Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12791 miejsce

Wyrok 25 lat pozbawienia wolności dla Kamila N. i Zuzanny M.

Sąd Okręgowy w Lublinie 4 grudnia br. ogłosił wyrok w sprawie morderców z Rakowisk, oskarżonych uznał za winnych wymierzając im po 25 lat kary pozbawienia wolności z zastrzeżeniem warunkowego przedterminowego zwolnienia po odbyciu 20 lat.

Film American Psycho / Fot.  / Fot. Polskie RadioProkurator domagał się dla oskarżonych najwyższego wymiaru kary, czyli dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd nie uwzględnił tego wniosku, biorąc pod uwagę młody wiek sprawców, dotychczasową niekaralność, przyznanie się do winy oraz wykazaną przez nich skruchę i żal. Sąd przedstawiając ustne motywy orzeczenia, powoływał się na opinię biegłych psychiatrów i psychologów, z której wynika, że młodych morderców cechował m.in. egocentryzm, narcyzm, cynizm wobec otoczenia, zapotrzebowanie na akceptację i podziw.

Kat staje się ofiarą
Z opinii biegłych można wywnioskować, że makabryczny czyn to wynik młodego wieku, nieukształtowanej jeszcze psychiki, buntu i zaniedbań wychowawczych. Sąd nie skorzystał z możliwości wymierzenia zbrodniarzom najsurowszej kary biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki.

Przed udaniem się sądu na naradę poprzedzającą ogłoszenie orzeczenia, oskarżona nie była już tak butna jak wcześniej i z pokorą prosiła: - Chciałam prosić o danie mi szansy na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Chciałabym wyjść i stworzyć rodzinę, za którą mogłabym tęsknić. Bardzo żałuję tego co zrobiłam. Wiem, że zasłużyłam na karę. Proszę o karę w miarę łagodną. Zależy mi na tym, żeby jeszcze po prostu być człowiekiem.

„Braterstwo dusz”
Mordercy widywali się codziennie, wspólnie wagarowali, palili marihuanę, oglądali filmy przesiąknięte przemocą. Ponieważ matka Zuzanny M. pracowała, w trakcie jej nieobecności mieli jej mieszkanie do własnej dyspozycji. Początkowo oskarżona nazwała relację z Kamilem „braterstwem dusz”. Jednak z ustnego uzasadnienia wyroku dowiadujemy się, że relacje, które ich łączyły były egocentryczne i płytkie, a związek symbiotyczny. Podczas trwającego niemal rok procesu oskarżeni wzajemnie przerzucali na siebie ciężar odpowiedzialności.

Motyw
Według opinii biegłych czyn rozkłada się obopólnie. Ofiary zbrodni to dla Kamila N. rodzice, czyli osoby najbliższe. Uważali oni, że Zuzanna ma na niego negatywny wpływ. Syn zaczął się od nich oddalać, przez nieobecności w szkole groziło mu niedopuszczenie do matury. Chłopak o każdej kłótni z rodzicami opowiadał swojej dziewczynie. To właśnie brak akceptacji Zuzanny M. ze strony rodziców Kamila był motywem ich późniejszego działania. Początkowo planowali, że zastrzelą rodziców Kamila podczas snu. Z metody byli zmuszeni zrezygnować z uwagi na brak możliwości zakupu broni palnej. Młodzi zabójcy wzorowali się na różnych filmach, głównie na „American Psycho”. Doskonale przygotowali cały plan działania, planując każdy szczegół. W przeddzień zbrodni tj. 12 grudnia 2014 r. pojechali pociągiem do Warszawy, gdzie zakupili rękawice lateksowe i dwie pary grubszych rękawic. Planowali zakupić jeszcze płaszcze przeciwdeszczowe i kalosze. Dziewczyna na swoim Facebooku umieściła instrukcję podrzynania gardła. Syn ofiar wiedzę tę wkrótce wykorzystał w praktyce...

Zbrodnia niemal doskonała
Z Warszawy spod Złotych Tarasów ruszyli samochodem do Krakowa na wieczór poetycki. Samochodem kierował poznany na Facebooku student, który początkowo nie był niczego świadomy. W aucie była jeszcze jego dziewczyna. Za rolę kierowcy miał dostać 10 000 złotych. Pieniądze miały pochodzić ze spadku po rodzicach Kamila N. W trakcie podróży nastolatkowie palili marihuanę. W drodze Kamil wysłał matce wiadomość tekstową: „Już prawie jesteśmy w Krakowie”. Zuzanna zwróciła się do kierowcy by zawrócił, bo rzekomo zapomniała laptopa. Około godz. 2 w nocy dotarli do Rakowisk. Zaparkowali w odległości około 250 metrów od domu. Z bagażnika zabrali plecak z nożami, rękawicami i odzieżą na zmianę. Ustalili, że matkę zabije Zuzanna, a ojca Kamil. Chłopak otworzył drzwi, uspokoił psa i wypuścił go na zewnątrz. Obydwoje zdjęli buty. Zakradli się do sypialni. Rodzice byli pogrążeni w głębokim śnie. Sprawcy ustawili się twarzami do siebie po obu stronach łóżka. Na znak Kamila 3-2-1 uderzyli równocześnie nożami, zadając na oślep krótkie, szybkie ciosy. Nie powstrzymały ich nawet okrzyki przerażenia rodziców Kamila. Na Zuzannę rzucił się ojciec, krzycząc „Wy ćpuny”. Kamil ugodził ojca kilka razy w plecy. Gdy zakrwawiona i poraniona matka próbowała uciec, Kamil ją dogonił i dwa razy przeciągnął nożem po jej gardle. Razem z Zuzanną wciągnęli matkę za nogi do przedpokoju. Zbrodniarze ślizgali się po kałużach krwi rodziców Kamila. Ponieważ Zuzanna ugryzła ojca Kamila w ramię, dla zatarcia śladów próbowała odpiłować nożem obydwa przedramiona. Po wszystkim zabrali noże, buty i laptop ojca. Drzwi zostawili otwarte. Obydwoje byli bez butów. Gdy Zuzanna powiedziała Kamilowi, że ugryzła ojca w przedramię, Kamil wrócił się by usunąć ślad ugryzienia i sam próbował odciąć mu rękę.
Po wszystkim udali się do samochodu, jednak kierowca zniecierpliwiony długim oczekiwaniem odjechał 15 kilometrów. Zuzanna zadzwoniła do niego i poprosiła by po nich wrócił. Po około 20 minutach ruszyli w stronę Krakowa. W drodze Zuzanna opowiedziała wynajętemu studentowi o zdarzeniu i zaoferowała mu 100 tysięcy złotych. Ten o wszystkim opowiedział swojej dziewczynie. Początkowo się zgodzili, jednak następnego dnia zgłosili się na policję, której przekazali także plecak z narzędziami zbrodni. 13 grudnia 2014 r. Zuzanna M. i Kamil N. zostali zatrzymani w Krakowie. Gdyby nie "donos" studentów, syn zamordowanych miałby okazję odgrywać rolę zrozpaczonego, a jego dziewczyna z pewnością by go pocieszała na oczach wielu ludzi, w blasku fleszy...

Ciężko sobie wyobrazić w jakich katuszach umierali rodzice Kamila. Co musieli czuć widząc jedynego syna w roli bezwzględnego mordercy? W przeciwieństwie do swoich oprawców nie będą już mieli szansy na ułożenie sobie życia od nowa. 48-letni ojciec Kamila Jerzy N., był funkcjonariuszem straży granicznej w stopniu pułkownika. Jego żona, 42-letnia Agnieszka była nauczycielką języka rosyjskiego w liceum.

Apelację od wyroku zapowiedziała już obrońca Kamila N., twierdząc, że kara wymierzona przez sąd jest zbyt surowa.

Kamil N. i Zuzanna M. mają dziś po 19 lat. Ponieważ sąd zaliczył im okres tymczasowego aresztowania na poczet kary, z więzienia najwcześniej będą mogli wyjść w wieku 38 lat. Czy orzeczona przez sąd kara w tym przypadku jest rzeczywiście za surowa? Najwyższa kara przewidziana za tego rodzaju zbrodnię w Polsce to dożywotnie pozbawienie wolności. W opinii społecznej pojawiają się głosy, że być może do polskiego systemu kar za dokonanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem powinna powrócić kara śmierci.
Zastanawiające, na ile okazana przez młodych przestępców skrucha i żal były prawdziwe. Czy rzeczywiście dzisiaj żałują makabrycznej zbrodni? Czy w więzieniu mają szansę na skuteczną resocjalizację, mającą na celu powrót do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie? Być może obydwoje skazani, w warunkach izolacji będą mieli czas na nadrobienie zaległości - zrobią maturę, ukończą studia, zdobędą zawody. Po odbyciu kary, a może nawet i w trakcie założą rodziny. Może usłyszymy jeszcze o niejednym tomiku wierszy wydanym przez niedoszłą poetkę…



Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.