Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25126 miejsce

Wyrok NSA ukróci działalność hejterów w sieci?

NSA, wydając wczoraj wyrok, stwierdził, że nie tylko organy państwa, ale wszystkie osoby i firmy mogą żądać udostępnienia danych autorów obraźliwych komentarzy na forach internetowych.

 / Fot. André Karwath aka, CC 2.5Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 21 sierpnia br. pozwala udostępniać dane użytkowników forów internetowych nie tylko policji, prokuraturze, Żandarmerii Wojskowej, Straży Granicznej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i innym organom państwa (jak określa to Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną), ale wszystkim osobom fizycznym oraz firmom – informuje rp.pl. Warunkiem otrzymania tych danych jest wykazanie, że stanowi to element niezbędny do ochrony dóbr osobistych.

Jak stwierdza Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, Wojciech Wiewiórowski w informacji przekazanej Wiadomościom24.pl: "Nie jest to dramatyczny przełom. Orzeczenie w bardzo podobnej sprawie zapadło w 2010 r. w sprawie bardzo znanej wokalistki polskiej. Jest to o tyle istotne, że ludzie będą zdawali sobie sprawę z tego, że jest możliwość dochodzenia swoich roszczeń przed sądem".
Jak zaznacza Wiewiórowski, walka z tzw. hejtingiem w Internecie toczona jest na dwa sposoby. Jeżeli mamy do czynienia z przestępstwem, możemy dochodzić swoich roszczeń na podstawie Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Wtedy wchodzimy na drogę postępowania karnego, a sprawca ścigany jest przez odpowiednie organy, np. policję. Jeśli natomiast sprawa dotyczy naruszenia dóbr osobistych, można zainicjować proces cywilny. Aby to zrobić, ewentualny poszkodowany potrzebuje informacji na temat danych osobowych autora np. obraźliwego komentarza. Każda osoba i firma może poprosić operatora telekomunikacyjnego czy dostarczyciela usług internetowych o udostępnienie takich danych, co, jeżeli nawet dojdzie do skutku, nie musi oznaczać, że zgodnie z prawdą ustalimy kto jest szkalującym nas hejterem. - Oczywiście dostarczyciel usług internetowych nie ma obowiązku przekazania informacji, których nie ma. Więc, jeżeli nie identyfikuje, a może nie identyfikować, osób na potrzeby wykonania jakiejś usługi internetowej, wówczas nie będzie miał takiej informacji. Jeżeli posiada adres IP, ten adres IP niekoniecznie musi być prawdziwy. Może okazać się, że jest to "podszyty" adres IP - stwierdza GIODO, podkreślając jednocześnie bardzo istotną rzecz: niedawny wyrok NSA nie oznacza, że anonimowość w Sieci zniknie . Nadal nie ustanowiono bowiem żadnego nakazu, który narzucałby na operatorów telekomunikacyjnych czy dostarczycieli usług internetowych konieczność dokładnego identyfikowania każdego swojego użytkownika.

Co w sytuacji, gdy administrator danej strony nie zgodzi się na przekazanie danych autora obraźliwego komentarza? Wówczas możemy się zwrócić do GIODO, który, jak mówi Wiewiórowski, jako "pierwszy, obiektywny sprawdzający stwierdzi, czy rzeczywiście ktoś potrzebuje udostępnienia tych danych po to, żeby udać się na drogę sądową i rozpocząć postępowanie cywilne, czy też tylko po to, by dowiedzieć się, kto jest autorem obraźliwego komentarza". Drugi przypadek jest za małą przesłanką do tego, żeby tego typu informacje uzyskać. - Natomiast, jeżeli rzeczywiście chciałby dochodzić swoich interesów na drodze cywilnej, wówczas te informacje, które posiada operator telekomunikacyjny czy dostarczyciel usług internetowych powinny zostać przekazane. Oczywiście z tą decyzją operator telekomunikacyjny czy dostarczyciel usług internetowych może się nie zgodzić. Takie sprawy trafiają do sądu administracyjnego i to właśnie z taka sprawą mieliśmy do czynienia w ostatnich dniach - wyjaśnia GIODO.

Wyrok NSA dotyczył sprawy, która wywiązała się po tym jak Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nakazał Agorze SA udostępnienie danych autorów 36 wpisów na forum gazeta.pl, obraźliwych w stosunku do spółki Promedica24. Wydawnictwo nie zgodziło się na to, powołując się na ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną, zgodnie z którą dane takie udostępnia się wyłącznie na żądanie organów państwa. Wojewódzki Sąd Administracyjny zgodził się z tą tezą. Inaczej postanowił NSA. „NSA wydał wyrok salomonowy – po pierwsze zgodził się z większością argumentów skarżącego inspektora – udostępnienie danych eksploatacyjnych firmie prywatnej jest zasadne i możliwe, jeśli jest to niezbędne dla realizacji uzasadnionych celów. Po drugie – nakazał podejście indywidualne do każdej sprawy, tak by była uwzględniana zasada proporcjonalności. -Oznacza to, że w każdym indywidualnym przypadku należy starannie rozważyć racje stron, i czy żądanie jest zasadne – powiedziała sędzia Irena Kamińska. A następnie przytoczyła wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 19 kwietnia 2012 roku, w którym ETS stwierdził, że przepisy prawa nie sprzeciwiają się udostępnianiu adresu IP sądowi, jeśli wyważy się interesy stron i zasadę proporcjonalności” – czytamy na lex.pl.

Sędzia Irena Kamińska, uzasadniając wyrok stwierdziła, że „dane osób korzystających z internetu podlegają ochronie, ale autorzy inwektyw działający na portalach nie mogą być bezkarni”.

Do GIODO co roku trafia w sumie kilkadziesiąt takich spraw. - Nie wszystkie dotyczą hejtingu, niektóre dotyczą nieuczciwej konkurencji albo podejrzenia wycieku danych z firmy. Bardzo wiele osób traktuje taki hejting, nawet w paskudnej formie występujący, jako coś, co jest jednak częścią wolności słowa. Liczba wpisów hejtingowych dotyczących GIODO jest też całkiem spora, tym niemniej ja nie występuję ze sprawami, które dotyczą tego typu wpisów, mimo że niektóre są wyjątkowo obraźliwe. To jednak jest część dyskusji - w tym przypadku dyskusji, na którą podmiot publiczny musi być przygotowany - zaznacza Wiewiórowski.
Co warto podkreślić, GIODO nie zajmuje się dowiedzeniem jakiej szkody doznał pokrzywdzony podmiot. Jego zadaniem jest ustalenie czy dana osoba lub firma ma w ogóle podstawy do dochodzenia swoich roszczeń przed sądem.

W naszym systemie prawnym istnieją stosowne przepisy określające obowiązek ponoszenia odpowiedzialności za własne słowa i czyny, jednak nie przez wszystkich są one przestrzegane, zwłaszcza w sytuacji możności nałożenia „maski”. Chodzi tu przede wszystkim o zapisy zawarte w Kodeksie cywilnym chroniące wszystkie dobra osobiste człowieka. Wśród tych dóbr znajdują się m.in. dobre imię, wizerunek, cześć, godność czy nazwisko lub pseudonim. Pod groźbą nałożenia sankcji nie można publicznie znieważać, zniesławiać czy poniżać innych osób oraz podmiotów. Zasady zachowania się w sieci określa także zbiór nieformalnych reguł, zwany netykietą. Na listach dyskusyjnych oraz forach internetowych netykieta wspomina m.in. zakaz pisania wulgaryzmów, spamowania (m.in. wysyłania niechcianych linków do stron) czy zakaz wysyłania tzw. „łańcuszków szczęścia”. Netykieta nie ma jednak żadnej mocy prawnej. Stanowi wyłącznie kodeks postępowania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Tak więc: Twój komentarz może przyczynić się do cudzego szczęścia :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.