyskówkę z niesfornym uczniem. A od wykładowcy należy wymagać rozsądku i opanowania - noblesse oblige...
Na zakończenie przywołam dwa wspomnienia ze studiów na drugim kierunku. Istotny jest fakt, że wszyscy studiujący mieli już jeden tytuł mgr, większość stanowili rusycyści.
I. Podczas przerwy do sali wszedł profesor X., proponując kupno tomiku poezji autorstwa innego wykładowcy. Nie było chętnych. Profesor skomentował z ironicznym uśmieszkiem: "Cóż, wiadomo, że rusycyści czytają tylko książkę telefoniczną albo kucharską!"
Żeby było śmieszniej, wszyscy obecni rusycyści byli absolwentami uczelni, w której opisana sytuacja miała miejsce.
II. Dialog między wykładowcą (trzydziestoparolatek) a studentką (po czterdziestce):
Studentka: Czy może mi pan wyjaśnić...
Wykładowca (wchodząc w słowo): Przepraszam, ale przywykłem, że studenci zwracają się do mnie "panie magistrze"!
Studentka: Rozumiem. Do mnie proszę się zwracać "pani doktor".
Ewa Łazowska 22.02.2010 21:31
Marto! Miałam już nie wypowiadać się w tej kwestii, ale skoro przytaczmay przykłady z życia uczelni to i ja mam coś do wrzucenia. Przed laty pracowałam w jednej z łódzkich uczelni jako sekretarka techniczna (tak się to wtedy nazywało potocznie) pewnej habilitowanej pani profesor. Z-cą dyrektora instytutu był człowiek z tytułem magistra. Ja natomiast wtedy nie posiadałam jeszcze takiego tytułu. Pan magister, będący z-cą dyr,. rzeczonego instytutu powiedział mi kiedyś tak: Nie ważne jest co pani sobą reprezentuje i czy pani praca jest pozytywnie oceniania. Dla osób z tytułem (od magistra wzwyż) jest pani tylko podczłowiekiem, z którym nikt na uczelni nie będzie się liczył. Oczywiście wzięłam sobie do serca uwagę pana magistra, ponieważ nie chciałam być od niego gorsza - co mi się z resztą udało z powodzeniem. Marto - dziękuję i pozdrawiam!
Justyna Więckowska 23.02.2010 20:19
Większość z was uważa że to szczyt chamstwa, ignorancji i że takich wykladowców nie powinno się wogole wpuszcać na sale wykładową. Szczerze nie dziwie się, na sucho "przeczytany" komentarz Pana Scheuer wydaje się wulgarny.Sama bym tak pewnie zaragowala gdyby nie to,że osobiscie mialam okazje miec zajecia z tym Panem i wspominam je jako jedne z najlepszych. Zreszta nie jest to tylko moje zdanie. Gdy to przeczytalam po raz pierwszy dzisiaj po prostu sie usmialam, bo znam ironiczny i lekko czarny humor Pana Scheura i jestem przekonana że kazdy kto go zna tak zaragował tak samo. Mam nadzieje że nie zniknie On jako wykladowca tylko dlatego że ktos źle zrozumiał to co napisał na stronie UE.
Joanna Pachla 23.02.2010 20:54
link - tu jest wywiad z Scheuerem, nie wiem, czy ktoś już podawał ten link, czy nie. A tu jak zwykle najwięcej mają do powiedzenia ci, których sprawa nie dotyczy. Jak można nie znać człowieka i oceniać go na podstawie jednego, głupiego żartu? Może to i niestosowne, że zamieścił ten tekst na stronie uczelni, ale przecież to chyba jedyny sposób kontaktu ze studentami w czasie sesji. I to ich należałoby zapytać, co o tym myślą, nie Państwa.
| 10:53 | |
| 10:44 | |
| 10:30 | |
| 10:24 | |
| 10:16 | |
| 10:10 | |
| 10:07 | |
| 10:06 | |
| 09:32 |