Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10455 miejsce

Wyprawa do jaskini lwa, czyli jak wziąć ślub kościelny

Mimo głosów o panującej wśród młodych ludzi tendencji do odstępowania od tradycji, wciąż wielu parom marzy się ślub kościelny. Jednak cel nie zawsze jest łatwy do osiągnięcia. Zapraszam do lektury krótkiej instrukcji zawierania małżeństwa, napisanej na podstawie własnych doświadczeń.

fotografia z prywatnej kolekcji autorki :-)Pierwszym etapem jest oczywiście wyznaczenie daty ślubu . Zwykle uzależnia się ją od różnych czynników. Większość par marzy o ślubie w wakacje, ze względu na ładną pogodę, możliwość zrobienia ciekawych zdjęć w plenerze i najlepszą porę na podróż poślubną. Tym samym latem najtrudniej o zaklepanie dobrego terminu. W związku z tym, że większość par decyduje się na duże wesele, a salę trzeba rezerwować dużo wcześniej, kwestię terminu ustala się zwykle na rok i więcej przed samą uroczystością. Czy jednak jest to jedyne dobre rozwiązanie? Bynajmniej - sama jestem przykładem osoby, która załatwiała wszystko "na szybko". Z perspektywy czasu pewna jestem jednego: udało mi się uniknąć całego roku nerwów i załatwiania formalności. W moim przypadku ten czas skrócił się do dwóch miesięcy. I bardzo dobrze, choć było intensywnie. Dlatego dziś zdecydowałam się przedstawić krótką instrukcję załatwiania ślubu.

Nauki przedmałżeńskie . Zwykle to kilka spotkań z księdzem plus rozmowy w poradni rodzinnej. Dla większości par jest to droga przez mękę, dlatego warto zrobić wywiad i poszukać ciekawych, nietypowych nauk. My mieliśmy szczęście - trafiliśmy na specjalne warsztaty, prowadzone przez świecką osobę, kobietę po pedagogice. Spotkania miały charakter rozmów na różne tematy, od religijnych po bardziej przyziemne, dotyczące naszego codziennego życia. Tę formę nauk oferowała wówczas bazylika Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie (jezuici).

Ślub niby jest kościelny, a tak naprawdę najpierw trzeba pójść do Urzędu Stanu Cywilnego , w celu zgłoszenia ślubu i zdobycia potwierdzenia na brak zawartych do tej pory związków. Należy mieć ze sobą dowód osobisty i odpis aktu urodzenia. Jeśli jedno z narzeczonych urodziło się w rejonie podlegającym pod dany USC, może sobie to drugie darować - urząd powinien mieć go w swojej bazie danych. Ja, niestety, po mój odpis musiałam przejechać 350 km i stać około dwóch godzin w kolejce. Powód? Urząd w moim rodzinnym mieście jest mały. Jedna pani obsługuje zarówno sprawy "ślubne" jak i "zgonowe". Interesanci z drugiej grupy mają pierwszeństwo.
Oczywiście jak wszystkie urzędy, Urząd Stanu Cywilnego jest otwarty w godzinach, gdy większość ludzi jest w pracy, a załatwienie formalności raczej nie trwa krótko.

USC jest miejscem, w którym narzeczeni podejmują decyzję w sprawie nazwiska, jakie będą nosili po ślubie. Wszystko w atmosferze typowo urzędowej: trafiliśmy do starszej pani zawzięcie uderzającej w klawisze przedpotopowej maszyny do pisania. Zaświadczeń nie mogliśmy jednak odebrać od razu. Trzeba się było umówić na konkretny dzień i godzinę. Kiedy po kilku dniach przyszłam po odbiór potrzebnych dokumentów, pani urzędniczka oburzonym tonem oświadczyła, że w tych godzinach nie są one wydawane i że na pewno nie umawiałam się na tę właśnie porę. Udało się jej wprawić mnie w totalne osłupienie, ale dokumenty wydała.

Jeśli para decyduje się na uroczystość w kościele innym niż parafia panny młodej (co zdarza się często, czy to ze względu na lokalizację, czy na związki któregoś z młodych z tym a nie innym kościołem), procedura nieco się wydłuża. Po zarezerwowaniu terminu w miejscu docelowym, należy udać się do parafii któregoś z młodych celem spisania protokołu. My mieliśmy szczęście - podlegaliśmy pod tę samą parafię.

Z wymaganych dokumentów należy dostarczyć: dowody osobiste, zaświadczenie o odbyciu nauk przedmałżeńskich, świadectwa uczęszczania na religię, odpis aktu chrztu i papiery wydane przez USC. Protokół spędził sen z powiek niejednej osobie - wszyscy boją się stawianych w nim pytań. Tutaj spieszę z pomocą i pocieszeniem: nie ma w nim absolutnie nic strasznego. Poza danymi osobowymi, trzeba odpowiedzieć na szereg pytań w stylu "Czy chorujesz na jakąś chorobę, o której nie wie narzeczony?" Pytania zadawane są osobno, tj. narzeczony nie może być obecny przy "przesłuchaniu" narzeczonej i na odwrót.

Większość par uważa to za niepotrzebną formalność. Księża z kolei tłumaczą, iż protokół jest niezbędny w związku ze zwiększającą się liczbą spraw o unieważnienie małżeństwa. Ma on być swego rodzaju wykrywaczem kłamstw. Okazuje się jednak, że problemem jest samo "dostanie się" do kancelarii parafialnej. Nam udało się to za drugim razem. Ponieważ cała procedura trwa około czterdziestu minut, za nami ustawiła się kolejna zdenerwowanych babć, które przyszły zamówić za kogoś mszę.

Czy spisywanie protokołu jest płatne? Z moich doświadczeń wynika, że nie, jednak relacje internetowych narzeczonych mocno temu przeczą. Na forum "Panna młoda, ślub, wesele" w serwisie Grono.net padają kwoty od 50 do 200 zł. Widać, co parafia – to obyczaj.
- Ksiądz wcale nie poprosił "co łaska", tylko zażądał 100 zł - skarży się na forum Agnieszka.

Oczywiście, nie obyło się bez problemów. Przed wielu laty ksiądz, który mnie chrzcił, pomylił kolejność imion. Stąd w dowodzie i wszystkich cywilnych dokumentach figurowałam jako Urszula Agata, akt chrztu natomiast był wystawiony na Agatę Urszulę. Co ciekawe, rodzinna parafia twierdziła, że nie stanowi to problemu, dlatego też niczego w tej kwestii nie zmieniałam. Zdaniem księdza, który miał spisać protokół, rzecz była jednak bardzo skomplikowana i powinnam w tej sprawie pisać do kurii lubelskiej, pod którą podlega parafia, w której byłam chrzczona. Na pytanie, ile taka sprawa może potrwać, odparł, że około trzech tygodni. Koniec końców sprawę załatwiłam trochę szybciej: parafia chętnie wydała mi odpis aktu chrztu ze zmienioną kolejnością imion, zobowiązując się jednocześnie do aktualizacji danych w swoich papierach. W ten sposób przekonałam się, że to, jak zostaliśmy ochrzczeni, może się po dwudziestu kilku latach zmienić.

Po spisaniu protokołu przychodzi kwestia zapowiedzi . Z trudem przekonałam księdza, że naprawdę nie mam możliwości jechania z tą sprawą do rodzinnego miasta aż dwa razy w ciągu dwóch tygodni (raz: załatwić zapowiedzi, dwa: odebrać zaświadczenie).
- Nie mieszkam tam już od czterech lat - tłumaczyłam.
Koniec końców zapowiedzi miałam w parafii krakowskiej.
Nie kosztowały nas one nic, ale i tu najwyraźniej mieliśmy szczęście - przeważnie ta przyjemność kosztuje ok. 100 zł.

Kolejny etap to licencja . Wystawia ją parafia, w której spisuje się protokół na parafię, pod którą podlega kościół, w którym ma się odbyć ślub. Z kolei z tej parafii należy uzyskać delegację na kościół właściwy. To na szczęście załatwia się w miarę od ręki. Tutaj znów obowiązuje opłata "co łaska".

Obowiązkowym etapem jest spowiedź przedmałżeńska . Tego również boją się narzeczeni. Nie tylko ci, którzy na co dzień do niej nie przystępują. Podświadomie wszyscy czujemy, że taka spowiedź musi być rzetelna.

Z dodatkowych opłat zostają jeszcze pieniądze na kościół, w którym odbywa się uroczystość. Tutaj jest różnie: są kościoły, w których takie opłaty są stałe, w niektórych decyzja należy do państwa młodych.

Na koniec możemy wziąć głęboki oddech. A potem opowiadać przyjaciołom o tym, co trzeba zrobić, aby wyjść za mąż.
Decydując się na ślub kościelny przyjmujemy na siebie całe dobro inwentarza. Zgadzamy się na bieganie po kolejnych instytucjach, a rozmiary teczki z dokumentami gwałtownie rosną. Przy dogłębnej analizie trudno się nie zgodzić, że każda z tych formalności ma jakiś sens. Ale czy naprawdę całego tego procesu nie da się jakoś uprościć? W dzisiejszych czasach człowiek ma coraz mniej czasu. Trochę szkoda, że może nie mieć go również na zmianę stanu cywilnego...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Brawo-wyczerpujący artykuł na aktualny dla wielu osób temat!
Bardzo dziękuję za ten tekst i porady z których już nie długo będę (musiała)chciałą slkorzystać :-)
(+)za rzetelne i krok po kroku przedstwienie zagadnienia

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki za artykuł. Przyda się na pewno w przyszłości. Dużo trochę załatwiania tego wszystkiego - no ale cóż, miłość wymagającą jest :) Pozdrawiam i plusuję

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.