Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22111 miejsce

Wykładowca do studentów: miłej pracy w KFC

Pracy w KFC i prośba o niepopełnianie samobójstw - to życzenia, jakie dr Bartosz Scheuer złożył na stronie Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu tym, którzy nie zdali egzaminu.

Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Uniwersytet_Ekonomiczny_(Wrocław)-budynki.jpg Studenci wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego są oburzeni publikacją na stronie uczelni. Doktor Scheuer pisze:

"Wszystkim 80-ciu osobom, które nie zdały egzaminu poprawkowego z mikroekonomii, życzę szczęśliwej podróży do Dublina (proponuję wykupienie biletu zbiorowego, będzie taniej), sympatycznej pracy w KFC lub wielu niezapomnianych chwil pod "pośredniakiem". Jeżeli ktoś z Państwa, w związku z wynikami, ma zamiar zrobić sobie krzywdę, to proszę uczynić to poza budynkiem L, ponieważ z tamtejszego linoleum ciężko usuwa się krew; poza tym i tak jest tam już wystarczająco ślisko".

W niedzielę wieczorem na stronie uczelni pojawiła się wiadomość od doktora Scheuera, który wyjaśnia zaistniałą sytuację następująco:

"Wszystkie osoby, które poczuły się urażone poprzednim wpisem serdecznie przepraszam. Niemniej nie sądzę, aby studenci, którzy mieli ze mną zajęcia wzięli ów wpis za prawdę. Ponadto miał on związek z zajęciami i ich treścią, czego nikt nie zauważył (economics of suicide szkoły chicagowskiej). Bardzo prosiłbym również osoby, które zapychają mi skrzynkę mailową groźbami i inwektywami, aby nie wylewały swojej frustracji na stronach UE (przy okazji nie jest to skrót od Unia Europejska). Może warto byłoby zapytać samych zainteresowanych, czyli studentów, co o tym sądzą i czy faktycznie czują się tak bardzo urażeni?"

Źródło: Uniwersytet Ekonomiczny

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (52):

Sortuj komentarze:

Zgoda, nie poczuli się, bo nie do nich ten wpis był adresowany. Ale była to antyreklama uczelni - potencjalny student miał prawo pomyśleć, że UE albo przyjmuje kretynów, albo kiepsko przygotowuje do egzaminów. Jedno i drugie do studiowania tam raczej zniechęca...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"I sęk właśnie w tym, że na stronę wchodzą nie tylko ci, którzy z autorem wpisu mieli zajęcia. Powinien był wziąć to pod uwagę. Tyle." Watpie jednak że ci których wpis nie dotyczył a go przeczytali żeby poczuli sie urażeni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To są niestety ciemne strony bycia osoba publiczną - trzeba ważyć słowa, bo opinia publiczna jest bezlitosna i czeka na każde potknięcie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, mój komentarz nie był kierowany bezpośrednio do Pani, Pani komentarze zawsze (a przynajmniej te, które miałam okazję czytać) są przemyślane, wyważone i poparte argumentami. Odniosłam się raczej do początkowych komentarzy autorów, którzy tego biedaka od razu najchętniej by na pal nadziali. Tam nie padały argumenty o nieprzemyślanym zachowaniu, braku stosowności, itd. Było tylko pragnienie linczu, nic więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanno, wyraźnie napisałam: "potępiam NIEPRZEMYŚLANE ZACHOWANIE wykładowcy: luzacki i w intencji obraźliwy tekst na oficjalnej stronie poważnej instytucji". A Justyna pisze:
"Sama bym tak pewnie zaragowala gdyby nie to,że osobiscie mialam okazje miec zajecia z tym Panem"
I sęk właśnie w tym, że na stronę wchodzą nie tylko ci, którzy z autorem wpisu mieli zajęcia. Powinien był wziąć to pod uwagę. Tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo dla pani Justyny i pani Joanny...
W pełni podzielam zdanie tych pań, pozdrawiam...

Komentarz został ukrytyrozwiń

link - tu jest wywiad z Scheuerem, nie wiem, czy ktoś już podawał ten link, czy nie. A tu jak zwykle najwięcej mają do powiedzenia ci, których sprawa nie dotyczy. Jak można nie znać człowieka i oceniać go na podstawie jednego, głupiego żartu? Może to i niestosowne, że zamieścił ten tekst na stronie uczelni, ale przecież to chyba jedyny sposób kontaktu ze studentami w czasie sesji. I to ich należałoby zapytać, co o tym myślą, nie Państwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Większość z was uważa że to szczyt chamstwa, ignorancji i że takich wykladowców nie powinno się wogole wpuszcać na sale wykładową. Szczerze nie dziwie się, na sucho "przeczytany" komentarz Pana Scheuer wydaje się wulgarny.Sama bym tak pewnie zaragowala gdyby nie to,że osobiscie mialam okazje miec zajecia z tym Panem i wspominam je jako jedne z najlepszych. Zreszta nie jest to tylko moje zdanie. Gdy to przeczytalam po raz pierwszy dzisiaj po prostu sie usmialam, bo znam ironiczny i lekko czarny humor Pana Scheura i jestem przekonana że kazdy kto go zna tak zaragował tak samo. Mam nadzieje że nie zniknie On jako wykladowca tylko dlatego że ktos źle zrozumiał to co napisał na stronie UE.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto! Miałam już nie wypowiadać się w tej kwestii, ale skoro przytaczmay przykłady z życia uczelni to i ja mam coś do wrzucenia. Przed laty pracowałam w jednej z łódzkich uczelni jako sekretarka techniczna (tak się to wtedy nazywało potocznie) pewnej habilitowanej pani profesor. Z-cą dyrektora instytutu był człowiek z tytułem magistra. Ja natomiast wtedy nie posiadałam jeszcze takiego tytułu. Pan magister, będący z-cą dyr,. rzeczonego instytutu powiedział mi kiedyś tak: Nie ważne jest co pani sobą reprezentuje i czy pani praca jest pozytywnie oceniania. Dla osób z tytułem (od magistra wzwyż) jest pani tylko podczłowiekiem, z którym nikt na uczelni nie będzie się liczył. Oczywiście wzięłam sobie do serca uwagę pana magistra, ponieważ nie chciałam być od niego gorsza - co mi się z resztą udało z powodzeniem. Marto - dziękuję i pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa zgrabnie i celnie podsumowała komentarze. Jako przedstawicielka "bezrefleksyjnych nieuków" w wieku daleko odbiegającym od studenckiego podkreślę jeszcze raz - nie bronię miernych studentów (w razie wątpliwości odsyłam tu:link tylko potępiam nieprzemyślane zachowanie wykładowcy: luzacki i w intencji obraźliwy tekst na oficjalnej stronie poważnej instytucji. To mniej więcej tak, jakby nauczyciel wdał się w pyskówkę z niesfornym uczniem. A od wykładowcy należy wymagać rozsądku i opanowania - noblesse oblige...
Na zakończenie przywołam dwa wspomnienia ze studiów na drugim kierunku. Istotny jest fakt, że wszyscy studiujący mieli już jeden tytuł mgr, większość stanowili rusycyści.
I. Podczas przerwy do sali wszedł profesor X., proponując kupno tomiku poezji autorstwa innego wykładowcy. Nie było chętnych. Profesor skomentował z ironicznym uśmieszkiem: "Cóż, wiadomo, że rusycyści czytają tylko książkę telefoniczną albo kucharską!"
Żeby było śmieszniej, wszyscy obecni rusycyści byli absolwentami uczelni, w której opisana sytuacja miała miejsce.
II. Dialog między wykładowcą (trzydziestoparolatek) a studentką (po czterdziestce):
Studentka: Czy może mi pan wyjaśnić...
Wykładowca (wchodząc w słowo): Przepraszam, ale przywykłem, że studenci zwracają się do mnie "panie magistrze"!
Studentka: Rozumiem. Do mnie proszę się zwracać "pani doktor".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.