Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181215 miejsce

Wykształciuchy i niedouczki w jednym stali domku

Trudno uwierzyć, ale dla kilkunastu procent Polaków Szekspir, Dante, Dostojewski to nazwiska kompletnie nieznane.

Kilkoro z moich znajomych twierdzi, że gdyby nie rodzina Giertychów nie miałbym o czym pisać. Dziękuję niedowiarkom za takie opinie i pozwolę sobie nieśmiało zaprotestować. A skoro oficjalny protest został wyartykułowany, to wzorem Kanta (po przedstawieniu dowodu ontologicznego św. Anzelma) napiszę o... Romanie Giertychu.

Zamierzam dziś dowodzić, że Roman Giertych mężem jest wielkim (nie tylko wysokim), światłym i mądrym. Rację ma ów minister cnót wielu twierdząc, że Polacy nie znają historii swojego kraju. Dodam, że nie tylko historii. Wiedza dziedzin humanistycznych jest Polakom obca i obrzydliwa. Typowy Polak szybko zaczyna się upodobniać do Amerykanina. Wyśmiewaliśmy się z Jankesów, uznając ich (nie bez racji) za niedouczków. Dogoniliśmy Amerykanów i niestety przeganiamy w narodowej ignorancji.

Manko w bilansie wykształciuchów

Przeciętny Polak nie ma pojęcia kim jest Szekspir, nigdy nie czytał (i nie zamierza) poezji, literatury klasycznej. Burns to dla niego piłkarz, a nie poeta, Russel to nie filozof a aktor, Fukojama to chyba jakiś telewizor, a Nietsche z niczym mu się nie kojarzy. Trudno uwierzyć, ale dla kilkunastu procent Polaków Szekspir, Dante, Dostojewski to nazwiska kompletnie nieznane.

Badania prowadzone ostatnio w Polsce pokazały dramatyczny obraz polskiego analfabetyzmu. Ponad połowa badanych nie rozumiała czytanego tekstu! Ponad połowa nie potrafi korzystać z planów miast, słowników, archiwów, katalogów bibliotecznych! Ponad połowa nie potrafi wykorzystywać większości funkcji własnego telewizora, mimo posługiwania się instrukcją obsługi! (tu akurat nie dziwię specjalnie, ponieważ powszechnie wiadomo, że instrukcje obsługi pisane są przez osobników pijanych, skacowanych, znarkotyzowanych i znajdujących się w stanie odmiennej świadomości).

Zjawisko analfabetyzacji polskiego społeczeństwa przybiera rozmiary niepokojące i – mam wrażenie – wykazuje tendencję rosnącą. Mam świadomość, że czasy, kiedy pojedynczy, najwybitniejszy nawet umysł, mógł ogarnąć całą ludzką wiedzę skończyły się kilkaset lat temu. Nie spodziewam się, że możliwy jest intelektualny dyskurs każdego z każdym na dowolny temat.

Wiem, że w ramach każdej nauki potworzyły się specjalizacje. Te z kolei dzielą się na coraz mniejsze, coraz bardziej szczegółowe dziedziny. Specjalistą można być tylko w jednej z nich. Na to wszystko zgoda. Zgody jednak na powszechną ignorancję w dziedzinie kultury – nazwijmy ją – ogólnej nie ma nie będzie.

Osobowość spod sztanctygla

Ehh, cóż za świat zmusza mnie do pisania takich konstatacji. Nasz świat. Nasza istniejąca w czasie kulka oblepiona lasami i oceanami, w naszym czasie, który nałożył na nią kołdrę industrializacji. Świat, który daje nam wiele nowych możliwości. Możemy komunikować się tak szybko i łatwo, że gdybyśmy teraz tutaj szepnęli słówko, to mogłoby być ono wcześniej słyszane na drugim kontynencie niż sto metrów dalej. Nie tracimy łączności z ludźmi nawet na moment, lecz coraz rzadziej tak naprawdę ją mamy.

Niemożność komunikacji międzyludzkiej stała się faktem. I nie chodzi mi tu o zatracanie więzi psychicznych. Aby dwoje ludzi mogło się porozumieć nie potrzebuje do tego języka. Wystarczy więź duchowa. Zatracamy wspólną platformę pojęciową. Jakże bowiem trudno prowadzić rozmowę z kimś kto nie dysponuje podstawową wiedzą i podstawowym instrumentarium pojęciowym w zakresie prowadzonej dyskusji. Jak dyskutować o kolejnym przedstawieniu „Czarodziejskiego fletu” z kimś, dla kogo Mozart to marka wina; jak rozmawiać o wspólnie obejrzanym przedstawieniu teatralnym z kimś, kto na temat teatru greckiego nie ma zielonego pojęcia?

Piszę ten tekst z poczucia naszej wspólnej klęski i bez najmniejszej nadziei na zaistnienie sytuacji, w której rozmowa ryby z wędkarzem będzie możliwa. Wytworzyliśmy przez ostatnie dziesięciolecia typ człowieka ukształtowanego przez system komercyjnych, perfekcjonalistycznych, profesjonalnych charakterystyk. Nie potrafimy spojrzeć na człowieka inaczej niż jak na profesjonalistę. Nie można być profesjonalistą we wszystkich dziedzinach! Wyrażamy więc zgodę na to, że profesjonalista w dziedzinie np. zarządzania będzie kompletnym ignorantem w dziedzinie np. literatury iberoamerykańskiej.

Wiedza pilnie potrzebna wykształciuchom

Takie czasy i trzeba się z tym pogodzić. Istnieją jednak dziedziny wiedzy, w których ignorantem być nie można. Ot choćby historia ojczystego kraju. Takie pojęcia jak godność narodowa, patriotyzm bez wiedzy o historii własnego kraju nie istnieją. Być może przyszło mi dożyć czasów, w których patriotyzm rozpływa się w ideologiach wspólnych europejskich ojczyzn i jest traktowany jako nacjonalizm. Obym się mylił.

Wiedza Polaków o historii własnego kraju jest byle jaka, a może nawet żadna. Piszę to z całą świadomością i odpowiedzialnością. Przekonać się o prawdziwości mojej tezy może każdy, kto zada swoim najbliższym 10 prostych pytań, z zakresu edukacji historycznej szkoły podstawowej. Cyceron napisał, że historia to świadek czasu, światło prawdy, życie pamięci, nauczycielka życia, zwiastunka przyszłości. Nauczycielka życia? A kogo ma uczyć? Niedouczków?

Jan Paweł II powiedział w polskim Parlamencie „Niech wspaniałe świadectwa miłości Ojczyzny, bezinteresowności i heroizmu, jakich mamy wiele w naszej historii, będą wyzwaniem do zbiorowego poświęcenia wielkim narodowym celom”. Nie będzie wyzwania, nie ma wielkiego narodowego celu, bo historia to dla Polaków terra incognita.

I tu panu Romanowi Giertychowi chętnie podam rękę i poproszę o dodatkową lekcję historii. Dla nas wszystkich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Z Burnsami, Russelami i Fukuyamami (bo tak - a nie Fukojama - pisze sie nazwisko tego futurologa, ze pozwole sobie - ja maly - Pana Andrzeja poprawic), to chyba lekka przesada. Ale analfabetyzm się szerzy - to zastraszający fakt. Wątpię jednak, żeby walka z nim byla zasługa Giertycha. On działa wrecz przeciwnie - usuniece Gombrowicza ze spisu lektur na korzysc Sienkiewicza nie jest dobrym posunieciem. Sienkiewicz pisal dobre czytadla, ale jego wizje byly zbyt wyidealizowane, aby spelnialy funkcje zwierciadla dla hsitorii. Gombrowiczowska tworczosc wnosi wiele wiecej. Przede wszsytkim - zastanowienie sie nad ta cala "polskościa". Poza tym nie wyobrazam sobie giertychowskiej lekcji historii. Nie bylaby to nauka obiektywna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, niestety ma Pan rację. Moja przewaga :-) polega jednak na tym, że ja sie już niczemu nie dziwię! Gdyby przeczytał Pan w pracy przyszłego maturzysty, że "Werter doświadcza uczucia pociągu do swojej leśniczówki" (sic!!!), to czy oczekiwałby Pan, że on wie kto to Russel? :-) Występowanie wtórnego analfabetyzmu też potwierdzm . Nie zgadzam sie tylko z opinią, że ten stan rzeczy odmieni obecny minister, bo obowiązkowa lektura "Potopu" i "Krzyżaków" ( oba teksty są "od zawsze" w spisie lektur!) w nauczaniu historii to trochę za mało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

hehehe to bolesna prawda. Moze nie wiekszosc nie ma podstawowej wiedzy, ale spory odsetek. Dla pocieszenia dodam, ze w Niemczech sytuacja wyglada jeszsze gorzej. Tam nasze wyksztalciuchy bylyby orlami:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyjemnością przeczytałam ten tekst. Z lekkim uśmiechem, refleksją, mozna tylko przytaknąć. Nie ma wyjścia.

By dodać kilka ziaren prawdy do tego korca nieco gorzkich prawd, napisze tylko:
podczas lekcji filozofii w szkole, trzeba czasem odwoływać się do "ikonek", "kliknięć" i mapy skojarzeń. Tak powstawał "filozof od herbatniczków", "ten deserowy" oraz "ferajna Wittgensteina"... Ale najgorszy był personalizm w punktach, bo profil mat.-fiz. to umysły ścisłe...

Pozdrawiam, życząc pogody ducha w diagnozach świata tego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

W istocie prawdę powiadasz Acan bo takie … (wiesz co)....jakie młodzieży chowanie.
Już kiedyś ktoś wpadł na genialny pomysł i w pierwszej klasie wprowadził do programu matematyki równania z jedną niewiadomą. Ktoś inny ( chyba grupa trzymająca z długopisami) wyprowadziła kaligrafie ze szkoły. Duchowo nawiedzeni pisarze zakryli Elementarz Falskiego doktrynerskimi podręcznikami dla pierwszaka o wszystkim i o niczym.
Dziś głowę zastępuje komputer ( bezsprzecznie bardzo przydatny) o ile jest w nim włączona przynajmniej funkcja autokorekty . Niektórzy uważają , że zwalnia ona od myślenia. No i mamy potem w takim np. Allegro w ofertach : „nuwka” , „kszyk mody”, „pienkny” , „norzyce” czy „ orginalny”.

A ty oczekujesz dyskusji o Szekspirze, Dostojewskim czy Gałczyńskim.

Ty tu Acan głowy bałamucisz… A JA GORĘ !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.