Facebook Google+ Twitter

Wymęczone zwycięstwo siatkarzy

Współautorzy: Piotr K. Dobrowolski Paweł Jaśkiewicz

W kolejnym spotkaniu Ligi Światowej, tym razem w Łodzi, nasi siatkarze pokonali reprezentację Japonii 3:1. Jedynie w ostatniej partii Polacy nie mieli problemów z pokonaniem zawodników z Kraju Kwitnącej Wiśni.

 / Fot. PAP/ Grzegorz MichałowskiPolacy przystąpili do tego bardzo ważnego meczu niezwykle zmotywowani. Na każdym kroku podkreślali, że chcą zagrać w finale Ligi Światowej w Rio de Janeiro. Nasi reprezentanci przed tym mecze prowadzili w grupie D, wyprzedzając o jeden punkt reprezentację Chin i właśnie Japonii.

W porównaniu ze składem, który przed tygodniem dwukrotnie wygrał z Chińczykami, nastąpiło parę zmian. Zabrakło Pawła Woickiego i Marcina Wiki (ten pierwszy w sobotę bierze ślub, a Wika będzie jego świadkiem). Raul Lozano zdecydował również, że nie zagra Piotr Gruszka. Zastąpił go Bartosz Kurek. Na pozycji libero zaś wystąpił Piotr Gacek. Pierwszym rozgrywającym był dziś Łukasz Żygadło.

1. set

Pierwszy punkt w spotkaniu zdobył Tatsuya Fukuzawa. Po chwili w ataku pomylił się Takahiro Yamamoto i mieliśmy remis 1:1. Oba zespoły od początku psuły dość dużo zagrywek. Po świetnym ataku Yu Koshikawy nasi rywale prowadzili 6:3 i o czas poprosił Raul Lozano. Po przerwie Japończycy powiększyli swoją przewagę do czterech punktów.

Polacy szybko dogonili rywali. Dobre zawody rozgrywał Łukasz Żygadło. Po autowym ataku ze środka Tomimatsu na tablicy widniał wynik 10:10. Od tego momentu obserwowaliśmy grę punkt za punkt. Na drugiej przerwie technicznej to jednak Japończycy prowadzili 16:14. Po czasie asem serwisowym popisał się Koshikawa.

Nasi zawodnicy mieli problemy ze skończeniem ataku w pierwszej akcji i przegrywali już 16:20. Daniela Plińskiego zmienił Marcin Możdżonek. Gdy zablokowany został Sebastian Świderski, naszych rywali od zwycięstwa w tej partii dzieliły tylko dwa oczka. Japończycy bez problemu zdobyli te dwa punkty i ostatecznie wygrali 25:21.

2. partia
W Łodzi podobnie jak w Katowicach publiczność wspaniale dopingowała naszych siatkarzy. / Fot. Paweł Jaśkiewicz
Na boisku pozostał Marcin Możdżonek, który zmienił w poprzednim secie Daniela Plińskiego. Pierwszy punkt w tej odsłonie zdobył atakujący polskiej reprezentacji, Mariusz Wlazły. Na początku zespoły grały punkt za punkt. Łukasz Żygadło, rozgrywający biało-czerwonych, zaczął „rozrzucać” blok Japończyków, rozgrywając szybko na skrzydła.

Po asie serwisowym wspomnianego już Marcina Możdżonka, gospodarze zdobyli dwupunktowe prowadzenie (5:3), jednak po chwili je stracili. Bardzo dobrze przyjmował libero polskiej kadry, Piotr Gacek. Na pierwszej przerwie technicznej było 8:7.

Nasi rodacy coraz lepiej grali na siatce, przede wszystkim blokiem. Właśnie po tym, gdy zatrzymany został Tatsuya Fukuzawa, o czas poprosił trener przyjezdnych, Hideyuki Otake. Na tablicy wyników
widniało wówczas 12:9.

Polscy przyjmujący bardzo często atakowali z szóstej strefy. W ekipie japońskiej natomiast raz po raz blokowany był Takahiro Yamamoto. Na drugiej przerwie technicznej było 16:14. Prowadzenie biało- czerwonych stopniało, gdy goście zaczęli mocniej serwować. Raul Lozano wziął czas przy stanie 18:18, aby przerwać dobrą serię Azjatów.

W miejsce Sebastiana Świderskiego pojawił się Krzysztof Gierczyński. Polacy zaczęli dobrze bronić, co pozwalało wyprowadzać skuteczne kontry. Po jednej z nich o przerwę poprosił opiekun gości. Nie odwróciło to jednak losów tego seta, gdyż padł on łupem gospodarzy, po tym, jak Michał Winiarski zaatakował z szóstej strefy.

3. set

Początek tej partii był bardzo wyrównany. W naszej drużynie najbardziej aktywny w ataku był Mariusz Wlazły, który otrzymywał bardzo dużo piłek od Łukasza Żygadły. Po pojedynczym bloku naszego rozgrywającego na Yu Koshikawie prowadziliśmy 6:4.

Biało-czerwoni nie potrafili jednak powiększyć przewagi i na pierwszej przerwie technicznej wygrywaliśmy tylko jednym punktem. Po czasie do głosu doszli Japończycy. Gdy zablokowany został Michał Winiarski, przegrywaliśmy 9:10. Popularnego "Winiara" zmienił Michał Bąkiewicz.

Po kilku niewymuszonych błędach gości prowadziliśmy 16:14 na drugiej przerwie technicznej. Po czasie Raul Lozano podobnie jak w dwóch poprzednich setach przeprowadził klasyczną podwójną zmianę: Paweł Zagumny i Bartosz Kurek za Łukasza Żygadło i Mariusza Wlazłego.

Japończycy pogubili się w ataku, czego efektem było prowadzenie naszych siatkarzy 20:16. W końcówce świetnie funkcjonował blok biało-czerwonych i wygraliśmy tę partię 25:18.

4. odsłona

Polacy rozpoczęli od mocnego uderzenia- po ataku i dwóch mocnych zagrywkach Mariusza Wlazłego, prowadzili 3:0. Przy stanie 6:2 o czas poprosił trener Japonii, Hideyuki Otake. Biało- czerwoni utrzymali tę czteropunktową przewagę do pierwszej przerwy technicznej.

Po powrocie na boisko gospodarze wciąż bardzo mocno serwowali. Atakujący naszej kadry, Mariusz Wlazły, posłał piłkę z prędkością 114 km/h (!). Nasi rodacy zdobyli trzy kolejne punkty w jednym ustawieniu, na co zareagował opiekun przyjezdnych. Wynik wynosił wówczas 11:4.

Po czasie gospodarze grali bardzo spokojnie, punkt za punkt. Mądrze prowadził poczynaniami kolegów Łukasz Żegadło, a jego koledzy nie popełniali prostych, niewymuszonych błędów. Na drugiej przerwie technicznej było 16:11.

Dobrze do gry po stronie japońskiej wprowadził się Kunihiro Shimizu, który kilka akcji wcześniej zmienił Takahiro Yamamoto. Raul Lozano przeprowadził podwójną zmianę- w miejsce Łukasz Żygadło i Mariusza Wlazłego pojawili się Paweł Zagumny i Bartosz Kurek.

Polacy byli bardzo skuteczni na lewym skrzydle. Natomiast goście psuli mnóstwo zagrywek. W końcówce spotkania świetnie w tym elemencie zaprezentował się Marcin Możdżonek. Przechodzące piłki wykorzystywał Łukasz Kadziewicz. Ten zawodnik zdobył ostatni punkt meczu, atakując z przesuniętej krótkiej.


Zawodnicy dziękują sobie za grę. / Fot. Paweł JaśkiewiczPoza przegranym pierwszym setem, Polacy nie mieli większych problemów z pokonaniem reprezentacji Japonii. Złe „wejście w mecz” mogło być wynikiem obciążeń, jakie zaserwował swoim podopiecznym trener Raul Lozano. Pochwalić należy Łukasza Żygadło, który dobrze kierował grą biało- czerwonych. Wytrzymał psychicznie ciężar tego meczu, który w jego przypadku był spory, ponieważ wciąż walczy o wyjazd do Pekinu. Swoim dobrym występem postawił przed szkoleniowcem ciężki dylemat. Selekcjoner naszej kadry będzie musiał podjąć decyzję, czy na Igrzyska Olimpijskie pojedzie młody, „nieopierzony” Paweł Woicki, czy doświadczony, znający atmosferę wielkich imprez Łukasz Żygadło. Dobre wrażenie zrobił również Marcin Możdżonek, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i na pewno będzie chciał być „tym trzecim” środkowym w Azji. Oczywiście niezagrożone wydają się być pozycje Daniela Plińskiego i Łukasza Kadziewicza.

Polacy prowadzą w grupie D. Jeśli jutro wygrają (spotkanie o godz. 20.00), będą niemal pewni wyjazdu na finały „Światówki” do Rio de Janeiro.

MVP spotkania został wybrany Mariusz Wlazły.

Polska – Japonia 3:1 ( -21, 23, 18, 18 )

Składy:

Polska: Żygadło, Wlazły, Świderski, Winiarski, Kadziewicz, Pliński, Gacek (l) oraz Zagumny, Kurek, Możdżonek, Gierczyński, Bąkiewicz
Trener: Raul Lozano

Japonia: Usami, Yamamoto, Koshikawa, Fukuzawa, Lizawa, Tomimatsu, Sakai (l) oraz Shibata, Tamimura, Kitajima, Shimizu
Trener: Hideyuki Otake

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

plusik za relację. Dobrze, że wygrali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.