Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16138 miejsce

Wynajmować czy kupować?

Odwieczny problem dzisiejszego pokolenia, nazywanego przez amerykańskich socjologów generacją "R" od słowa "rent" - wynajem. Czy dobrze robimy płacąc zawyżone czynsze wynajmującym lokale? Sprawdziłam to na własnej skórze...

Nie każdy ma spadek po dziadkach

Zdarza się, że człowiek w momencie wejścia w dorosłość otrzymuje od rodziców czy dziadków własne mieszkanko. Są i tacy, którzy nie płacą nawet sami czynszu. Owszem,
jeśli jest taka możliwość, to czemu nie korzystać… Jednak nasze społeczeństwo nie jest aż tak bogate, aby to miało miejsce w większości przypadków. Moja sytuacja była zgoła inna. To ja musiałam pomagać rodzicom, dlatego też rozsądnym było z mojej strony rozważyć wszystkie możliwości, aby głowa była spokojna i komfort psychiczny większy.

Ponad dwa lata wynajmu - tytułem wstępu do dorosłego życia

Po studiach przyszedł okres,
który ja nazywam "moją osobistą tułaczką".
Mieszkałam w centrum z parą znajomych, którzy po nagłym rozstaniu postawili mnie w dość trudnej sytuacji. Z obcymi ludźmi mieszkać nie chciałam - nie każdy się nadaje... Na kawalerkę też nie było mnie raczej stać. Wynajmowałam więc pokój u starszej pani, która była - oględnie mówiąc - pedantyczna. Nie dałam rady psychicznie, wyniosłam się po czterech miesiącach. Dwa lata temu zakochałam się i zamieszkałam z chłopakiem, jednak mimo pewnej stabilizacji brakowało nam własnego kąta. Poza tym zmienialiśmy mieszkanie dwa razy, raz z powodu podniesienia czynszu z dnia na dzień...
Nasz dobytek ograniczał się do ciuchów i laptopów - tak wygodniej było być nomadami.

Coś pękło

Po tym wszystkim co przeszliśmy - przeprowadzki, ciągłe szukanie, umowa za umową, kaucje, pożyczki, pranie u znajomych i bezdomne noce pomiędzy jednym a drugim wynajmem - nasze podejście diametralnie się zmieniło. Pomijam fakt, że stałam się kłębkiem nerwów, a rodzice raczej nie mogli już liczyć na moją pomoc. Postanowiłam poszukać alternatywy - nasze spojrzenie padło w stronę tego demonizowanego wiecznie kredytu, którym brzydzi się pokolenie "R".

Obliczenia

Przypomniawszy sobie słowa jednej z par, u których wynajmowaliśmy lokal, spłacając im jednocześnie kredyt, postanowiłam obliczyć wszystko skrupulatnie co do grosza i zastanowić się, jak to wszystko działa. Po wszystkim nie byłam zbytnio zdziwiona, że rata kredytu plus jakiś czynsz jest mniej więcej równa wysokości opłat przy wynajmie. Jedno mnie zastanawiało - czemu nie pomyślałam o tym wcześniej? Żeby nie być gołosłowną, przedstawię przykładowe przeliczenie na podstawie własnych doświadczeń. Sprawa jest prosta - wynajem 53-metrowego mieszkania na Warszewie (lubimy przyrodę) kosztował nas 1500 złotych miesięcznie plus rachunki i internet. W roku 2011 zdobyliśmy tzw. zdolność kredytową, co oznacza, że oboje mamy stałe umowy na średnią krajową. Poszczęściło nam się, jednak zapracowaliśmy sobie na to również bardzo ciężko. Napiszę wprost - rata kredytu, jaki płacimy za własne mieszkanie na uroczych Małych Błoniach, kupione w stanie deweloperskim i w bardzo przystępnej cenie, wynosi z czynszem dokładnie 1670 złotych. Co się bardziej opłaca? Nasze dzieci nam podziękują...

Nie tylko na Warszewie

Symulację kredytową przeprowadziłam na terenie całego Szczecina, pomagała mi w tym ciotka pracująca w jednym z banków! Ceny są dość różne, ale jak wiadomo, okazji nie brakuje. Jeśli ktoś kocha zieleń i spokój, może szukać na Warszewie, nie jest to wcale daleko od centrum, a zdecydowanie ciszej i spokojniej. Na Małych Błoniach fajni ludzie tworzą prawdziwą społeczność, widujemy się na podwórku, rozmawiamy, mamy wspólne sprawy, po prostu czuje się wzajemną sympatię. Dla studentów i fanów miejskiego zgiełku oraz totalnej anonimowości, kochających bliskość klubów i uczelni zostają inne, równie intratne propozycje w centrum miasta. Gdy po rodzicach lub dziadkach zostanie spadek, to mamy wtedy dwa mieszkania, nie jedno - dla nas i ewentualnego potomka, który nie będzie już musiał przechodzić przez taki sam uciążliwy, tułaczy okres.

Wynajem to niepewność

O ile człowiek jest młody i nie ma niczego do stracenia, może się przeprowadzać i nawet mieć z tego frajdę dopóki trafia na uczciwych ludzi, jednak wkraczanie w dorosłość i zakładanie rodziny w takich warunkach może być nie lada wyzwaniem... i niestety powodem do dodatkowego stresu. Nie ma nic lepszego w życiu niż własne miejsce na ziemi i pewność, że zawsze mamy dokąd wrócić z pracy po ciężkim dniu, by spędzić czas z ukochaną rodziną.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Z tego co czytam i obserwuję, to mieszkania na rynku pierwotnym i wtórnym są jednak coraz częściej w zbliżonej cenie. Pewnie że można kupić mieszkanie w tzw. wielkiej płycie, ale w 80% trzeba w nim zrobić remont i nie zawsze na pierwszy rzut oka wiesz jak duży. Moja siostra kupiła mieszkanie z 2005 i po przeprowadzce okazało się, że pod szafkami w kuchni był grzyb. Nie pamiętam nawet ile finalnie ją to kosztowało... Nie mówiąc już o stanie rur, instalacji elektrycznej itp. w starszych blokach. Poza tym jeszcze jedna sprawa - moi znajomi kupili ostatnio mieszkanie na nowym osiedlu i mówili, że jest zupełnie inaczej. Tworzy się tam zgrana społeczność, bo wszyscy są "nowi" i większości zależy na dobrej atmosferze i dbaniu o okolicę, a jak wprowadzasz się do mieszkania po kimś to zawsze jesteś "nowy" i sąsiedzi obserwują Cię spod byka. Polska mentalność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.