Facebook Google+ Twitter

Wypalanie traw i tego tragiczne skutki

Wypalanie traw jest u nas złą tradycją, z którą od lat zmagają się strażacy, policjanci, służby ochrony środowiska, przyrodnicy.

Strażacy podczas akcji / Fot. Piotr AndrzejakMitem jest to, że ziemia się użyźnia poprzez wypalanie traw, gdyż taki zabieg doprowadza wręcz do jej wyjaławiania. Mimo wielu akcji, które miały to uświadomić rolnikom, nadal uważa się, że ogień to "najtańszy herbicyd" do zwalczania chwastów. Jak Polska długa, palą się przydrożne rowy, skarpy, trzcinowiska na wysychających stawach i torfowiskach. Utrzymuje się moda na bezmyślne podpalanie wszystkiego, co jest porośnięte usychającą trawą. Na torfowiskach ogień tli się przez wiele dni, tygodni, a nawet miesięcy, powodując straty nie tylko porastającej je roślinności, ale również masy organicznej będącej cennym kompostem, czy też będącej źródłem wartościowych substancji dla medycyny.

Dla świata przyrody wypalanie traw to katastrofa ekologiczna. Do atmosfery przedostają się duże ilości dwutlenku węgla, siarki i węglowodorów aromatycznych o właściwościach rakotwórczych. W pożarach giną chronione cenne gatunki roślin, podczas pożaru temperatura gleby dochodzi do 700 st. Celsjusza.
Strażacy codziennie maja kilka takich wyjazdów / Fot. Piotr Andrzejak
Następuje selekcja negatywna - giną trawy, najcenniejsze gatunki ziół, pozostają rośliny głęboko zakorzenione. Zniszczona zostaje flora bakteryjna przyśpieszająca rozkład resztek roślinnych i asymilację azotu atmosferycznego. Podpalacze myślą, że wypalają tylko wyschnięte trawy, lecz się bardzo mylą. Łąki, brzegi rzek, krzaki i zadrzewienia śródpolne, które również podpalają, są naturalnym środowiskiem ogromnej liczby gatunków owadów, ptaków i innych zwierząt (np. żaby, jeże, krety, młode zające).
Przy wypalaniu giną także mrówki uważane za sanitariuszy pól - zjadając resztki roślin i zwierząt ułatwiają rozkład masy organicznej oraz wzbogacają warstwę próchnicy. Ofiarami są gromady ptaków, które mają tereny lęgowe na łąkach, w przydrożnych rowach, krzewach.

Widok czarnej, wypalonej ziemi, resztki roślin i brak żyjących owadów, ptaków i innych zwierząt na łąkach, budzi przerażenie. Każda osoba, której udowodni się świadome podpalenie, może być ukarana mandatem zgodnie z Art. 82 Kw.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Drogi Łukaszu ale tu nie chodzi tylko o kolor trawy, a o całą przyrodę i środowisko

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wypalanie traw w Polsce (i generalnie na terenach gesto zamieszkanych) to problem - jasne. Z drugiej strony uzyznianie ziemii ogniem to nie zaden mit - ta procedura faktycznie ma pozytywne zastosowania.

Australijscy Aborygeni przez 40 tysiecy lat stosowali wypalanie na wlasnej ziemii. Wiedzieli doskonale co, gdzie i jak palic oraz kiedy wrocic w to miejsce, aby znalezc odrodzona roslinnosc i mase kangurow zwabionych swieza zielenina. Wywolywane przez nich pozary z czasem staly sie czescia naturalnego cyklu odradzania sie przyrody. Srodkowa Australie porasta roslina popularnie zwana spinifex (wyglada jak taka wielka kepa trawy), ktora co kilka lat ulega samozaplonowi i w ten sposob sie odswieza.

Dzis strazacy probuja uczyc sie stosowania tych technik do zapobiegania wielkim pozarom buszu - zasada jest taka, ze lokalne, kontrolowane wypalania zapobiegaja wystepowaniu tragicznych w skutkach pozarow starej, suchej roslinnosci. Nauczycielami sa niedobitki Aborygenow.

Taka ciekawostka. Zainteresowanym polecam wpisac 'aboriginal fire farming' w googlach.

Tak wiec o zakutych lbach, zabobonach, ciemnocie, skrajnym kretynizmie i chorych teoriach polecam komentatorom pisac z umiarem - bo faktycznie trawa bedzie bardziej zielona ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

ar2r2481 dziękuje za docenienie mojej pracy w serwisie co do informacji co sie dzieje w naszym ternie, dziękuje za komentarze

Komentarz został ukrytyrozwiń

problem był jest ibedzie...plus za to ze nie przestajemy o tym mówić:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cenna uwaga , plus za zwrócenie uwagi na problem!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na zakute łby nie ma macnych. Również ja obserwuje z balkonu coroczne wypalanie traw na ląkach graniczacych z nowym osiedlem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo za zwrócenie uwagi na ten problem! W mojej okolicy ciągle ktoś wypala trawy. Zwłaszcza przy drodze między okoliczną podstawówką, a osiedlem. Parę lat temu zrobiłam nawet awanturę jednemu panu, który z uporem maniaka podpalał tam trawy, twierdząc, że to sprawi, że trawa będzie bardziej zielona. Wielokrotnie musiała zjawiać się tam straż pożarna, a ich robota najłatwiejsza nie była, bo po tamtych podmokłych terenach nie ma możliwości poruszania się pojazdem...
Generalnie wypalanie traw i tłumaczenie tego jakimiś chorymi teoriami, podpada mi pod kompletną ciemnotę i skrajny kretynizm. Ale nic się nie poradzi na to, skoro ludzie dalej żyją wiejskimi zabobonami...
Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.