Facebook Google+ Twitter

Wynajęty brzuch

Postęp medycyny umożliwił nie tylko leczenie dziecka w łonie matki, utrzymanie przy życiu takiego, które jeszcze 50 lat temu nie miało na to żadnej szansy, ale również dało szansę, dzięki zapłodnieniu in vitro, na posiadanie dziecka ludziom, którzy w naturalny sposób mieć go nie mogą.

W tym momencie zaistniał spór o dopuszczalność metody, gdyż narodziny potomka były dotychczas przywilejem natury albo wolą Boga. O ile osobiście uważam, że metoda jest czymś pozytywnym dla ludzi w wieku prokreacyjnym, o tyle wzbudziła mój niesmak w przypadku, kiedy zastosowano ją w stosunku do kobiet, które o możliwościach bycia matką przypomniały sobie po siedemdziesiątce. W ten sposób urodziła dzieci stara Hinduska, Rumunka, Hiszpanka i zapewne wiele więcej kobiet.

Metoda sztucznego zapłodnienia pozwoliła na jeszcze jedną innowację - a mianowicie na rodzenie dzieci dla kogoś, czyli wynajmowanie brzucha. Głośny w ostatnich dniach przypadek kobiety, która w ten sposób postanowiła zarobić niebagatelną sumę 30 tysięcy złotych i wynajęła swój brzuch do noszenia ciąży dla kontrahenta, który za to zapłacił, wzbudza we mnie co najmniej niesmak. Jak czytamy w doniesieniach prasowych, kobieta pokochała dziecko w trakcie ciąży, z czego akurat ona, matka dwojga innych, powinna zdawać sobie sprawę przed zawarciem kontraktu. Tak to bowiem jest, że kochamy noszone w nas dziecko, bez względu na to, kto jest jego ojcem. To samo źródło podaje, że „…w czerwcu weszła w życie nowelizacja Kodeksu rodzinnego, która wyraźnie przyjmuje rzymską zasadę - mater semper certa est - co do matki zawsze wiadomo, kto nią jest". Dziwny doprawdy zbieg okoliczności - kobieta wzięła pieniądze, urodziła, oddała dziecko ojcu i teraz, jak na zawołanie deklaruje gwałtowną miłość do dziecka. Równocześnie ma przy sobie dwoje starszych dzieci (nic nie wiadomo o ich ojcu lub ojcach) „…które wychowuje samotnie, nie pracuje, utrzymuje się z ok. 700 zł miesięcznie. Pytana, z czego chce utrzymać jeszcze jedno dziecko, powiedziała: 'mam alimenty, będą jakieś zasiłki, myślę, że nie wszyscy zostawią nas tak samym sobie'."

Nie ukrywa też, że w przypadku odzyskania dziecka urodzonego na zamówienie, będzie się starała o alimenty od jego ojca, łaskawie dopuszczając możliwość kontaktów z synem człowiekowi. Znakomicie ułatwiłoby to życie osobie niepracującej, zasilanej z opieki społecznej. Przyjęłabym może za dobra monetę tę jej wielka miłość do dziecka, które nosiła za solidne wynagrodzenie, gdyby nie pewne ale: po pierwsze, nie słychać deklaracji, aby miała zamiar oddać honorowo trzydzieści tysięcy ojcu. W końcu jeśli dziecko jest jej, to niby dlaczego miałby jej ktoś płacić za noszenie go w brzuchu? Po drugie - wątpię, czy chciałaby zatrzymać przy sobie to dziecko, gdyby okazało się upośledzone lub obarczone wadami genetycznymi. Mam nadzieję, że sąd dostrzeże szczególne aspekty całej sprawy i dziecko pozostanie u ojca, który wydaje się być człowiekiem o większych niż opieka społeczna możliwościach jego utrzymania i wychowania. A obywatelom płacącym podatki pozostaje i tak łaskawe prawo do utrzymywania niepracującej, bezczelnie zaradnej mamuśki i jej dzieci.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

Ciąg dalszy na temat matki - surogatki:http://www.tvn24.pl/-1,1616665,0,1,surogatka-straci-corki,wiadomosc.html
"Beata Grzybowska - surogatka, która walczy o syna urodzonego innej parze - może stracić córki. Kurator zwrócił się do łódzkiego sądu z wnioskiem o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad 9-letnią Patrycją i 5-letnią Gabrysią - donosi "Polska. Dziennik Łódzki".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poczatkowo w TV (nie wiem na ile jest to rzeczywiscie potwierdzone), ze owa surogatka ma jeszcze trzecie dziecko, ktore jednak oddala do adopcji bo mialo jakas wade wrodzona...

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.tvn24.pl/-1,1613581,0,1,ojciec-kontra-surogatka-u-nas-bedzie-dziecku-lepiej,wiadomosc.html
Ruszyła batalia o dziecko!
"...rodzice, którzy wynajęli surogatkę, nie przewidzieli kłopotów z zastępczą matką. Mieli nadzieję, że kobieta dotrzyma umowy. - Pani Grzybowska wyraziła zgodę na pełną adopcję dziecka przez żonę ojca, na co się godziła. Chcieli, aby dziecko mogło się wychowywać w normalnej rodzinie od małego - twierdzą."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale widzę, że sobie w stopę strzeliłem, bo wtedy embrion ma te samo DNA co rodzic, muszę to doprecyzować.
Dzięki za zwrócenie uwagi które mi na to zwróciło uwagę.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Komórki skóry to nie człowiek, ale embrion z niej uzyskany spełnia kryteria przeze mnie wystosowane. Abstrahujemy od "nieludzkości" zainicjowania takiego embrionu.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.08.2009 21:14

Tomek Sroczyński ''... Niemniej być może przyszłość rysuje się w takich barwach: Kobieta chcąca mieć sama dziecko, odda komórki swojej skóry, z której zostaną otrzymane embriony (link ).....''
Wcześniej, w innej dyskusji stwierdziłeś, ze komórki naskórka to nie człowiek...hm to jak jest ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sąd musi najpierw rozstrzygnąć kto jest prawdziwą matką, a potem będzie się zastanawiał czy jest ona wydolna wychowawczo.

Jeśli matką dziecka okaże się p. Beata, to myślę, że spełni ona kryteria tzw. wydolności rodzicielskiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, cóż.! wszystko na sprzedaż!
Mężczyźni sprzedają swoje plemniki do banku, sprzedają organy.
Kobiety sprzedają swoje ciało na różny sposób, i w całej rozciągłości tego słowa znaczeniu. Niejako "użyczają" do różnych celów.

Czasem są to pobudki wielce szlachetne. nawet jeśli za opłatą, czasem tylko pieniądze są motywacją. Pecunia non olet
Czy kobieta . która "użyczyła swojej macicy" dla obcej komórki - embrionu , ma do niego prawo, po jego rozwoju i urodzeniu? Jakie kryteria mają decydować? moralne, prawne, biologiczne?
Takie przypadki były juz na sali sądowej. Stąd tendencja do cesarskich cięć przed upłływem 9 miesięcy.
Oczywiście nie zmienia to faktu powstałych problemów etycznych i moralnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A to sobie wymyśliła!
Mam nadzieję, że górę weźmie interes dziecka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie chciałam produkować off-topu. Masz rację. Szkoda tylko, że nikt nie pofatygował się po opinię do szkoły albo sąsiadów. Sąd wydał orzeczenie wyłącznie na podstawie opinii kuratora. Moim zdaniem popełnił błąd. Co do upośledzenia matki- są na to jakieś dowody? Nawet jeśli jest upośledzona, to psycholog albo psychiatra powinien wydać opinię dla sądu, dotyczącą zdolności matki do wychowywania dzieci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.