Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30252 miejsce

"Wypadki w narciarstwie będą się zdarzać"

Alpejski Puchar Świata przez ostatnie 20 lat pochłonął kilka ofiar. Szwajcar Daniel Albrecht mógł być następną. Czy dojdzie do kolejnych tragedii? Wiadomości24.pl rozmawiają z Atle Skårdalem, dyrektorem PŚ w narciarstwie alpejskim kobiet.

Atle Skårdal, dyrektor alpejskiego PŚ kobiet / Fot. Christian Jansky / http://en.wikipedia.org/wiki/File:Atle_Skaardal.jpg / CC AttributionO ostatnim upadku Daniela Albrechta głośno było na całym świecie. Szwajcar rozbił się przy prędkości 140 km/h i przeżył, ale wśród zawodników i kibiców odżyły koszmarne wspomnienia śmiertelnych wypadków w alpejskim Pucharze Świata – kilka dni temu przypomnieliśmy je w artykule Narciarze alpejscy codziennie ocierają się o śmierć. Znów rozgorzała dyskusja, czy trasy zawodów są przygotowywane w wystarczająco bezpieczny sposób.

Postanowiliśmy porozmawiać z osobą, która zna ten temat jak mało kto. Atle Skårdal (na zdjęciu) jest dyrektorem alpejskiego Pucharu Świata kobiet, a jeszcze kilkanaście lat temu poznawał warunki bezpieczeństwa na trasach od drugiej strony – jako utytułowany zawodnik. Jego specjalnością były właśnie konkurencje szybkościowe, uważane za najbardziej niebezpieczne. Startował m.in. w zawodach, w których życie stracił Austriak Gernot Reinstadler.

Seweryn Lipoński: Rozmawiamy kilka dni po fatalnej przygodzie Daniela Albrechta w Kitzbühel. Jednak pan pamięta jeszcze gorszy wypadek – śmierć Gernota Reinstadlera w szwajcarskim Wengen w 1991 r. ...
Atle Skårdal: - Zgadza się. Pamiętam to doskonale, bo sam startowałem wówczas w Pucharze Świata. Wszyscy byli zszokowani tym, co się stało. My, zawodnicy, chyba jeszcze bardziej niż kibice. Wcześniej rywalizując na trasach nie braliśmy w ogóle pod uwagę, że coś takiego może się wydarzyć. Gdy walczy się w zawodach, gdy chce się jak najszybciej mijać bramki i pokonać trasę, człowiek nie myśli o konsekwencjach. A tymczasem Reinstadler niemal na naszych oczach zahaczył nartą o siatkę zabezpieczającą, rozerwało go i wykrwawił się na śmierć... Właśnie dlatego jego wypadek tak nami wstrząsnął.

Odpowiedzialność, przynajmniej częściowo, ponosili organizatorzy.
- Byłbym ostrożniejszy z takimi stwierdzeniami. W podobnych przypadkach trudno ustalić, kto właściwie ponosi winę. W pewnym sensie odpowiedzialność spoczywa też na samych zawodnikach – uczestnicząc w zawodach, podejmują ryzyko i muszą liczyć się z tym, że różne wypadki się zdarzają. Do tego dochodzą zdarzenia losowe, takie jak pogoda. Nigdy nie można jednoznacznie stwierdzić, że któryś z wypadków jest tylko i wyłącznie winą organizatorów.

A nie można tak powiedzieć o zdarzeniu z 1994 r., podczas zjazdu w Garmisch-Partenkirchen, gdy życie straciła Ulrike Maier? Przecież uderzyła głową w słupek z fotokomórką do pomiaru międzyczasu, który ustawiono zbyt blisko trasy.
- I tu pana zaskoczę, bo Ulrike Maier tak naprawdę wcale nie uderzyła w ten słupek. To błędna wersja zdarzeń, którą zaraz po wypadku uznano za prawdziwą. Tymczasem późniejsza, specjalna analiza wykazała, że Ulrike po wypadnięciu z trasy ominęła słupek z fotokomórką, nie było fizycznego kontaktu.

Ale zmarła wskutek złamania karku. Jakoś przecież musiało to nastąpić?...
- Siła, która zadziałała na nią przy tym upadku była tak duża, że Ulrike złamała kark nie uderzając w fotokomórkę. Mało osób wie o tym, ale tak właśnie było, co wykazała wspomniana analiza. Trzeba pamiętać, że narciarstwo alpejskie – szczególnie supergigant i zjazd – to ogromne prędkości.

Zawody w narciarstwie alpejskim - szczególnie zjazd i supergigant - stanowią jedną z najbardziej niebezpiecznych dyscyplin sportowych / Fot. The musk / http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Giant_Slalom_Racer.jpg / public domainOd wypadków Reinstadlera i Maier minęło kilkanaście lat. Jak przez ten czas poprawiły się warunki bezpieczeństwa na trasach alpejskiego Pucharu Świata?
- Rozwój pod tym względem w ostatnich latach jest ogromny. Przede wszystkim trasy są szersze – kiedyś ich szerokość wynosiła 20-30 m, obecnie jest znacznie większa, w niektórych miejscach sięga nawet 60 m. Dzięki temu, gdy ktoś wypadnie z trasy, ma po bokach dużo miejsca, aby się bezpiecznie zsunąć. Jest też więcej siatek zabezpieczających, są rozciągnięte na całej długości kilku kilometrów każdej trasy. Ludzie z kamerami stoją dalej niż kiedyś, więc i oni mogą czuć się bezpieczniej. Ponadto znacznie ulepszono samo przygotowanie trasy – jest dużo mniej trudnych fragmentów.

Pozostaje więc mieć nadzieję, że dzięki tym wszystkim środkom bezpieczeństwa nie będziemy już w przyszłości oglądać śmierci na stokach...
- Oczywiście, wszyscy mamy taką nadzieję. Niemniej jednak należy mieć na uwadze, że czasami nawet najlepsze zabezpieczenia nie pomogą. Wypadki w narciarstwie alpejskim będą się zdarzać, to sport związany z dużymi prędkościami, a wysokie ryzyko jest wliczone w każde zawody.

*Atle Skårdal w latach 90. był jednym z czołowych zawodników alpejskiego Pucharu Świata. Specjalizował się w konkurencjach szybkościowych: dwukrotnie zdobył mistrzostwo świata w supergigancie (1996, 1997), a raz wicemistrzostwo świata w zjeździe (1993). Obecnie pracuje w FIS, od 2005 r. jest dyrektorem Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim kobiet.

Od autora: Skårdal zaskoczył mnie mówiąc o analizie wypadku, o której wcześniej nie słyszałem. Po zakończeniu rozmowy postanowiłem dokładniej sprawdzić przyczyny śmierci Ulrike Maier. Niemal wszystkie źródła mówią o uderzeniu głową w drewniany słupek osłaniający fotokomórkę. Natknąłem się jednak na rzetelny, bardziej szczegółowy artykuł w International Herald Tribune z października 1994 r. Wynika z niego, że analiza, o której mówi Skårdal, rzeczywiście została przeprowadzona – kilka miesięcy po wypadku, na życzenie sądu w Monachium. Narzeczony narciarki walczył w nim o odszkodowanie ze strony FIS. Sąd odrzucił jego wniosek właśnie na podstawie analizy, która wykazała, że Maier nie uderzyła głową w fotokomórkę. Złamanie karku nastąpiło najprawdopodobniej wskutek zdarzenia z zaspą śnieżną, która znajdowała się tuż obok. Zatem Skårdal nie mylił się, mówiąc o tym nieznanym szerzej fakcie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Jak to napisał Lawrence Grobel: "Uważaj, o co pytasz, niektóre odpowiedzi bardzo cię zaskoczą". Tak było właśnie w tym przypadku.

"PS. Seweryn, kiedy poczytam Twoje arty w PS-ie?"

Nigdy nie wiadomo, co życie przyniesie... Ale raczej nie w PS. O sporcie piszę niejako przy okazji, mimo wszystko bardziej pociągają mnie inne dziedziny. Chociaż różnie bywa, może za parę lat mi się jeszcze odmieni ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hehhe, właśnie to chciałem napisać ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"3. niesamowite jest to, ze Tobie powiedział prawdziwa wersje zdarzeń przy śmierci Ulrike Maier." - precyzyjne pytanie Seweryna nie dało szans na uniknięcie odpowiedzi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

brawo

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.02.2009 20:04

1. najpierw podziw za sam wywiad
2. Za to ze udało się skontaktować z samym p. Skårdal
3. niesamowite jest to, ze Tobie powiedział prawdziwa wersje zdarzeń przy śmierci Ulrike Maier.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden z najlepszych materiałów jakie widziałem na w24! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawet oznakowania trasy są malowane na niebiesko.
Wszystkie te środki bezpieczeństwa nie uchroniła Daniela. Jego życie jest w niebezpieczeństwie, choć sie tego nie mówi.
Ten garb skocznie wymodelowano celowo tak, aby wyskok przed samą metą był dla widzów jak najbardziej spektakularny. To jest cyrk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem, ale bieg zjazdowy to naprawdę szaleństwo. Czy ktoś z Was chodził kiedyś po trasie biegu zjazdowego ? albo widział ją z bliska tak , że dotnąć można?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Seweryn super materiał!! Czemu nie na jedynce?? ;)

Też pierwszy raz usłyszałem o tej analizie po wypadku Maier, teraz będę miał okazję poczytać trochę o tym. Dzięki za ten wywiad :)

Co do samej tematyki rozmowy, jak oglądałem ostatnio zawody w austriackim Kitzbuhel, to zastanawiałem się jakim cudem alpejczycy wychodzą cało z tych wypadków. Tym bardziej, że właśnie ta trasa moim zdaniem należy do najmniej bezpiecznych. Olbrzymie prędkości, ryzyko i walka o każdą sekundę - to właśnie to lubią kibice i właśnie dlatego ta dyscyplina sportu cieszy się taką popularnością. Szkoda, że ceną za to może być ludzkie życie...

PS. Seweryn, kiedy poczytam Twoje arty w PS-ie?;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.