Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

52804 miejsce

Wykładowcy kontra studenci, czyli proś i zaklinaj

Student uczący się jednocześnie na dwóch kierunkach nie jest już "okazem" - to tzw. normalka. I tylko taki student wie, ile trzeba próśb i zaklinania, aby wykładowca łaskawie poszedł na rękę i ulitował się nad ambitnym niegodziwcem.

W założeniu środowisko akademickie powinno być jak najbardziej przyjazne studentom. Powinno ułatwić dostęp do wiedzy i umożliwić branie udziału w zajęciach. Tymczasem na wielu polskich uczelniach wśród wykładowców panuje niezmiennie przekonanie, że student nie odczuje, co to studia, jeśli nie spłonie kilkakrotnie pod srogim spojrzeniem wykładowcy. I tak od lat nieprzerwanie na akademickich korytarzach można zaobserwować zjawisko tuptającego za wykładowcą żaka, który błagalnym wzrokiem wodzi za profesorem i potulnie stara się wyprosić dodatkowy termin lub cokolwiek "załatwić".

fot. Grzegorz Mehring/Dziennik BałtyckiUczelniane "tradycje" tego typu dają się we znaki szczególnie studentom, którzy mieli odwagę podjąć naukę na dodatkowym kierunku. Nauka dwóch fachów jednocześnie - zwłaszcza, jeśli oba są prowadzone systemem stacjonarnym, tzw. dziennym, to nie lada wyzwanie. Zajęcia często pokrywają się godzinowo, a dostanie się z jednego wykładu na drugi to często kwestia dotarcia na drugi koniec miasta. Statuty uczelniane teoretycznie rozwiązują tego typu problemy. Istnieje bowiem ciekawa rzecz jaką jest IOS - Indywidualna Organizacja Studiów. Jednym z warunków otrzymania IOS jest właśnie podjęcie nauki na drugim kierunku. Jak się jednak okazuje i tu pojawiają się przysłowiowe schody. Można bowiem zmieniać grupy i chodzić na zajęcia w innych niż planowo ustalonych godzinach. Co jednak zrobić, kiedy okazuje się, że nie ma grupy, która mogłaby stanowić alternatywę? Istnieją przecież kierunki o bardzo ograniczonej ilości miejsc (np. filologia na Wydziale Kształcenia Nauczycieli Języków Obcych Uniwersytetu Gdańskiego, specjalność nauczanie j. niemieckiego z j. angielskim - 15 miejsc) o specyficznym programie nauczania, który nie daje możliwości na zamianę grup. Na pytanie, czy jest możliwość otrzymania IOS w wymienionej już grupie dwujęzykowej na UG, pracownik odpowiedzialny za udzielanie pozwolenia odpowiedział, że owszem - można złożyć podanie ze wskazaniem nowego harmonogramu zajęć (czyli jakie inne grupy wchodzą w grę), jednak podanie najprawdopodobniej zostanie odrzucone ze względu na brak innej grupy (sic!).

Co więc innego może zrobić student, który mimo wszystko wciąż się nie zniechęcił? Ano może chodzić od profesora do profesora, każdemu od nowa klarować swoją skomplikowaną sytuację i czekać na łaskę. Tak - na łaskę właśnie, a nawet na łachę. Tak to bowiem często wygląda: spłoszony studencina kontra pana-i-władca profesor. Jeśli wykładowca stwierdzi, że ów ambitny zasłużył na uprzywilejowanie, to udzieli swojego błogosławieństwa i w najlepszym wypadku student będzie mógł ograniczyć swoje zajęcia do testów, kolokwiów i innych zaliczeń. Ci, którym się za bardzo nie poszczęści, będą dodatkowo mile widziani na konsultacjach (czyt. radzę ci przyjść, bo inaczej nie zaliczysz). Są jeszcze jednak i tacy, którym niestety dane będzie usłyszeć: "Mnie to nic nie powinno obchodzić", "Drugi kierunek to pana/pani własny wybór", czy też "Chyba wiedział(-a) pan/-i co robi". I radź sobie biedny żuczku. Zamiast pochwał za chęć zdobywania wiedzy, peanów na cześć ich ambicji zostają zrugani, zawstydzeni i odesłani z kwitkiem.
Chociaż można spotkać wśród profesorów takich, którzy są przyjaźni i przychylni studentom, to jednak pokutuje wciąż przekonanie, że szacunek można pozyskać tylko poprzez sianie postrachu i nieustępliwość. Niesprawiedliwym wydaje się też fakt, że na polskich uczelniach studentów często karze się za coś, za co na uczelniach zagranicznych czekałyby ich pochwały i nagrody. Jednak przede wszystkim czekaliby pomocni, służący radą i chętnie współpracujący wykładowcy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Heh...oj niestety na polskich uczelniach tak jeszcze dlugo będzie...mam wrażenie, że czasem wykładowcy są wręcz nastawieni anty do studiujących ,,podwójnie''. Ale na szczęście są i tacy, którzy pomagają w indywidualnym zdobywaniu wiedzy i Im wielkie pokłony!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też mam zamiar na przyszły rok rozpocząć drugi kierunek. Ale w przeciwieństwie do autorki nie mam tak czarnej wizji tego co mnie czeka. Być może to specyfika poszczególnych uczelni...kilka moich znajomych już teraz robi dwa kierunki ale jakoś nie narzekają. Zresztą sam obserwuję, że na UŚ idą nam na rękę jak tylko mogą. Za co im chwała i cześć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

oj tak:( nie ida na reke...Studiuje na kierunki dziennie i nie zawsze jest to zaleta. Uczelnie konkuruja ze soba i profesorowie tez. Czasem nawet ocen z tych samych przedmiotow nie chca przepisac. Plus za artykil!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo życie to nie bajka, nie liże studenta po ..... no ciężko czasem jest. Ja już prawie kończę studia i mi jakoś tak dziwnie, jeszcze bym sobie postudiował troszkę (choć nie raz już miałem tego serdecznie dość). A może by tak uderzyć na jakiś fajny kierunek, tak dla zabawy... :D

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.11.2006 08:28

No ładnie. Ja cały czas mam nadzieję, że 2 kierunek się uda od przyszłego roku... Trzymajcie proszę kciuki ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

mnie zmeczylo zalatwianie wszystkiego... drugi kierunkek niestety skonczylam duzo wczesniej niz planowalam ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

O, Wandzię W. też miło wspominasz, skoro KUL-owskie prawo się kłania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To widzę ja miałem więcej szczęścia, bo stacjonarnie studiowałem jednocześnie na UMCS, UJ i UŚ i wykładowcy szli mi niesamowicie na rękę. Zresztą dzięki temu zamiast biegać na zajęcia siedziałem sobie w archiwach i bibliotekach. To były czasy, szkoda, że już minione.
A przy okazji pochwalę moją Panią Dziekan z UMCS, bo gdyby nie ona, to chyba mógłbym podpisać się pod Twoimi uwagami. Ale trafiła się Kobieta, która była dziekanem dla studentów, a nie dla Pań z dziekanatu, te jej wręcz nienawidziły, bo przecież gdy na coś dodatkowego wyrażała zgodę, to one musiały to uwzględnić. A szła tak niesamowicie studentom na rękę, że chyba żywcem powinna trafić do NIEBA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Część była moim udziałem, część nie ;-) Mianowice: studiowalam 2 kier, fakt. Było miło, przyjemnie, czasem męcząco, zwykle dynamicznie, a jak bywało czasem udnawo na jakimś wykładzie, np cos z zagadnien prawa prasowego i wszelkich kodeksowych oraz konstytucyjnych, czy tez pedagogika albo teoria systemow dedukcyjnych...zawsze się coś wymyslało by czas urozmaicić ;-)
A studiowalam na KULu. Kaaapitalnie. Wiele ciekawych postaci... Bo te wolę pamiętać. Dziwnych natomiast nigdzie nie brak.

Swoją drogą, czy doczekam czsów, gdy tzw pracownik umysłowy będzie zarabiał więcej niż murarz lub bokser?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mogę napisać tylko jedno: dokładnie. Choć sama nie należę do ambitnych dwukierunkowych, miałam okazję obserwować różne syruacje ze studenckiego życia znajomych. + za poruszenie ważnego tematu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.