Do zabójstwa doszło w południe, w uczęszczanym miejscu. Ranny, który cudem uniknął śmierci, rozpoznał mordercę.
Arkadiusz L. był przestępcą. Przemysław B. – ochroniarzem kasyna w hotelu Polonez. Arkadiusz L. zachowywał się w lokalu tak, że Przemysław B. musiał go wyprowadzić. Urażony Arkadiusz L. dwukrotnie dopadł i pobił ochroniarza. Zagroził mu nawet, że jeśli nie wyjedzie z Poznania, zginie, a jego dziewczyna zostanie zgwałcona. 25 października 1993 r. Przemysław B. wywołał Arkadiusza L. z jego solarium na Winogradach. Oddał dwa strzały. Trzecim – z przyłożenia – dobił.

Nie wcześniej niż...
Morderca ukrywał się 4 lata. Przypadkowo namierzyła go wrocławska drogówka.
7 czerwca 1999 r. prokurator Grzegorz Mazurkiewicz zażądał dla niego 25 lat więzienia i 10 lat pozbawienia praw publicznych.
– Niezależnie od motywu, nie można dokonywać samosądu – przekonywał.
Poznański Sąd Okręgowy skazał oskarżonego na 15 lat pozbawienia wolności. – Nie można wykluczyć, że popełnił zbrodnię ze strachu, co sąd musiał uwzględnić na jego korzyść. Dlatego kara nadzwyczajna 25 lat byłaby nadmiernie surowa – mówił sędzia Jarema Sawiński. Dodał jednak, że Przemysław B. popełnił czyn tak okrutny, że sąd musi uniemożliwić mu wcześniejsze opuszczenie zakładu karnego.
Minęło osiem lat
Przemysław B. złożył wniosek o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Zakład Karny w Rawiczu wystawił mu negatywną opinię. Funkcjonariusze służby więziennej uznali, że jest osobą zdemoralizowaną, funkcjonującą w nieformalnych strukturach i to w roli kierowniczej. W maju wydział penitencjarny poznańskiego Sądu Okręgowego nie zgodził się na warunkowe zwolnienie. Adwokaci Andrzej Reichelt i Maciej Gutowski zaskarżyli to postanowienie. Jak się okazało – skutecznie. Sędzia Kazimierz Stachowiak z Sądu Apelacyjnego uznał, że Przemysław B. swoje odcierpiał...
Decyzja ta zdziwiła prokuraturę, sędziów penitencjarnych z okręgu i pracowników więzienia. – Szczerze mówiąc, jestem zaskoczony – przyznał Bogdan Wojtal, dyrektor ZK Rawicz. Prokuratura sprawdziła możliwości wniesienia kasacji.
– Nie ma podstaw prawnych do zakwestionowania postanowienia Sądu Apelacyjnego w trybie kasacyjnym – powiedział Włodzimierz Świtoński z poznańskiej Prokuratury Apelacyjnej. – Musieliśmy więc zaakceptować decyzję Sądu Apelacyjnego, chociaż zdajemy sobie sprawę, że jej oddźwięk społeczny nie jest najlepszy.
Sam w celi
Sędzia Kazimierz Stachowiak nie potraktował wiążąco opinii służby więziennej. Co uzasadnił m.in. tym, że ostatnie 2 lata Przemysław B. spędził w pojedynczej celi. Uznał więc, że choć skazany identyfikuje się z więzienną podkulturą, izoluje się od niej.
– Mimo deklaracji skazanego, że należy do podkultury przestępczej, nie można a prori przesądzać o jego demoralizacji – uzasadniał. W ocenie sądu Przemysław B. tylko się przechwalał... – Zabił, ale nie z niskich pobudek. To był przerażony, zaszczuty człowiek – twierdzi Andrzej Reichelt. – Minister Ziobro każe wypuszczać takich ludzi z aresztu...
Przemysław B. opuścił zakład karny w Rawiczu 28 lipca. Kurator sądowy ma dopilnować, by prowadził przykładne życie.
Barbara Sadłowska